Obecność i recepcja polskiej powieści XIX wieku w Ameryce Północnej i Anglii
Michał J. Mikoś (University of Wisconsin-Milwaukee)

Obecność i recepcja polskiej powieści XIX wieku w Ameryce Północnej i Anglii
Michał J. Mikoś (University of Wisconsin-Milwaukee)

Pierwsze tłumaczenia z literatury polskiej na język angielski ukazały się w Anglii w XVI wieku. W 1560 roku mianowicie wydrukowano w Londynie fragment historii Marcina Kromera O pochodzeniu i czynach Polaków (1555) pod tytułem A Notable Example of Gods Vengeance uppon Murdering a King. Drugą książką było przedstawiające sztukę rządzenia, rolę senatu i wizerunek wzorowego męża stanu dzieło Wawrzyńca Goślickiego De optimo senatore, które ukazało się w czterech angielskich wydaniach w Londynie (jako, kolejno, The Counsellor Exactly Pourtraited in Two Bookes –1598, A Common-wealth of Good Counsaile – 1607, The Sage Senator: or, An Exact Character of a Prudent Statesman – 1660 i The Accomplished Senator in Two Books – 1733). Tłumaczenia łacińskich tekstów tych czołowych przedstawicieli renesansowej historiografii i myśli ustawodawczej odegrały ważną rolę w rozwoju teorii politycznej. Pierwszy i drugi, zmieniony przekład, De optimo senatore zostały natychmiast w elżbietańskiej Anglii skonfiskowane, ale dzieło było cytowane w politycznych broszurach i stało się na tyle popularne, że przypuszcza się, iż znał je również Szekspir[1]. Traktat Stanisława Hozjusza, czołowego przedstawiciela kontrreformacji, pt. A most excellent treatise of the begynnyng of heresyes, przetłumaczony w roku 1565, doczekał się licznych wydań.

Na następne tłumaczenia polskiej prozy trzeba było czekać do XIX stulecia. Zapoczątkował je esej Jędrzeja Śniadeckiego On the Literary and Scientific Labor of Copernicus, Father of Modern Astronomy (O literackich i naukowych osiągnięciach Kopernika) wydany w r. 1823 w Dublinie. Następnie ukazały się dwie książki Juliana Ursyna Niemcewicza: przekład Lejbe i Siora. Romans żydowski, czyli listy dwóch kochanków (1821) wydany został pod tytułem Levi and Sarah, the Jewish Lovers (Londyn, 1830), a przekład Notes sur ma captivité en Russie (1843) – pod tytułem Notes on My Captivity in Russia in the Years 1974, 1975, and 1976 (Edinburgh, 1844). W roku 1834 wyszło w Londynie tłumaczenie (z niemieckiego) romansu historycznego Aleksandra Bronikowskiego pt. The Court of Sigismund Augustus, or Poland in the XVI Century (tytuł oryginału Hipolit Boratyński, 1828-1829), a w r. 1847, tego samego autora, Moina, or the Fortune of Family Poniatowski (Moina, 1828). Następnymi książkami były Revelations of Siberia Ewy Felińskiej (Londyn, 1852), stanowiące przekład Wspomnień z podróży do Syberii, pobytu w Berezowie i w Saratowie (1852), a także bajroniczna historia miłości i namiętności pióra Michała Czajkowskiego (Sadyka Paszy) pt. Kirdżali. The Moslem and the Christian; or Adventures in the East (Londyn, 1855) – w oryginale Kirdżali. Powieść naddunajska (1839) oraz The Black Pilgrim: A Tale of Struggle for Faith and Freedom in the Balkan Peninsula (Londyn 1900), stanowiący drugie tłumaczenie powieści Kirdżali.

Niektóre książki przetłumaczone na język angielski można usytuować w gatunku prozy pamiętnikarskiej. Należy do nich Rufina Piotrowskiego My Escape from Siberia (Londyn, 1863) stanowiąca przekład Ucieczki z Syberyi przez niego samego opowiedzianej (1902), Wacława Sieroszewskiego A Flight from Siberia (Londyn, 1909) będąca przekładem powieści Ucieczka (1888), Adama Czartoryskiego Memoirs of Prince Adam Czartoryski (Londyn 1888), w oryginale paryskim znana jako Alexandre I-er et le Prince Czartoryski 1801-1823 (1865) i Adolfa Jabłońskiego Ten Years in Cossack Slavery or Black Russia (Nowy Jork, 1900) będąca tłumaczeniem Dziesięciu lat niewoli moskiewskiej (1867). Adaptacja powieści Uskoki Teodora Tomasza Jeża (Zygmunta Miłkowskiego), traktującej o losach zmagań Serbów i Bułgarów o wyzwolenie spod tureckiej niewoli pod tytułem Annunziata Grimani ukazała się w dwóch tomach w Londynie w roku 1882. Literaturę powieściową dla młodzieży reprezentował Dziennik Franciszki Krasińskiej (1825) Klementyny z Tańskich Hoffmanowej przetłumaczony jako The Journal of Françoise Krasińska, Great Grandmother of Victor Emmanuel (Chicago, 1895), który doczekał się do r. 1930 aż siedemnastu wydań, oraz Fairy Tales of the Slav Peasants and Herdsmen Aleksandra Chodźki (Londyn, 1886), przełożone z paryskiego tekstu Contes des paysans et des pâtres slaves (1864).

Pięć następnych książek to przekłady historycznych powieści Ignacego Kraszewskiego. W Nowym Jorku. wydano Jermołę (1857), która wyszła jako Iermola (1891), oraz dwa przekłady powieści Żyd. Obrazy współczesne (1860) pt. The Princess and the Jew (1889), i The Jew (1890). Dwie powieści Kraszewskiego (Hrabina Cosel, 1873 i Brűhl, 1874) doczekały się wydania także w Londynie jako Memoirs of Countess Cosel (wydanie londyńskie w 1901, nowojorskie w 1902) oraz Count Brűhl (Londyn 1911, Nowy Jork 1922).

Ten łagodnie płynący strumyk przekładów polskich powieści na język angielski przemienił się za sprawą Sienkiewicza w rwący potok, a następnie w prawdziwą powódź, kiedy jesienią 1896 roku znana amerykańska oficyna Little, Brown and Company w Bostonie rzuciła na rynek pierwsze wydanie Quo vadis w tłumaczeniu Jeremiasza Curtina. W ciągu osiemnastu miesięcy od ukazania się tekstu w Stanach sprzedano sześćset tysięcy egzemplarzy powieści i książka znalazła się na szczycie wielu list bestsellerów, gdzie pozostała przez około półtora roku. Ten sukces wydawniczy spowodował znaczny wzrost zainteresowania pozostałymi książkami Sienkiewicza, a następnie innych polskich pisarzy.

