Parę uwag autorowi wydanej w Warszawie 1870 roku rozprawy pt. „Miłość, zbrodnia, wiara i moralność”
[Jakób Goldszmit]

[Parę uwag autorowi wydanej w Warszawie 1870 roku rozprawy pt. Miłość, zbrodnia, wiara i moralność[1]].

 

Uprzedzenie — pozwolimy tu sobie użyć takiego porównania — podobne jest do paznokcia, który ciągle podcinany, ciągle jednak znowu odrasta i — drapie. Dodajmy jeszcze, uprzedzenie przeciwko Żydom, owemu ludowi przez ciąg tylu wieków spotwarzanemu, nienawidzonemu, szkalowanemu i od praw społecznych odsądzanemu. I czegóż bo też nie zarzucano już temu plemieniu, tej szczupłej garstce wybranego niegdyś ludu? Jakichże nie przedsiębrano środków, fortelów, celem dokuczenia mu, celem skuteczniejszego jego przygnębienia. W krajach najbardziej nawet ucywilizowanych powstawano i napadano na jego zwyczaje, obyczaje, obrzędy, wierzenia, na jego religię, mowę, nawyknienia, nauki, ba, na jego myśli. Jednego tylko brakowało; i oto dziś, roku 1870, najniefortunniej napadają na jego — sumienie.

Autor konkursowej rozprawy pn. Jak należy badać duszę, czyli: o metodzie badań psychologicznych, uznanej za najlepszą z nadesłanych i uwieńczoną medalem srebrnym przez wydział historyczno-filologiczny byłej Szkoły Głównej Warszawskiej, pan Julian Ochorowicz, w dalszym ciągu publikowanych przez siebie Psychologicznych pytań XIX wieku wydał w tych dniach na widok publiczny tom drugi pt. Miłość, zbrodnia, wiara i moralność. Kilka studiów z psychologii kryminalnej[2]. Nie tu miejsce wyrzekać ocenę naukowej wartości nowej tej pracy. Zaznaczyć tylko czujemy się w obowiązku, iż w rozdziale zatytułowanym Egoizm i sumienie autor, przystępując do rozbioru sumienia ze strony porównawczo-genetycznej, między innymi tak mówi: „(…) Sumienie, w naszym znaczeniu, może wcale nie istnieć i rzeczywiście nie istnieje u bardzo wielu ludzi. U tych zaś, którzy je posiadają, może przedstawiać nie tylko rozmaitość w natężeniu, ale i w samym wewnętrznym charakterze. To, co w sumieniu europejskim wstręt budzi, może być rozkoszą dla australskiego sumienia, Sumienie Hussa kazało mu poświęcić się dla idei, na które oburzał się Sobór Konstancijeński. Każde wyznanie ma swoje właściwości w sumieniu. Toż samo należy powiedzieć o sumieniu politycznym, które nie cofa się przed myślą zabicia nieprzyjaciela innej narodowości, a oburza się na najmniejszy gwałt popełniony na ziomku. Sumienie żydowskie, pochwalając miłosierdzie wzglądem współwyznawców, pozwala często na oszukiwanie gojów” (str. 56-57). Wyraz „gojów”, wydrukowany w tekście kursywą, każe nam się domniemywać, iż autor nie pojmuje prawdziwego znaczenia tego wyrazu, oznaczającego po hebrajsku „lud, naród niewykształcony”, nie zaś chrześcijanina, jak to ogół mylnie sądzi[3].

Zanim jednak wykażemy bezzasadność powyższego zarzutu, należy nam jeszcze uczynić zapytanie i rozebrać: co też to autor rozumiał przez „sumienie żydowskie”? Czy znaczyć to ma sumienie całego ludu żydowskiego, a zatem ogólną etnograficzną cechę jego charakteru, czy też sumienie pojedynczych jednostek żydowskich?

W razie ostatnim, tj. jeżeli autor miał na myśli tu i ówdzie natrafiających się oszukujących Żydów, to moglibyśmy mu powiedzieć, iż wykazy statystyczne mordów, rabunków i rzezi upoważniają tak samo do powiedzenia, że sumienie chrześcijańskie pozwala na nadużycia przeciwko innowiercom daleko większej nawet wagi niż oszukiwanie, co wszakże byłoby wierutnym fałszem; tak samo bowiem jak natrafiają się chrześcijanie, tu i ówdzie, zapoznawający wszelkie prawo boskie i ludzkie, mogą być i są Żydzi dopuszczający się nadużyć nie tylko względem innowierców, ale i przeciwko własnym swoim współwyznawcom. Tacy jednak postępowaniem swym przekraczają własne swe religijne i moralne prawo i są też przedmiotem pogardy u wszystkich dobrze myślących współwyznawców. — Jeżeli zaś autor miał na myśli ogólny charakter ludu żydowskiego, ten zaś, jak wiadomo, tak ściśle jest spojony z jego prawodawstwem, że nie może być mowy o żadnym zgoła zjawisku w życiu tego ludu, które by w tym jego prawodawstwie nie miało swej podstawy, w takim razie tym bardziej mamy prawo zapytać, na jakich danych oparł autor twierdzenie swoje? — czy na własnych studiach i obserwacjach, czy też tylko w dobrej wierze powtarza obce zdania, nie zadawszy sobie nawet trudu sprawdzenia rzetelności tych zdań?

