Matka odchodzi
Agnieszka Mrozik

Matka odchodzi
Agnieszka Mrozik

Tom poetycki Tadeusza Różewicza ukazał się nakładem Wydawnictwa Dolnośląskiego w 1999 roku, nagrodzony Śląskim Wawrzynem Literackim (1999) oraz literacką nagrodą Nike (2000). Utrzymany w tonie elegijnym zawiera wiersze, fragmenty dziennika, wspomnienia oraz fotografie rodziny poety, przede wszystkim jej zmarłych członków: matki, ojca, braci. To poetycki nagrobek dla matki, a zarazem autoportret rodzinny, nakreślony ręką starzejącego się poety, przygotowującego się do odejścia. Poeta jest gospodarzem tej rodzinnej sylwy: świadkiem i kronikarzem rozpadania się rodzinnej wspólnoty, a zarazem opiekunem rodzinnej spuścizny.

Głównym tematem zbioru jest śmierć matki, Stefanii Różewicz, której bolesnej agonii poeta towarzyszył w lipcu 1957 roku. Ze wspomnień i wierszy wyłania się postać matki: dobrej gospodyni, kochającej żony, a nade wszystko najdroższej opiekunki, kobiety wyrozumiałej, ciepłej; powiernicy i przyjaciółki. Matka – wierząca, pokorna i ufna w wyroki Opatrzności – stanowi łącznik z dzieciństwem poety: naiwnym i niewinnym, sprzed wojny i odejścia od wiary. Śmierć najstarszego syna, Janusza, z rąk gestapo w 1944 roku (poeta poświęcił mu zbiór Nasz starszy brat, 1992) nadała jej rys Matki Bolesnej, Mater Dolorosa – na zawsze naznaczonej smutkiem i cierpieniem, wojennej Piety.

Odpryski wojennej rzeczywistości mieszają się z ponurą atmosferą ostatnich dni życia matki, wpisując się w całokształt „zarażonej śmiercią” – jak pisał Kazimierz Wyka – twórczości Różewicza. Buntując się przeciwko śmierci matki, poeta ma świadomość, że jest to bunt daremny, wymierzony w próżnię, nicość. Utrata niewinności, złudzeń uniemożliwia powrót do raju dzieciństwa. Jedyna nadzieja na „życie po śmierci” płynie z postawy matki: pełnej miłości i dobroci. „Treny żebracze”, jak nazywał zbiór Matka odchodzi sam poeta, wpisują się zatem w tradycję poezji funeralnej, w której opisom straty i wywołanego przez nią bólu towarzyszy szukanie pocieszenia, otuchy, nadziei. Badacze wskazują na związki tomu Różewicza z Trenami Jana Kochanowskiego.

Poza wątkiem autobiograficznym wyodrębnia się w zbiorze wątek autotematyczny, poświęcony zadaniom poezji w obliczu śmierci, straty. Poeta raz za razem zadaje pytanie, czy i jak pisać o śmierci, zwłaszcza najbliższych. Punktem odniesienia staje się dla niego program poetycki Cypriana Kamila Norwida – piewcy poezji oszczędnej, najprostszej, obywającej się bez wyszukanych figur wyrazu. Dążenie do poetyckiej doskonałości grozi jednak sprzeniewierzeniem się uczuciom, co wpędza w poczucie winy i przynosi świadomość przegranej w walce ze śmiercią: przegranej człowieka (syna) i poety.

Ten żałobny zbiór Tadeusza Różewicza skomponowany został według reguł właściwych wcześniejszej twórczości poety (m.in. tom Przygotowanie do wieczoru autorskiego, 1971): kolażowej, heterogenicznej, łączącej elementy poetyckie (wiersze) z prozatorskimi, autobiograficznymi (listy, wspomnienia, fragmenty dziennika); dla udokumentowania autentyczności wzbogacony został o rodzinne fotografie, rękopisy zapisków samego poety bądź jego bliskich. Oddając głos członkom swojej rodziny – matce i braciom – poeta nie rezygnuje jednocześnie z roli gospodarza rodzinnej sylwy: świadka i kronikarza rozpadania się rodzinnej wspólnoty, a zarazem opiekuna rodzinnej spuścizny. To z jego perspektywy oglądamy ostatnie tygodnie życia Stefanii Różewicz, której agonii w gliwickim szpitalu towarzyszył w lipcu 1957 roku. On też dba o to, by przetrwała pamięć o jego starszym bracie, Januszu, zamordowanym przez gestapo w 1944 roku; jego śmierć położyła się cieniem na życiu matki i całej rodziny.