Wielka w tym zasługa samego Curtina (1835-1906), amerykańskiego etnografa i językoznawcy, autora wielu książek, między innymi takich, jak Mity i bajki Rosjan, zachodnich Słowian i Węgrów, Mity i folklor IrlandiiMongołowie. Warto więc o nim powiedzieć kilka słów. Urodzony w Detroit w irlandzkiej rodzinie i wychowany w Greenfield koło Milwaukee, studiował na uniwersytecie Harvard, gdzie wykazał szczególne zainteresowanie językami obcymi, szczególnie rosyjskim, a także polskim. W roku 1864 otrzymał pracę w konsulacie amerykańskim w Petersburgu, ale jego kariera dyplomatyczna skończyła się w 1869 roku. Pozostał jednak w Rosji, zbierając materiały do swoich książek i tłumacząc teksty literackie z rosyjskiego[2].

W roku 1872, w czasie pobytu w Madison, w stanie Wisconsin, Curtin poznał Almę Cardell (1847-1938), która w domu dla sierot uczyła dzieci żołnierzy poległych w wojnie domowej. Od ślubu w 1872 roku przez trzydzieści cztery lata towarzyszyła ona wytrwale mężowi w jego podróżach i asystowała mu w pracy, a po jego śmierci wydała swoje dzienniki, które prowadziła w ciągu wspólnie spędzonych lat, dając im tytuł Memoirs of Jeremiah Curtin.

W roku 1883 Curtin uzyskał posadę w Biurze Etnologii Instytutu Smithsona w Waszyngtonie i przez następne osiem lat prowadził badania nad językami indiańskimi w Stanach Zjednoczonych i w Ameryce Środkowej. Właśnie pod koniec tego okresu rozpoczął pracę nad przekładem Ogniem i mieczem (opublikowanym w 1890 roku) i choć zainteresowanie książką i dochody były nikłe, Curtin wytrwale kontynuował tłumaczenie następnych tomów Trylogii, dyktując żonie angielski tekst Potopu (1891) i Pana Wołodyjowskiego (1893). Po ukazaniu się Quo vadis, Curtinowie stali się nagle ludźmi majętnymi.

Trzeba tutaj przypomnieć, że Sienkiewicza, jako obywatela Rosji, kraju, który nie należał do Konwencji Berneńskiej, nie chroniło międzynarodowe prawo autorskie i większością olbrzymich zysków ze sprzedaży jego dzieł w Ameryce dzielili się wydawcy i tłumacze. Umowy Curtina z Little, Brown and Company przewidywały, że tłumacz otrzymuje zazwyczaj 10 procent dochodu ze sprzedaży detalicznej plus 50 egzemplarzy książki. W wypadku Quo vadis dochód tłumacza był tak duży, że „The Donahue Magazine” doniósł we wrześniowym numerze z 1898 roku, iż Curtin otrzymał od wydawcy czek na 24 tysiące dolarów jako swój udział w dotychczasowych dochodach ze sprzedaży książki. Dla porównania warto dodać, że pani Curtin kupiła z tych funduszy dom w stanie Vermont za tysiąc pięćset dolarów[3].

Ale tak jak Sienkiewicz nie był chroniony przez międzynarodowe prawo autorskie, tak samo Curtinowie i Little, Brown and Company nie mieli wyłącznych praw do tłumaczenia i sprzedaży dzieł Sienkiewicza. Przynajmniej trzydziestu czterech amerykańskich wydawców i czterdziestu czterech tłumaczy współzawodniczyło, w różnych zakresach, w rzucaniu na rynek przekładów na angielski i w batalii o zyski. Przeszło sześćdziesiąt wydań Quo vadis ukazało się w Stanach Zjednoczonych, do roku 1915 sprzedano przeszło półtora miliona egzemplarzy książki, a sama firma Little, Brown and Company opublikowała kilka wydań – od luksusowego za dwanaście dolarów do taniego za dwadzieścia pięć centów.

Curtin zdawał sobie sprawę, że nie ma prawnej gwarancji wyłącznego publikowania swoich tłumaczeń, przeto starał się wzmocnić swoją pozycję w dwojaki sposób. Po pierwsze nakłonił autora Trylogii do podpisania oświadczenia, że ma wyłączne prawo do tłumaczenia książek Sienkiewicza na angielski. Po drugie, bardziej praktycznie, starał się uzyskać od Sienkiewicza pozwolenie na opublikowanie swoich przekładów zanim jego powieści i nowele wydane zostaną po polsku. Ponieważ Sienkiewicz pisał często w odcinakach, które publikowane były w prasie, wielu tłumaczy miało do nich dostęp i przekłady książek przyszłego laureata nagrody Nobla dawały okazję do wyścigu tłumaczy i wydawców. Curtin zaś dlatego starał się o uzyskanie rękopisów przed ich opublikowaniem po polsku, by mieć czas na wyprzedzenie konkurencji i szansę na większe zyski. Próbował nawet uzyskać prawa autorskie na swoje tłumaczenia książek Sienkiewicza i w tym celu udał się do Waszyngtonu z nadzieją otrzymania stosownego zaświadczenia w Kongresie Stanów Zjednoczonych.

Aby osiągnąć swoje cele, Curtinowie skazani byli na stały pościg za Sienkiewiczem i na konieczność ścisłej współpracy z autorem, który z kolei nigdzie nie zagrzewał długo miejsca, a pisał często nieregularnie. Dlatego prawie corocznie przyjeżdżali do Polski. Poczynając od sierpnia 1897 roku, wielokrotnie odwiedzali Warszawę, Kraków, Zakopane i Oblęgorek. Podczas tych odwiedzin poznali innych przedstawicieli świata literackiego w Polsce – Bolesława Prusa, Wacława Sieroszewskiego, Aleksandra Świętochowskiego, Józefa Wolffa. W wyniku tych znajomości Curtin przetłumaczył na angielski m.in. Faraona Prusa i Argonautów Orzeszkowej, oraz kontynuował, na bardzo korzystnych dla siebie warunkach, tłumaczenie KrzyżakówNa polu chwały.

