Moja córeczka
Agnieszka Mrozik

Moja córeczka
Agnieszka Mrozik

Opowiadanie Tadeusza Różewicza ze zbioru Wycieczka do muzeum, wydanego przez wydawnictwo Czytelnik w 1966 roku, powstawało w latach 1964-1966. Pierwotnie miało być „nowelą filmową” (jako scenariusz filmowy opublikowane zostało w „Dialogu” 1966, nr 5), jednak w trakcie pisania tekst rozrósł się i – tak rozmiarowo, jak i kompozycyjnie – wykroczył poza definicję opowiadania. Niektórzy badacze uważają, że Moja córeczka wpisuje się wyraźnie w nurt „minipowieści” (czy „mikropowieści”), tak chętnie konstruowanych w latach 60. przez przyjaciela Różewicza – Kornela Filipowicza.

Kinowe przeznaczenie Mojej córeczki wpłynęło na konstrukcję fabularną i sposób prowadzenia narracji, która jest momentami pierwszo-, zaś innym razem trzecioosobowa, co podobnie jak ujęcie kamery pozwala uzyskać efekt zbliżenia i oddalenia, przekładający się na subiektywny i obiektywny ogląd poszczególnych sytuacji. Jak zauważa Janusz Waligóra, „fragmenty utrzymane w konwencji narracji behawiorystycznej przywodzą na myśl ujęcia scenariuszowe: suchy, zobiektywizowany opis (jak didaskalia w dramacie), beznamiętne wydobycie planu całościowego i szczegółu, dialog, brak introspekcji”(2007, s. 204). Wszystkie te cechy kompozycyjne Mojej córeczki sprawiły, że wielokrotnie przenoszono ją na deski teatru (pierwszy raz Jerzy Jarocki w Teatrze Starym w Krakowie w 1968 roku), a także ekran filmowy (m.in. spektakl telewizyjny z 2000 roku w reż. Andrzeja Barańskiego).

Głównym bohaterem opowieści jest pięćdziesięcioletni Henryk: zmęczony życiem, rozczarowany codziennością, obciążony bagażem wojennych wspomnień. Należy on do ulubionej kategorii bohaterów literackich Różewicza – anonimowych, szarych, przeciętnych, ludzi-jakich-wielu (Everyman, Jedermann) – pojawiających się tak w jego opowiadaniach (m.in. Śmierć w starych dekoracjach), jak i dramatach (m.in. Kartoteka, Świadkowie albo mała stabilizacja). Sensem życia Henryka jest córka, Mirka, pozwalająca mu żywić nadzieję na wyrwanie się z wszechobecnej zgnilizny i zepsucia moralnego, ale też brzydoty i kalectwa fizycznego, które uosabia Brudas – symboliczny przeciwnik Henryka. Próba wychowania Mirki w duchu czystości i wierności zasadom kończy się jednak niepowodzeniem, kiedy okazuje się, że dziewczyna, z dala od czujnego oka ojca, trudni się prostytucją, obracając się w środowisku naciągaczy, drobnych cwaniaczków, oszustów, nierzadko stosujących przemoc. Akcja Mojej córeczki koncentruje się na podróży Henryka do Warszawy – swoistej dantejskiej wędrówce, którą odbywa w dzień Bożego Narodzenia – i próby sprowadzenia córki do domu. Przedsięwzięcie kończy się porażką: ojcowska miłość przegrywa ze śmiercią, zasady z rozkładem moralnym, piękno z brzydotą. W opowiadaniu dochodzi do konfrontacji dwóch pokoleń, dwóch systemów wartości: starych, którzy przeżyli wojnę i wyszli z niej z potrzaskaną, ale jednak! – osobowością, i młodych, którzy nie mają żadnej osobowości i w związku z tym przypominają automaty, aktorów, „zarozumiałych głupców”.

Zdaniem niektórych badaczy (Jacek Łukasiewicz) Moja córeczka to „umoralniająca opowiastka” bazująca na pozytywistycznych wzorcach (nowele Sienkiewicza, Prusa, Konopnickiej), w której czytelnemu przesłaniu moralnemu towarzyszy założony z góry podział bohaterów na dobrych i złych. Inni (Aniela Kowalska) podkreślają wszakże paraboliczność opowiadania, jak też jego złożoną kompozycję i głębię psychologiczną postaci.

Opowiadanie należy do grupy tekstów Tadeusza Różewicza poświęconych ludziom starym, niepotrzebnym, nieprzystającym do powojennej rzeczywistości, rozczarowanym i zapomnianym. Znajdziemy w tej grupie wiersze takie jak Białe groszki czy Dytyramb na cześć teściowej, utwory dramatyczne – Śmieszny staruszek oraz Stara kobieta wysiaduje, a także prozatorskie – Opowiadanie o starych kobietach. Historie starych bohaterów wpisują się w poetykę lamentu, skargi, narzekania na los, trudną sytuację życiową, niepewną przyszłość.