W otwierającym zbiór prologu Teraz poeta podkreśla znaczenie matczynego spojrzenia – pełnego miłości, dobroci i zrozumienia – które towarzyszy mu od śmierci matki: wyrytego w pamięci, zatrzymanego na rodzinnych fotografiach zamieszczonych w tomie. Matka jako jedyna zdaje się rozumieć twórcze rozterki poety: tylko jej może zwierzyć się z prześladujących go wątpliwości dotyczących życia i śmierci, dobra i zła, potęgi i bezsilności poezji; matka jawi się także jako przewodniczka w drodze do Krainy Umarłych, do której to podróży przygotowuje się starzejący się poeta. Oczy matki wyrażają miłość i dobroć – najważniejsze wartości pozwalające zachować nadzieję, że śmierć nie jest wyłącznie bramą, za którą rozpościera się ciemność, nicość. Oczy matki kryją jednocześnie pamięć o dzieciństwie – niewinnym, jasnym, ciepłym, gdy rodzina była w komplecie, zespolona siłą matczynej miłości. Taki obraz wyłania się także ze wspomnień młodszego brata poety, Stanisława, których fragment W kalejdoskopie niczym klamra spina żałobny tom.

Pomiędzy soliloquium poety a wspomnieniem Stanisława Różewicza rozpościera się swoista Eliotowska „ziemia jałowa” naznaczona śmiercią, rozpadem, nicością. Jej centrum wyznaczają wiersze poświęcone matce, przyobleczonej w szaty Matki Bolesnej, złamanej bólem po śmierci najstarszego syna, a także Gliwicki dziennik poety, w którym latem 1957 roku notował szczegóły śmierci Stefanii Różewicz. Domyka tę część urwany list Janusza Różewicza, z wpisanym weń przeczuciem zbliżającego się niebezpieczeństwa.

Wyłaniającym się z zapisków silnym emocjom – miłość, lęk, bunt, złość płynąca z bezsilności – towarzyszy powtarzająca się refleksja-pragnienie poety, by „odpowiednie dać rzeczy słowo”. Odwołując się do programu poetyckiego Cypriana Kamila Norwida, postulującego poezję najprostszą, oszczędną, pozbawioną wyszukanych figur artystycznych, Różewicz komponuje swoje „treny żebracze” w sposób wyważony, odarty z nadmiaru słów, pozbawiony literackich ozdobników. Jednocześnie dręczy go przeświadczenie, że doskonała pod względem formy wyrazu poezja jest zimna, skostniała, pozbawiona zdolności wyrażania uczuć: jego oczy są „suche”, „czujne”, a myśl „skoncentrowana”, „przejrzysta”. Poeta wpada zatem w rozpaczliwą pułapkę poczucia winy, z której wychodzi pokiereszowany i jako człowiek (syn), i jako twórca. Przed rozpaczą ratują go tylko spoglądające nań z miłością i dobrocią „oczy matki”.

Tom Matka odchodzi jest przykładem twórczego „recyclingu”: w zbiorze znajdziemy fragmenty publikowane wcześniej, niektóre wielokrotnie. Wraz z nowszymi utworami, rękopisami notatek oraz fotografiami składają się one na „współczesne ars moriendi”: świadectwo przemijania, zmagania się z pamięcią o zmarłych i przeczuciem własnej śmierci. Rękopisy i fotografie poświadczają autentyzm opisywanych zdarzeń, są dokumentem świetności (pełni) rodziny poety, a zarazem jej rozpadu. Zbieranie rozproszonych zapisków ma dodatkowo wymiar terapeutyczny: pomaga uporać się ze stratą, a także przygotować na spotkanie ze śmiercią, oswoić ją.

Osią rodzinnej historii jest w tomie Matka odchodzi relacja matka-syn: preedypalna, niezmącona przez ojcowskie „nie”. Niektóre badaczki feministyczne zwracają uwagę, że postać matki poety zbudowana została w oparciu o kulturowe klisze – w nawiązaniu do tradycyjnego wzorca kobiety-matki: czuła, ciepła, dobra, otwarta na potrzeby dzieci itd. Jednocześnie podkreślają one, że poprzez oddanie matce głosu poecie udało się przełamać stereotyp milczącej, jednowymiarowej kobiety. Zbiór zawiera bowiem fragmenty wspomnień Stefanii Różewicz dotyczące okresu sprzed małżeństwa z Władysławem, jak również odsyłające do dnia narodzin syna, przyszłego poety. Wyłania się z nich obraz kobiety wrażliwej na krzywdę ubogich, dzieci, empatycznej i skorej do pomocy, ale też niezależnej, konsekwentnej w swych sądach. „Oddając głos” matce, poeta uwiecznia jej postać jako kobiety z krwi i kości, nie zaś idealnego, niedościgłego wzorca kobiecości. Stara i schorowana matka poety jest także jedną z nielicznych, jak zauważa Inga Iwasiów, starych kobiet na kartach polskiej literatury – przewodniczek mężczyzny na drodze do Krainy Umarłych. Zanim jednak matka stanie się żeńskim Charonem, poeta będzie czuwać przy jej łożu w ostatnich chwilach życia, notując swoistą zamianę ról: chora matka przypomina bezradne, kruche dziecko, którym on – niczym najczulszy rodzic – musi się zająć. Tym samym przełamuje kolejny stereotyp: twardego mężczyzny, któremu nie wypada opiekować się chorą, nie wspominając o opłakiwaniu jej.