Kronikarzem tych podróży była Alma Curtin, która okazała się bystrym obserwatorem, szczególnie ludzi, i wierną rejestratorką wszelkich rozmów. Notatki w swoim dzienniku robiła prawie codziennie – bez względu na trudy podróży i małżeńskie niesnaski. Spostrzegawcza i inteligentna, podobnie jak mąż wykazywała wielkie zainteresowanie nowym i ciągle zmieniającym się otoczeniem, i nawet brak znajomości języka czy kultury, czy też niesprzyjające warunki nie stanowiły bariery dla rozwijania jej kronikarskiego talentu, W swoich dziennikach opisuje warszawską ulicę, oglądaną w 1897 roku, relacjonuje przyjęcie w pałacu wilanowskim i przedstawia tłumy pielgrzymów pod Jasną Górą. Uczestniczy w odsłonięciu pomnika Mickiewicza w Warszawie, w pogrzebie Siemiradzkiego w Krakowie, opisuje grozę powodzi w Galicji. Zawiera znajomość z pisarzami, malarzami, wydawcami. Poznaje rodzinę Sienkiewicza: jego teścia, teściową, syna Henryka i córkę Jadwigę, z którą nawiązuje przyjazne stosunki i korespondencję. Co najważniejsze zaś, przedstawia Sienkiewicza jako pisarza mówiącego o swojej pracy, o innych pisarzach i ich książkach; w Zakopanem jako pomysłowego organizatora wycieczki do Czarnego Stawu; w Oblęgorku jako gościnnego gospodarza w swojej letniej posiadłości. Niektóre zapisy pani Curtin dotyczące autora Trylogii są jedynym źródłem naszej wiedzy o nim, stanowią więc znaczący przyczynek do uzupełnienia kalendarium życia i twórczości pisarza.

W ciągu swego pracowitego życia Curtin przetłumaczył i wydał szesnaście powieści i nowel Sienkiewicza[4]. Przekład Trylogii rozpoczął, korzystając z rosyjskich tekstów, ale szybko przeszedł do polskich oryginałów. Jego znajomość polskiego nie była nadzwyczajna, a jeśli dodamy do tego pośpiech, z jakim rzucał teksty do druku, i warunki, w jakich pracował, oraz ograniczoną znajomość polskiej historii i kultury, nie należy się dziwić, iż jego przekłady pozostawiały wiele do życzenia. Nawet biorąc pod uwagę dziewiętnastowieczne standardy, akademickie i lingwistyczne przygotowanie Curtina nie było wystarczające, aby oddać piękno Sienkiewiczowskiej prozy. Dotyczyło to przede wszystkim umiejętności przekładu wyrażeń idiomatycznych, szczególnie kolokwialnych, oraz dialogów. Dodatkowo, w tłumaczeniach zabrakło przypisów dotyczących niektórych rodzimych wyrażeń, zniknęły też liczne latynizmy, charakterystyczne dla siedemnastowiecznego języka polskiej szlachty, a pewne zwroty zostały przetłumaczone błędnie. Niektórzy recenzenci i krytycy podkreślali, że język Curtina był banalny i sztywny, naszpikowany amerykanizmami, a styl tępy i nieelegancki, co sprawiało, że przekłady były na ogół zbyt koturnowe.

Jednakże ostatecznie należy podkreślić, iż tłumacząc Trylogię, Curtin podjął się i doprowadził do końca olbrzymią pracę. Z godną pochwały ambicją i poświęceniem stworzył tekst czytelny i zadziwiająco bliski oryginałowi. Co najważniejsze, okazał się pierwszym Amerykaninem, który programowo zainteresował się literaturą polską i spopularyzował powieści i nowele Sienkiewicza w Stanach Zjednoczonych i Anglii. Najnowszy przekład Trylogii Wiesława Stanisława.Kuniczaka (With Fire and Sword, The DelugeFire in the Steppe), wydany w Stanach w latach 1991-1992, ustępuje wyraźnie przekładowi Curtina.

Curtin rozpoczął pracę nad przekładem Ogniem i mieczem w listopadzie 1888 roku w Kalifornii, gdzie zbierał materiały dotyczące indiańskich języków i kultur. Już 17. grudnia 1889 roku Little, Brown and Company przyjęła książkę do druku. Curtinowie poświęcili następne cztery lata na tłumaczenie PotopuPana Wołodyjowskiego (na życzenie wydawnictwa tytuł zmieniono na Pan Michael), kończąc pracę przekładową w 1893 roku w Londynie. Amerykańskie recenzje były wyważone. Krytycy podkreślali, że „akcja powieści utrzymuje czytelnika w stałym napięciu” (the novel absorbs the reader giving him no respite) („Critic”, 1890) i że Ogniem i mieczem jest „wspaniałą powieścią o wojnie” (the brilliamt war novel) („Harper Magazine”, 1892). Porównywali ją do Wojny i pokoju, do powieści Alexandra Dumasa i zwracali uwagę na „homeryckiego ducha opisów” (there is a Homeric spirit in its dedesrcriptions) („Literary News, 1890). Recenzent pisma „Nation (1891) uważał, że Zagłoba jest postacią, „z której mógłby być dumny każdy autor” (Zagłoba is a creation of which any author might be proud), ale w książce „jest zbyt wiele grozy” (the book is unnecessarily loaded with horror). W recenzjach Potopu podkreślano, że genre historycznego romansu ma się nadal dobrze (the author has proved that the historical romance is not dead) („Athenaeum, 1892), ale „nić która wiąże poszczególne elementy akcji nie jest dostatecznie mocna” (the thread which holds the incidents together is not sufficiently strong) („Critic”, 1892) i chociaż „czytelnik nigdy nie zwątpi, że główne postacie istniały naprawdę” (the reader will never doubt that his characters really lived) („Harper’s Magazine, 1982), tłumacz powinien był dokonać skrótów w powieści (the novel should have been abridged by the translator) („Spectator”, 1892). Po przeczytaniu Pana Wołodyjowskiego, recenzent pisma „Dial(1984) napisał, że sceny z Sobieskim „robią wielkie wrażenie” (the infrequent apperances of Sobieski are impressive), inny krytyk zauważył, że „postać Basi pojawia się jak lot ptaka” (the character of Basia is like the flight of a bird) („Literary World, 1893), natomiast Zagłoba jest ciągle „tym samym czarującym samochwałą, intrygantem i kpiarzem” (the same delightful braggart, busybody, and wit), a Basia „dowodem na siłę twórczej wyobraźni Sienkiewicza (one more proof of his inventive power) („Nation, 1894)[5].

Chociaż Curtin był zadowolony ze sprzedaży Trylogii i wysokości swych honorariów, które wyniosły 1,364 dolary, firma Little, Brown and Company uważała, że zyski były mierne, bowiem w pierwszym roku po wydaniu Ogniem i mieczem sprzedano tylko 1 922 egzemplarze, natomiast Potopu 1 585 w ciągu dwu lat, a Pana Wołodyjowskiego 2 434 w ciągu dwu lat, co stanowiło „stan bardzo zniechęcający”[6]. Jednakże wydawano dalej Curtinowskie przekłady nowel Sienkiewicza (Yanko, the Musician and Other Stories, 1893, i Lillian Morris and Other Stories, 1894), a także powieść Children of the Soil (to przekład Rodziny Połanieckich) w roku 1895.