Zdaniem Janusza Waligóry, Różewicz upodobał sobie tę kategorię bohaterów z dwóch względów. Przede wszystkim, są to ludzie, którzy przeżyli wojnę, a wpisane w ich biografie wojenne doświadczenie, w połączeniu z ciężarem spraw rodzinnych, sąsiedzkich, międzyludzkich, dźwiganych przez lata, sprawia, że są postaciami złożonymi psychologicznie, symbolizującymi uniwersalny człowieczy los. To ludzie anonimowi, przeciętni, często bez nazwiska i określonego miejsca zamieszkania, „jedni z wielu”, „tacy jak wszyscy” (Everyman, Jedermann). Jedyna forma indywidualizacji, na którą zdobywa się poeta, dotyczy języka, najpełniej wyrażającego odrębność losu bohaterów. Narrator tego typu historii wciela się najczęściej w rolę słuchacza, bardziej niż inicjatora rozmów czy ich komentatora. Wsłuchując się w skargi starych ludzi, rejestrując ich głosy, Różewicz przełamuje dyktat kultury masowej promującej młodość i równocześnie deprecjonującej starość. Waligóra zauważa, że programowemu dowartościowaniu ludzi starszych przez Różewicza przyświeca Norwidowska myśl: „Z rzeczy świata tego zostaną tylko dwie,/ Dwie tylko: poezja i dobroć… i więcej nic” (Do Bronisława Z.).

W krytycznym komentarzu Jacka Łukasiewicza dotyczącym opowiadań zebranych w tomie Wycieczka do muzeum powtarza się opinia, że są to historie schematyczne, ich bohaterowie uproszczeni, zaś przesłanie – moralizatorskie, rodem z pozytywistycznej dydaktyki. Analiza kompozycji, sposobu prowadzenia narracji, a także konstrukcji bohaterów Mojej córeczki pokazuje jednak, że przynajmniej w tym przypadku ocena krytyka była zbyt surowa.

Akcja tego obszernego opowiadania, określanego mianem „minipowieści”, koncentruje się na świątecznej podróży głównego bohatera Henryka do Warszawy, gdzie studiuje jego córka Mirka. Relację z wyprawy Henryka poprzedza kilka obrazków odsyłających do dzieciństwa Mirki, a nawet do okresu sprzed jej narodzin – wojennej przeszłości bohatera. Pełnią one nie tylko funkcję wprowadzenia do zasadniczego wątku, nie tylko anonsują bohaterów historii, lecz jednocześnie demaskują sposób funkcjonowania ludzkiej pamięci: te obrazki, nieuporządkowane epizody, fragmenty snów, strzępy majaczeń to migawki wspomnień, efekt pracy pamięci, która odsyłając do przeszłości, przygotowuje podłoże dla zasadniczej, tragicznej historii. Co ciekawe, jej kolejne etapy śledzimy z perspektywy tak głównego bohatera (narracja pierwszoosobowa), jak i zewnętrznego obserwatora, który uważnie notuje szczegóły otoczenia Henryka (narracja trzecioosobowa). Zmiana sposobu prowadzenia narracji przypomina sposób pracy kamery, która chwilami przybliża się, innym zaś razem oddala od bohaterów, umożliwiając uchwycenie szerszego spektrum zdarzeń. Ten i inne rozwiązania opowiadania, jak dowartościowanie szczegółu, dialogi, beznamiętny chwilami opis postaci/miejsc itd., sprawiają, że Moja córeczka idealnie nadaje się do przenoszenia na deski teatru czy ekran filmowy, co wielokrotnie miało miejsce.

Prosta na pozór historia relacji ojca i córki, ojcowskiej miłości, która przegrała ze śmiercią, a wcześniej jeszcze z brudem, zgnilizną, upodleniem, opiera się na misternej konstrukcji kilku opozycji: idealnego dzieciństwa i ponurej dorosłości, dramatycznej (ale ideowej) przeszłości i pospolitej (choć sztucznie napompowanej) teraźniejszości, pełnej rezygnacji starości i groteskowej w swym powielaniu klisz młodości, naiwnej wierności zasadom i społecznej degrengolady. Kolejne sceny – wylanie przez grupę dzieci kubła pomyj na staruszkę, wizyta trudniącej się nierządem sąsiadki w chwili, gdy Henryk wspomina zmarłą żonę – prowadzą bohatera do odkrycia brutalnej prawdy, że świat „utracił swą niewinność”, a wartości, które miały „moc ocalającą” w czasie wojny – miłość, dziecięca czystość i dobroć – zostały wyrzucone na „śmietnik cywilizacji”. Kulminacja ponurych obserwacji przypada na czas peregrynacji Henryka po Warszawie, przypominającej momentami dantejską wędrówkę, w trakcie której bohater odkrywa brutalną prawdę o pokoleniu córki: bez osobowości, bez zasad, bez ideałów, ale też o swoim własnym – upodlonym, pokiereszowanym psychicznie i fizycznie, bez wiary w lepsze jutro. Spotkanie z Mariolą uświadamia Henrykowi, że rządzą nim popędy, na czele z seksualnym, który ocenia jako destrukcyjny, wiodący do zguby. Monolog Harry’ego obnaża pretensjonalność i płytkość młodego pokolenia, brak świadomości Historii, a tym samym wizji odnośnie przyszłości. Z kolei Żorż uosabia cwaniactwo i chamstwo tych, którzy usiłują się urządzić w powojennej rzeczywistości, ich wulgarność, uciekanie się do przemocy itd. W tym otoczeniu rodzicielska krucjata Henryka skazana jest na porażkę.