Na uwagę zasługuje także relacja z innymi członkami rodziny: braćmi i ojcem. O ile ci pierwsi potraktowani zostają z czułością i delikatnością, o tyle ten ostatni znajduje się stale poza nawiasem rodzinnego życia. Ojciec, któremu poeta poświęcił zaledwie kilka wierszy, jest też jedynym, który w rodzinnej kronice pozbawiony został osobnego miejsca, włącznie z – co symptomatyczne – prawem głosu. Ojciec budzi gniew, zniecierpliwienie, wstyd, lecz nie miłość. Niczym w klasycznej patriarchalnej rodzinie ojciec jest nieobecny, zajęty pracą, stale poza domem, w którym króluje matka. Inaczej jednak niż w tradycyjnej rodzinie słowo ojca nie ma wystarczającej mocy, by utrzymać porządek, uchronić wspólnotę przed rozpadem. Anna Spólna przeprowadza paralelę między ojcem rodziny i Bogiem-Ojcem, demaskując kres ojcowskiej władzy (realnej i symbolicznej) w powojennej rzeczywistości, czego wyrazem ma być, jej zdaniem, zbiór Matka odchodzi. Jednocześnie wspomnienie zmarłej matki i wizja zdjętego z krzyża Chrystusa, odartego z boskości, przenikają się w tym tomie, co badaczka poczytuje za – podjętą przez starego poetę – próbę przywrócenia sensu tak życiu, jak i śmierci.

Spis treści:

Teraz (Tadeusz Różewicz)

[Wieś mojego dzieciństwa] (Stefania Różewicz)

Rok 1921, 9 października (Stefania Różewicz)

[Wiersze dla matki] (Tadeusz Różewicz)
Ręce w kajdanach
Dwa wyroki
Martwy owoc
Kasztan
Ściana
Powrót
Kopiec
Zabawa w konie
Ale kto zobaczy…
Kobieta w czerni stąpa po różach
Zły syn
Łza
Powrót do lasu
Domek
*** (Asyż gniazdo…)
*** (O świcie światło…)
Drzwi
Cierń
Złote góry
*** (Krzyknąłem na Nią…)
*** (Przedzierałem się przez ten sen…)
Fotografia
Czerwone pieczęcie
Wspomnienie z roku 1929

[Wiersze dla ojca] (Tadeusz Różewicz)
Ojciec
Odwiedziny dziadka
Łódź
dwie siekierki

Tarcza z pajęczyny [fragment] (Tadeusz Różewicz)

Matki Boskiej Gromnicznej (Tadeusz Różewicz)

Dziennik gliwicki (Tadeusz Różewicz)

Kartka wydarta z dziennika (Tadeusz Różewicz)

…po dwudziestu latach (Tadeusz Różewicz)

Grzech (Tadeusz Różewicz)

Do poprawki (Tadeusz Różewicz)

[Droga ze szkoły do domu. Fragment listu] (Janusz Różewicz)

W kalejdoskopie (Stanisław Różewicz)

Bibliografia

Borkowska G., W morzu ciszy i milczenia, „Tygodnik Powszechny” 1999, nr 48.

Gębala S., Oczy matki i suche oczy poety, „Twórczość” 2000, nr 4.

Legeżyńska A., Treny Różewicza, „Polonistyka” 2000, nr 1

„Matka odchodzi” Tadeusza Różewicza, red. I. Iwasiów, J. Madejski, Uniwersytet Szczeciński. Rozprawy i studia, t. (CDXCVI) 422, Szczecin 2002.

Spólna A., Odrzucenie formy – ocalenie sensu. „Matka odchodzi” Tadeusza Różewicza wobec żałobnych tradycji literackich, [w:] tejże, Nowe „Treny”? Polska poezja żałobna po II wojnie światowej a tradycja literacka, Kraków 2007.

Żukowski T., Non omnis moriar?, „Res Publica Nowa” 2000, nr 5.