W sobotę 13. kwietnia 1895 roku w Bristolu, w stanie Vermont, pani Curtin zapisała w swoim dzienniku: „Jeremiasz i ja zaczęliśmy dzisiaj nową polską powieść, Quo vadis[7]. 17. września, w miejscowości Kennett Shasta w Kalifornii, zanotowała: „Przełożyliśmy trzy numery Quo vadis”. Podobnych zapisów dokonała w Mexico City, Guadalajara i Guatemala City w latach 1895 i 1896. W środę 26. maja 1896 roku, napisała do matki z Nebaj w Gwatemali: „Wczoraj wieczorem, 25. maja, wysłaliśmy zakończenie Quo vadis i jesteśmy bardzo zadowoleni; kiedy dotrze do Bostonu, książka wkrótce się ukaże.”

Jeszcze przed wydaniem powieści, zarówno Curtin, jak też wydawca, zdawali sobie sprawę, że mają w rękach potencjalny bestseller i dokładali wszelkich starań, aby wydać ją jak najszybciej. Już 20. kwietnia 1896 roku John M. Brown, który uważał, że książka jest „świetna”, napisał do Curtina: „Drogi Curtinie, mam nadzieję, że będzie Pan mógł wkrótce przysłać zakończenie (…) Pan McIntyre informuje Pana o wszystkich sprawach i wiem, że zależy mu bardzo, aby nikt nas nie uprzedził z Quo vadis.” W dniu 1. lipca 1896 roku Curtin napisał do Jamesa McIntyre’a, kierownika wydziału wydawniczego: „Otrzymałem Pański list z 4. maja i bardzo się cieszę, że Quo vadis tak się Panu podoba. Jest to naprawdę wspaniała książka, której nie można porównać z niczym, co napisano dotychczas na temat Nerona i wczesnego chrześcijaństwa. Mam nadzieję, że wydacie ją z całym rozmachem, na jaki zasługuje. Nie musicie się martwić, że za dużo za nią zażądacie. (…) Nie jest wykluczone, że Quo vadis może spodobać się publiczności do tego stopnia, że okaże się książką, której sprzedaż będzie na długo największa”[8].

Curtinowskie tłumaczenie Quo vadis spotkało się z entuzjastycznym przyjęciem recenzentów amerykańskich. Okrzyknęli oni powieść „jednym z najwspanialszych romansów historycznych, jakie napisano w ciągu ostatniego półwiecza” (one of the strongest historical romances that has been written in the last half century) („Chicago Evening Post”), ,,powieścią historyczną pierwszej klasy” (an historical novel of the first order) („New York Herald”) i „jedną z najwspanialszych książek naszych czasów” (one of the greatest books of our day) („The Bookman”, IV, 1896)[9]. Zwrócili uwagę, że jest to „książka o wielkim znaczeniu dla całej cywilizacji chrześcijańskiej” (of intense interest to the whole Christian civilization), ponieważ pokazała „mistrzowski obraz rzymskiego życia w czasie, gdy chrześcijaństwo już się nie tliło, lecz zaczęło płonąć” (a masterly picture of Roman life when Christianity ceased to smoulder and began to blaze) („Chicago Tribune”). Inny recenzent stwierdził, że Sienkiewicz zdołał przedstawić „wielki społeczna i moralny ruch, który rozdarł Imperium Rzymskie i którego rezultatem była ewolucja chrześcijaństwa” (the great social and moral agitation that rent the Roman empire asunder and resulted in the evolution of Christianity) (The Boston Beacon”). Krytycy zwracali szczególną uwagę na przedstawienie bohaterów powieści, szczególnie Petroniusza, którego „portret sam w sobie jest arcydziełem” (The portrait of Petronius is alone a masterpiece of which the greatest word painters of any age might be proud) („The Church Standard” 1896), na wspaniały styl Sienkiewicza, a samego autora określano jako wielkiego powieściopisarza, bowiem niektóre sceny, np. uczta w pałacu imperatora, igrzyska, płonący Rzym, uratowanie Ligii „pozostaną barwne, niezatarte w pamięci i zostaną uznane za doniosłe osiągnięcia sztuki narracyjnej” (these will hold their place in memory with unfading color, and are to be reckloned among the the significant triumphs of narrative art) („The Boston Beacon”). Jeden z krytyków napisał, że jest to „wspaniała powieść, którą powinni czytać chrześcijanie wszystkich narodowości i Kościołów” (This is a great novel . We wish it might be read by Christians of all nations and all churches) („The Church Standard”, 1896).

Pochwały spłynęły także na Jeremiasza Curina za „bogactwo języka, szybki tok myśli, barwny, obrazowy styl opisów” (the diversity of the language, the rapid flow of thought, the picturesque imagery of the descriptions) („Boston Transcript”, 1896). Inny krytyk napisał, że „Nie mamy możliwości oceny, w jakim stopniu wersja Pana Curtina oddaje polski oryginał, ale jego angielski jest tak przejrzysty i płynny, że trudno sobie uświadomić, iż czyta się tłumaczenie” (How utterly Mr. Curtin’s version may render the original Polish we have no means of judging, but his English is so limpid and fluent that one finds it difficult to realize that he is reading a translation) („The Church Standard”, 1896).

Nie obeszło się jednak bez głosów krytycznych. Anonimowy recenzent w „The Ave Maria” uznał powieść za „niezwykłą” (very remarkable), ale stwierdził, że punkt kulminacyjny akcji – „walka w amfiteatrze między chrześcijańskim olbrzymem Ursusem a dzikim bykiem europejskim, na którego rogach uwiązana była Ligia, jest przejmujący, lecz niestety mało prawdopodobny” (the struggle in the amphitheatre between the Christian giant Ursus and a wild European bison, upon whose horns is bound the Lady Lygia is powerful, but, we fear, somewhat improbable). To, że Ligia została ocalona od śmierci męczeńskiej, by zostać żoną Winicjusza, było w jego opinii „co najmniej wątpliwą odmianą losu” (at least a very questionable change of blessings). Natomiast chociaż „Święty Piotr odgrywa istotną rolę, jego postać została naszkicowana ogólnikowo” (although St. Peter plays an important part, he is vaguely sketched). Recenzent uważał też, że „bardzo realistyczny opis męczeństwa chrześcijan w amfiteatrze był zbyt drastyczny” (the dreadfully realistic account of the nmartyr dom of the Christians in the amphitheatre goes too far) . Jednakże większość czytelników i krytyków zgadzała się z recenzentem z „The Boston Beacon”, który uważał, że Quo vadis jest „bez wątpienia dziełem, po które sięgną wszyscy ci, którzy będą chcieli należycie zrozumieć początki ery chrześcijaństwa” (unmistakedly a work that all who wish to have an adequate comprehesion of the opening of the Christian era will be called to read).