Na szczególną uwagę czytelników i czytelniczek opowiadania zasługują dwa typy relacji szczególnie akcentowanych w Mojej córeczce: relacja Henryk-Mirka (ojciec-córka) i Henryk-Brudas – obie „rozgrywane” bardziej w sferze wyobrażeń głównego bohatera niż w rzeczywistości.

Na poziomie marzeń i pragnień Henryka Mirka jest idealną córeczką tatusia, dobrą studentką, dziewczyną wierną określonym zasadom. Henryk wciąż na nowo projektuje wymarzone spotkanie z córką, którą wtłacza w stworzoną dla niej rolę. Rzeczywistość przerasta najśmielsze wyobrażenia bohatera: jego córka jest prostytutką związaną z człowiekiem o wątpliwej reputacji. Niczym Balzakowski ojciec Goriot Henryk musi pogodzić się z wychowawczą porażką. Inaczej jednak niż we francuskiej powieści to nie życie ojca, lecz córki dobiega końca. Narzędzia krytyki feministycznej pozwalają rzucić światło na nieanalizowane dotąd wymiary relacji ojciec-córka w opowiadaniu Różewicza. Wybierając do pokoleniowej rozgrywki postać córki, pisarz przełamuje patriarchalną regułę, w myśl której spory ideowe prowadzone są wyłącznie w męskim gronie (głównie między ojcami i synami). Chociaż nie do końca, skoro Mirka wyraźnie wpisuje się w stereotypową kobiecą rolę „alegorii czasów zgnilizny i zepsucia” (sztuczne rzęsy, natapirowane włosy, maska pudru na twarzy). W końcu wyznaczono jej rolę prostytutki – kobiety upadłej – która nie może skończyć inaczej, jak tylko umrzeć. Zresztą także inne kobiece bohaterki opowiadania funkcjonują wyłącznie jako znaki rozpasanej natury: zdefiniowane w kategoriach seksualności lub jej braku, jak w przypadku opuszczonej przez męża kierowniczki szkoły, w której Henryk wygłasza odczyt. Ostatecznie zatem to między mężczyznami – Henrykiem, Harrym i Żorżem – toczy się dyskusja na temat kształtu Historii i wizji przyszłości.

Częścią tej „męskiej rozgrywki” jest pojedynek Henryka z Brudasem – parodia wielkich ideowych pojedynków, jak choćby tego w wykonaniu hrabiego Henryka i Pankracego z Nie-boskiej komedii Krasińskiego. W tym „starciu” wyłącznie Henryk ma świadomość wagi wydarzenia: z jego perspektywy gra toczy się o zasady, wartości, wizję świata, w którym rodzina czy miłość zachowają należne im miejsce. Z kolei Brudas reprezentuje, w opinii Henryka, nie tyle bezideowość nowego świata, ile jego rozkład, brud, śmierć. Stanowi punkt, od którego Henryk musi się odbić, by nauczyć się żyć od nowa. Co ciekawe jednak, „pojedynek z Brudasem” wydaje się kompletnie wyabstrahowany z rzeczywistości i – podobnie jak w przypadku relacji z Mirką – rozgrywa się w sferze wyobrażeń Henryka. Tak jak prostytuująca się córka, ów na wpół żebrak, na wpół drobny handlarz staje się synonimem chylącego się ku upadkowi świata, w którym nie ma miejsca dla „poczciwych wrażliwców” w rodzaju Henryka. Na szczęście kubeł zimnej wody, który wylewa na bohatera jedna z kobiet, mówiąc: „Tfu, że też nikt ci nie napluje w ten męczeński ryj”, chroni go przed osunięciem się w otchłań banalnego cierpiętnictwa, a samo opowiadanie uodparnia na tanie moralizatorstwo.

Bibliografia

Kowalska A., Nowa summa prozy Tadeusza Różewicza („Moja córeczka” – próba odczytania), Toruń 1968.
Łukasiewicz J., O powiastkach z morałami, „Odra” 1967, nr 4.
Mamoń B., „Moja córeczka”, „Tygodnik Powszechny” 1968, nr 24.
Różewicz T., Kilka słów o noweli „Moja córeczka”, „Odra” 1999, nr 9.
Waligóra J., Głosy Anonimów, [w:] tegoż, Proza Tadeusza Różewicza, Kraków 2007.