Osobną rolę w recepcji Quo vadis w Ameryce odegrał teatr i film[10]. Walka o prawa adaptacji powieści do ich celów toczyła się głównie w Stanach Zjednoczonych, a ważną rolę w negocjacjach odgrywał Curtin. Już w grudniu 1899 roku wersja teatralna Quo vadis, składająca się z sześciu aktów i ośmiu scen, została wystawiona w Chicago i spotkała się z wielkim zainteresowaniem publiczności (pisał o tym „The New York Times”, 13. grudnia 1899 r.). W dniu 9. kwietnia 1900 roku wystawiono po raz pierwszy w Nowym Jorku dwie sztuki oparte na Quo vadis, a następnie jedna wersja, której realizatorem był Fred Whitney, grana była w Bostonie przez sześć tygodni, a potem w Londynie w Adelphi Theatre i w kilku nowojorskich teatrach.

Wkrótce po adaptacjach scenicznych Quo vadis pojawiło się na srebrnym ekranie. Pierwsza niema wersja powstała we francuskiej wytwórni Pathé Frères w Paryżu w 1901 roku. Włoska epopeja Quo vadis? w reżyserii Enrico Guazzoniego, trwająca sto dwadzieścia minut, stała się pierwszym filmem pełnometrażowam, który zyskał olbrzymie powodzenie.   Po pokazach w Paryżu i Londynie, film pojawił się w 1913 roku w Nowym Jorku, a następnie był przedstawiany przez dwadzieścia dwa zespoły objazdowe na terenie całych Stanów Zjednoczonych i Kanady i zarobił 150,000 dolarów, przyczyniając się do rozwoju amerykańskiej kinematografii oraz kina jako popularnej formy sztuki[11].

Prawdziwym ukoronowaniem kariery Quo vadis na ekranie była hollywoodzka superprodukcja z 1951 roku. Reżyserem filmu był Melvyn LeRoy, w rolach głównych wystąpili Robert Taylor, Deborah Kerr, Leo Glenn i Peter Ustinov, zaś w rolach statystek Elizabeth Taylor i Sophia Loren. Film kosztował producenta, Metro-Goldwyn-Mayer, ponad siedem milionów dolarów i był największą i najdroższą produkcją filmową tamtych czasów. W ilustrowanym magazynie zatytułowanym „MGM prezentuje Quo vadis (na podstawie powieści Henryka Sienkiewicza)” (MGM presents Quo vadis (Based on the Novel by Henryk Sienkiewicza), pisarze związani z wytwórnią opiewali to filmowe przedsięwzięcie „o wielkim i trwałym znaczeniu” (of great and lasting significance). Przeanalizowali historię „wspaniałej powieści” (the great novel) napisanej przez autora „uważanego za polskiego geniusza literackiego” (regarded as Poland’s literary genius)

Film został nakręcony w liczącym sto czterdzieści osiem akrów Studio Cinecitta w pobliżu Rzymu. Aby był wierny prawdzie historycznej, wydano oficjalne pozwolenie na przywrócenie Via Appia do jej wyglądu sprzed dwóch tysięcy lat. Rzeźbiarze stworzyli kolekcję pięciuset rzeźb, a pięciuset cieśli pracowało dwa lata nad wybudowaniem około stu planów filmowych, w tym cyrku Nerona z miejscami dla trzydziestu tysięcy osób, pałacu Nerona oraz mostu, który utrzymał pięć tysięcy osób uciekających z płonącego miasta. MGM potrzebował dwudziestu czterech nocy, by spalić ów „Rzym” oraz dwóch tysięcy aktorów, którzy wbiegali i wybiegali z płonących budynków. Obsada filmowa składała się z trzydziestu tysięcy osób, sześćdziesięciu trzech lwów sprowadzonych z siedmiu europejskich cyrków, siedmiu byków z Portugalii, dwóch gepardów z Afryki, czterystu pięćdziesięciu koni oraz wołów, krów, owiec i wieprzy.

Pomimo energicznej akcji promocyjnej, film spotkał się jednak z niezbyt przychylnymi recenzjami. Recenzent z „The Commonweal” (23. XI. 1951) zauważył, że „niektóre z inspirujących wartości powieści Sienkiewicza zdołały się przebić” (some of the inspiing qualities of Sienkiewicz’s novel manage to come through), ale bohaterowie filmu „rzadko ukazują się jako prawdziwi ludzie” (seldom come through as real people). Krytyk z „The New York Times” (9. XI. 1951) chwalił Quo vadis za wspaniałe plany filmowe i „imponujęce efekty wizualne” (impessive visual effects), zwrócił jednakże uwagę na „zdumiewające połączenie kinowej błyskotliwości i zwykłego banału, wizualnego uniesienia i słownej nudy, historycznej pretensjonalności i seksu” (a staggering combination of cinema brilliance and sheer banality, of visual excitement and verbal boredom, of historical pretentiousness and sex). Podsumowując, nazwał film „pomnikiem wyjątkowo nietrwałym”, (the monument to its unique and perishable type), choć przewidywał, że „prawdopodobnie odniesie wielki sukces” (it will probably be a vast success).

Nie mylił się. Komercyjny sukces filmu, który szacowano na dwadzieścia pięć milionów dolarów, zainspirował wytwórnie filmowe do produkcji serii spektakularnych filmów historycznych oraz do rozwoju nowatorskich technik filmowych. Co najważniejsze, po wielkim sukcesie, jaki odniosła książka, Sienkiewiczowska opowieść o początkach chrześcijaństwa i jego zwycięstwie nad zdeprawowanym Rzymem Nerona przykuła uwagę amerykańskiej i światowej publiczności – tym razem na dużym ekranie, w olśniewającym technikolorze.

Po olbrzymim sukcesie wydawniczym Quo vadis, batalia amerykańskich wydawców o zyski ze sprzedaży Krzyżaków rozpoczęła się na dobre w 1897 roku i toczyła przez parę lat. Mimo, że firma Gebethner i Wolff wydała powieść dopiero w 1900 roku, już w 1897 roku amerykańska oficyna R.F. Fenno and Company w Nowym Jorku wydrukowała fragmenty książki pod tytułem The Knights of the Cross, part 1, następnie niepełną jej wersję w 1899 oraz wreszcie cały tekst w roku 1900. W tym samym roku Curtin, który zżymał się na „tego złodzieja z Nowego Jorku”, wydał w Little, Brown and Company pierwszy tom swojego przekładu, poprzedzony w nowojorskim piśmie „The Publisher’s Weekly” w dniu 3. lutego 1900 roku oświadczeniem wydawcy, iż „jedyne autoryzowane tłumaczenie Krzyżaków dokonane zostało przez pana Curtina i wydane przez nas. Wszystkie inne przekłady ukazują się bez zgody autora i wbrew jego wyraźnemu życzeniu”[12]. Pełny tekst Krzyżaków w tłumaczeniu Curtina ukazał się 2. czerwca w Bostonie, a także w Londynie w wydaniu firmy Dent. Jednakże konkurencja nie próżnowała; firma Ogilvie w Nowym Jorku wypuściła skróconą wersję w 1900 roku, a oficyna Sands w Londynie wydała powieść Sienkiewicza w tym samym roku, dając jej tytuł The Knights of the Cross. Danusia. Ostatni przekład Krzyżaków ukazał się pod tytułem The Teutonic Knights w nowojorskim wydawnictwie Hippocrene Books w 1993 roku.

Recenzenci potępili praktyki wydawnicze firmy R.F. Fenno and Company („Current Literature” 1900 i „Independent” 1900), ale opinie o Krzyżakach były niejednoznaczne. Recenzent „Athenaeum” (1902) przewidywał, że „powieść nie przyczyni się do wzrostu popularności Sienkiewicza” (the novel will not increase Sienkiewicz’s popularity), chociaż „zadowoli może młodych czytelników, amatorów rycerskich przygód” (youthful readers may find some pleasure in this tale of knightly adventures). Wprawdzie „zakończenie robi wielkie wrażenie” (the climax is impressive), jednakże powieść „ustępuje Trylogii” (is inferior to Trilogy), bowiem „bitwy stają się monotonne, a Zbyszko nie jest tak porywającym bohaterem jak Kmicic czy Pan Michał” (fighting grows monotonous, and Zbyszko does not make as satisfactory a hero as Kmita or Pan Michael) ( („Dial” 1900). W recenzji pierwszego tomu w „Literary News” (1900) podkreślono, iż „powieść przedstawia przejmujący obraz średniowiecza” (a powerful portrayal of medieval times) oraz „zbrodnie i występki Krzyżaków” (crimes and abuses by the Knights) zaś po ocenie całości dodano, że „żaden inny powieściopisarz nie potrafi przedstawić historycznej atmosfery z takim powodzeniem. Powieść tętni nieposkromionym żywiołem konfliktu i namiętności” (no other novelist was more successful in rendering historical atmosphere. The work pulsates with the untamed vigor of conflict and passion). Recenzent pisma „Outlook” (1900) uważał nawet, że „powieść przewyższa Quo vadis pod względem siły opisu, intensywności akcji i wykreowania głównych postaci” (the novel surpasses Quo vadis in strength, intensity, and character-creation)[13].

W dniu 27. września 1897 roku, w czasie pobytu w Warszawie, Curtin zaczął tłumaczyć Faraona, a w tydzień później spotkał się po raz pierwszy, dzięki pośrednictwu Józefa Wolffa, kierownika firmy wydawniczej Gebethner i Wolff, z Bolesławem Prusem. Praca nad przekładem trwała do 1901 roku, kiedy to ku konsternacji Curtina oficyna Abbey Press w Nowym Jorku wydała niepełny tekst książki, ujęty tytułem Pharaoh; An Historical Romance of Ancient Egypt. Curtinowski przekład powieści ukazał się dopiero we wrześniu 1902 roku w Bostonie pod tytułem The Pharaoh and the Priest i został ponownie wydany w roku 1910. Książka spotkała się z żywym zainteresowaniem krytyków, o czym świadczy duża ilość pochlebnych recenzji i notatek prasowych opublikowanych w pismach amerykańskich[14]. Zgodnie z zamierzeniem wydawcy, tj. Little, Brown and Company, wielu recenzentów porównywało powieść Prusa do Quo vadis i zestawienie to nie wypadało na niekorzyść Faraona. „The Chronicle” (28. IX. 1902) doniósł o pojawieniu się wielkiego zagranicznego autora powieści historycznej w osobie Aleksandra Głowackiego, a jego powieść „zasługuje na tę samą ocenę, co Quo vadis. To czego brakuje mu do osiągnięcia świetności opisu, nadrabia on w pełni erudycją” (it deserves to be ranked with Sienkiewicz’s Quo vadis. What his work may lack in brilliance of description is fully compensated for by its greater erudition). Według opinii większości krytyków, Prus odtworzył z encyklopedyczną dokładnością obraz starożytnego Egiptu. „The Commercial Advertizer” (30. IX. 1902) stwierdził, że „Faraon jest wspaniałym odtworzeniem dawnych czasów, przepięknym widowiskiem, kalejdoskopową panoramą przedziwnych ras i barbarzyńskich splendorów” (it is a brilliant spectacle of bygone times , a sort of a splenddid pageant, a kaleidoscopic panorama of strange races and barbaric splendors). Mimo krytycznych uwag dotyczących głównie ociężałej narracji, nieciekawej akcji i nadmiernych dłużyzn Faraon był oceniany jako „jedna z najważniejszych pozycji wśród utworów o starożytnym Wschodzie, a pod względem siły i znaczenia – jako najwybitniejsza książka na temat Egiptu i spraw egipskich”) (one of the most important works in the literature which bears on the ancient Egypt; indeed in interest and force it surpasses any novel thus far written about Egypt and things Egyptian) („The Herald”, 12. X. 1902). Powieść doczekała się powtórnego amerykańskiego tłumaczenia w 1991 roku, natomiast w roku 1972 i 1996 ukazały się ponadto dwa wydania przekładu Lalki (The Doll), a w roku 1996 tłumaczenie zbioru nowel Prusa pt. The Sins of Childhood and Other Stories.

W roku 1900, w czasie podróży do Polski, Curtinowie zatrzymali się w Grodnie, aby złożyć wizytę Elizie Orzeszkowej, ale ponieważ autorka była chora, nie mogli się z nią zobaczyć. W maju napisała jednak do wydawnictwa Gebethnera i Wolffa, że nie ma nic przeciwko tłumaczeniu Argonautów przez Curtina, dodając że „dobrymi chęciami jego dla pracy mojej czuję się bardzo ujęta”, a w lipcu powiadomiła go, że „Udzieliwszy Panu wyłącznego prawa tłumaczenia na język angielski powieści mojej pt. Argonauci, oświadczam niniejszym, że wszelkie inne przekłady tejże powieści dokonane byłyby wbrew woli i interesom moim”[15]. Jednakże Curtin napotkał w tym przypadku na mocne współzawodnictwo, bo zarówno Amerykanin Iza Young i Anglik C.S. de Soissons, którzy rywalizowali już z Curtinem wcześniej, tłumacząc i wydając powieści i nowele Sienkiewicza, ubiegli go. Przekład Meira Ezofowicza (Meir Ezofovitch) ukazał się w Nowym Jorku w 1898 roku, a w Londynie, jako An Obscure Apostle, w roku 1899. Ten sam utwór doczekał się jeszcze dodatkowych przekładów w Anglii, najpierw jako powieść pt. The Forsaken or Meir Ezofowich w r. 1980, a następnie jako sceniczna wersja (pt. The Accursed: A Drama in Five Acts) w 1994. Curtin wydał wprawdzie The Argonauts w Nowym Jorku w roku 1901, ale i de Soissons dokonał tego samego, publikując The Modern Argonauts w Londynie w tym samym roku. Ponadto został przełożony utwór Orzeszkowej pt. Pieśń przerwana i jako The Interrupted Melody ukazał się w Londynie w 1912 roku.

Także dwie inne autorki znalazły jeszcze tłumaczy i czytelników w Anglii. Przedsiębiorczy C.S. de Soissons przełożył trzy książki Marii Rodziewiczówny: powieść Anima Vilis; a Tale of the Great Siberian Steppe (Anima Vilis, 1893) ukazała się wprawdzie w Nowym Jorku w 1900 roku, ale dwie następne powieści już w Londynie, obydwie w 1901 roku – a były to Distaff: A Novel (Kądziel, 1899) i Devaytis; A Novel (Dewajtis,1889). Na przekład Malwiny (1816) Marii Wirtemberskiej, zatytułowany Malvina or the Heart’s Intuition, trzeba było natomiast poczekać do 2001 roku.

Najpóźniej dotarło do anglojęzycznego czytelnika dzieło Jana Potockiego Manuscrit trouvé à Saragosse, za to pojawiło się od razu w licznych przekładach i wydaniach. Pierwsze wydanie The Saragossa Manuscript: A Collection of Weird Tales wyszło w 1960 roku w Nowym Jorku, a następnie w licznych wznowieniach po obu stronach Atlantyku. W roku 1967 ukazało się nowe tłumaczenie pt. The New Decameron, Further Tales from the Saragossa Manuscript w tej samej oficynie nowojorskiej. Następny przekład utworu Potockiego zatytułowany Tales from the Saragossa Manuscript: Ten Days in the Life of Alphonse Van Worden pojawił się w 1990 roku w Anglii i w tym samym roku pod zmienionym tytułem The Saragossa Manuscript, or Thirteen Days in the Life of Alphonse Van Worden w wydawnictwie Hippocrene Books w Nowym Jorku. Ostatni przekład, zatytułowany The Manuscript Found in Saragossa, ukazał się w 1995 roku w Nowym Jorku i w 1996 roku w Londynie.

W podsumowania zatem należy uznać, iż dzięki światowej sławie Sienkiewicza oraz energii i poświęceniu Jeremiasza Curtina, polska powieść dziewiętnastowieczna znalazła poczesne miejsce i żywy odbiór wśród anglosaskich czytelników. Dużą rolę w przedstawieniu polskich pisarzy w Anglii i Stanach Zjednoczonych odegrali wydawcy, tłumacze i recenzenci. Wśród czytelników znaleźli się także wybitni mężowie stanu i pisarze. Theodore Roosevelt, przyszły prezydent Stanów Zjednoczonych i wierny czytelnik powieści Sienkiewicza, napisał [16] 19. listopada 1900 roku do Curtina[17]:

 

Mój drogi Panie Curtin,

teraz, kiedy kampania wyborcza już się skończyła, muszę Panu powiedzieć, że w czasie jej trwania musiałem często szukać pociechy w czytaniu Pańskich świetnych tłumaczeń wspaniałych powieści Sienkiewicza. Nie mam na myśli Quo vadis (której nie cenię wysoko), ale nieśmiertelną Trylogię oraz historię zmagań między Polakami i Krzyżakami. Jeżeli będzie Pan kiedykolwiek pisał do Niego, chciałbym, aby mu Pan przekazał, jak bardzo podnosił na duchu kandydata na wiceprezydenta w trakcie niezwykle ożywionej kampanii. Proszę mu także powiedzieć, że w czasie wojny hiszpańskiej miałem pułk ludzi, którzy zostaliby ocenieni jako bardzo sprawni wojownicy nawet przez współtowarzyszy Zagłoby i rycerza z Bogdańca! Nie dostałem tej książki o polowaniu w Afryce pióra polskiego pisarza[18]. Nic nie szkodzi, bo już ją kupiłem. Daję Panu znać o tym dlatego, że boję się, że się gdzieś zapodziała. Czy kiedykolwiek powiedziałem Panu, jak bardzo podobał mi się Indian Creation Myths?[19]

 

                                                                                  Z wyrazami szacunku,

                                                                                   Theodore Roosevelt

 

Najwyższy hołd złożył Sienkiewiczowi William Faulkner. We wstępie do The Faulkner Reader (New York, 1954, s. 179-181), amerykański pisarz wspomina, że natknął się wśród książek swego dziadka, dzięki którym zdobył gros swego wczesnego wykształcenia, na powieść, którą napisał Polak, Sienkiewicz. Była to historia „czasów Króla Jana Sobieskiego, kiedy to Polacy, prawie samotnie, powstrzymali Turków od opanowania Europy Środkowej” (a story of the time of King John Sobieski, when the Poles, almost single-handed, kept the Turks from overrunning Central Europe). W książce tej znalazł zdanie, które wywarło na nim wielkie wrażenie: „Na tym kończy się ten szereg książek pisanych w ciągu kilku lat i w niemałym trudzie – dla pokrzepienia serc(This book was written at the expense of considerable effort, to uplift men’s hearts). „Jak ładnie, że pomyślał, aby tak powiedzieć” (What a nice thing to have thought to say)– uznał wtedy Faulkner, ale wiele lat później zdał sobie nagle sprawę, że „ten stary na wpół zapomniany Polak miał zawsze rację. Pokrzepić serce człowieka; my wszyscy tak samo. (…) My wszyscy piszemy w tym jednym celu” (that old half-forgotten Pole had had the answer all the time. To uplift man’s heart; the same for all of us. (…) But we all write for this one purpose.)

A kiedy przyszedł czas na wygłoszenie przemówienia po otrzymaniu nagrody Nobla (10 grudnia 1950 roku), Faulkner powiedział na zakończenie: „Przywilejem poety, pisarza, jest pisać o tych sprawach. Jego przywilejem jest pomóc człowiekowi przetrwać, krzepiąc jego serce, przypominając mu o odwadze i honorze i nadziei i dumie i współczuciu i litości i poświęceniu, które stanowią chwałę jego przeszłości” (The poet’s, the writer’s, duty is to write about these things. It is his privilege to help man endure by lifting his heart, by reminding of the courage and honor and hope and pride and compassion and pity and sacrifice which have been the glory of his past)[20].

Przypisy

  1. Witold Chwalewik, Polska w „Hamlecie”. Wrocław 1956, s. 107-111.
  2. O Curtinach i Sienkiewiczu pisałem w książce W pogoni za Sienkiewiczem. Z odnalezionych dzienników Almy Curtin (Warszawa, 1994), z której pochodzą poniższe dane, a także w artykule Alma Cardell Curtin, The Woman Behind Jeremiah Curtin, „Milwaukee History” 1990, vol. 13, , nr 2, s. 53-68 oraz w: Henryk Sienkiewicz w: Dictionary of Literary Biography. Volume 332: Nobel Prize Laureates in Literature. Detroit: 2007, s. 234-250. Oryginalne dzienniki i listy pani Curtin, a także dokumenty cytowane w tym artykule, przechowywane są w zbiorach Jeremiasza i Almy (Cardell) Curtin (Jeremiah and Alma (Cardell) Curtin Collection). Zbiory te mieszczą się w sali imienia Johna Cudahy (John Cudahy Memorial Library) w siedzibie Towarzystwa Historycznego Okręgu Milwaukee (Milwaukee County Historical Society) przy ulicy Trzeciej, numer 910.
  3. Wydawnictwo Little, Brown and Company, które zyskało najwięcej na tym przedsięwzięciu, odmówiło odpowiedzi na moje pytania dotyczące sprzedaży i dokumentów finansowych związanych z Quo vadis.
  4. Listę książek Sienkiewicza w przekładzie Curtina, a także pięćdziesięciu sześciu pozycji w przekładach innych tłumaczy, podaję w Zarysie historii polonistyki w Ameryce Północnej (Katowice, 2012, s. 70-72). Bibliografia tłumaczeń i tłumaczy, łącznie z pozycjami powieściopisarzy XIX wieku, znajduje się na stronach 44-86. Bibliografię i omówienie licznych recenzji amerykańskich wydań powieści i nowel Sienkiewicza znaleźć można w książce Mieczysława Giergielewicza Henryk Sienkiewicz’s American Resonance. Institutum Historicum Polonicum, Rome 1966, zwłaszcza s. 334-347. W artykule The Editions of „Quo vadis?” in America (“The Polish Review” 1967, R. XII, z. 4, s. 90-93), Mieczysław Giergielewicz przedstawił listę aż sześćdziesięciu dwóch wydań tej powieści.
  5. Cytaty w tym akapicie pochodzą z ksiażki Mieczysława Giergielewicza, op. cit., s.334-347. Wszystkie tłumczenia w tym artykule są moje, M.J.M.
  6. Michael J. Mikoś, Sienkiewicz’s “Trilogy” According to Jeremiah Curtin: Materials from the Milwaukee County Historical Society. “The Polish Review” 1991, XXXVI, nr 4, s. 421-434.
  7. Cytuję z oryginalnych, nieopublikowanych dzienników Almy Curtin.
  8. Podkreślenia Curtina.
  9. Recenzje te, w większości przypadków niepodpisane i nieoznaczone datę, zebrane przez firmę Little, Brown and Company, pochodzą z albumu Almy Curtin w bibliotece Milwaukee County Historical Society.
  10. Poniższe dane dotyczące teatru i filmu pochodzą z mego artykułu Odbiór Sienkiewiczowskiego Quo vadis w Stanach Zjednoczonych, w: Słowa i metody. Księga dedykowana profesorowi Jerzemu Święchowi, pod redakcją Aliny Kochańczyk, Andrzeja Niewiadomskiego, Bogusława Wróblewskiego, Lublin 2009, s. 369-377.
  11. B.B. Hampton, History of the American Film Industry from its Beginnings to 1931. New York 1970, s. 107.
  12. Mikoś, W pogoni za Sienkiewiczem…, s. 184.
  13. Cyt. za Giergielewicz, op. cit., s. 336-338.
  14. Szczegółowy ich opis podałem w „Amerykańskie tłumaczenie Faraona Prusa i echa jego recepcji”, w książce Eugenii Łoch i Stanisława Fity Bolesław Prus. Twórczość i recepcja. Lublin 1993, s. 229-247.
  15. Mikoś, W pogoni za Sienkiewiczem…, s.236.
  16. List ten znajduje się w zbiorach Milwaukee County Historical Society.
  17. „My dear Mr. Curtin,

    Now that the campaign is over I must tell you that during its continuance I was obliged frequently to find solace in reading your wonderful translations of Sienkiewicz’s great novels. I do not mean Quo vadis (which I do not care for), but the immortal Trilogy and then the history of the struggle between the Poles and the Teutonic Knights. If you ever write to him I wish you would tell him how much comfort he gave a vice presidential candidate in the midst of an exceedingly active campaign, and also tell him that I had a regiment of men in the Spanish war whom I think would have been esteemed very competent fighters eve by the associates of Zagłoba and of the Knight of Bogdaniec!

    I never received that book on African hunting by the Pole. It matters not as I had bought a copy. I only notify you for fear it might have gone astray.

    Did I ever tell you how much I like your Indian Creation Myths?

    Faithfully yours,

    Theodore Roosevelt”

  18. Chodzi tu o Józefa Potockiego, autora książki Notatki myśliwskie z Afryki, wydanej z ilustracjami Piotra Stachiewicza w 1897 roku w Warszawie, u Gebethnera i Wolffa. Curtin przetłumaczył ją na angielski pod tytułem Sport in Somaliland; being an account of a hunting trip to that region by count Joseph Potocki (London 1900). Roosevelt napisał też wstęp do książki Curtina The Mongols, wydanej po śmierci autora przez firmę Little, Brown and Company.
  19. Autorem książki Indian Creation Myths był Curtin
  20. Essays Speeches and Public Letters by William Faulkner. Ed. by James B. Meriwether. New York 1966, s. 120.