Sądzę przeto, iż nie od rzeczy będzie, jeżeli dla położenia tamy na przyszłość podobnego rodzaju niesłusznym zarzutom dowiedziemy, iż ani nasze prawa, ani nasz zakon, ani tym samym nasze sumienie, nie pozwala nam nigdy na oszukiwanie nawet innowierców.

I tak: Majmonides (Rambam), mąż wielkiego ducha i rozległej wiedzy[4], którego słowa cały judaizm niejako czci religijnie, w dziele swym Jad-hachazaka,w którym zebrał i systematycznie ułożył cały zakon mojżeszowy i późniejszą tradycję talmudyczną, niejednokrotnie powtarza: „Nie wolno rabować, nie wolno kraść, nie wolno wyłudzać, nie wolno w handlu nierzetelnie postępować, nie wolno ani na grosz oszukiwać nie tylko swojego współwyznawcę, nie tylko chrześcijanina, ale ani poganina, ani bałwochwalcy nawet”[5].

Dalej, w dziele pt. Sefer Hachasydym, którego autor Jehuda z przydomkiem Cnotliwy (ur. 1136 zm. 1204), słynny nadzwyczajną pobożnością, wielką do dziś dnia cieszy się powagą religijną u Żydów, znajdujemy również kilka ciekawych do naszej kwestii odnoszących się wyjątków. Podajemy ważniejsze z nich w przekładzie[6]:

 

§395. Pewien mędrzec, na skutek zaniesionej doń przez współwyznawcę prośby o wskazanie uczynków, które by mu wrota żywota wiecznego otworzyły, odpowiedział: Staraj się usilnie rzetelnie postępować — zarówno z Żydem, jako i z chrześcijaninem; gdybyś kiedy zauważył pomyłkę pieniężną chrześcijanina, zwróć mu ją niebawem, aby nie zostało przez ciebie święte imię Boga znieważone.

§751. Nie oszukuj nikogo, choćby nie-Izraelitę.

§425. Żyda, który by, będąc poborcą cła, żądał od chrześcijanina opłaty wyższej nad taksę, prędzej czy później upadek i zubożenie spotkają.

§1074. Nie wolno wyrządzać krzywdy, nawet wyznawcom innej wiary.

§1086. Gdyby nie-Izraelita zasięgał twojej rady, masz mu rzetelne dać świadectwo: czy żyd, do którego się udaje oszustem jest, czy człowiekiem uczciwym.

 

Słynny rabi Eliezer ben Samuel Halewi (zgasł w Moguncji roku 1357) w testamencie tak mówi do swych dzieci: „W stosunkach z ludźmi wszystkich wyznań, tak z Żydami, jak i z nie-Żydami, bądźcie uczciwymi, uprzejmymi, przyjacielskimi i sumiennymi”[7]. W dziele uczonego Pinchasa Eliahu z Krakowa pt. Sefer Habrys,  tj. Księga Przymierza, które wydane po raz pierwszy w roku 1796 doczekało się licznych wydań i te po całym rozeszły się świecie, w części 2, rozdziale XIII, zatytułowanym Miłość bratnia, czytamy:

„(…) Miłość bratnią stanowi kochanie całego rodzaju ludzkiego, bez różnicy wyznania, narodu i pochodzenia, albowiem wszyscy jednakowo stworzeni zostaliśmy na obraz i podobieństwo Boga. Wyjątek od tego ogólnego prawidła stanowią jedynie pokolenia dzikie i złoczyńcy. Albowiem pierwsi na politowanie, a drudzy na karę zasługują. Prócz tych zaś, żadna narodowość względem drugiej ani też jeden człowiek względem drugiego pierwszeństwa mieć nie powinien. Każde przeto indywiduum powinno wyświadczaniem dobrego bliźniemu stać się czynnikiem ogólnego dobra i powszechnego użytku, a to doprowadzi do szczerego kochania wszystkich żyjących istot na bożym święcie, bez różnicy religii”[8].

Poprzestajemy dziś na tych kilku uwagach, które, zdaje się, zdolne są obalić fałszywe twierdzenia pana Ochorowicza. Przykro nam nawet, iż obecnie jeszcze mnogość zarzutów takich i tym podobnych, w ostatnich czasach szczególniej, zniewoliła nas wszcząć niniejszą polemikę. Doprawdy, czas by już było rozejrzeć się i dokładnie zbadać najprzód przedmiot, o którym sąd wydać chcemy. Zresztą, co się wybacza autorom efemerycznych, na tle żydowskiego życia snutych powiastek, takich np. jak Hinda[9], które nacechowane uprzedzeniem ku Żydom, na każdej stronicy prawie zdradzają jednak zupełną nieznajomość przedmiotu — tego żadną miarą przebaczyć nie można psychologowi, który za główne zadanie postawił sobie wnikać w tajnie ludzkiego ducha, zazierać w tajemniczą a niedocieczoną głąb ludzkiej istoty. Psycholog, bardziej jeszcze niż kto inny, o każdej rzeczy po głębokiej dopiero rozwadze i sumiennym uprzednio zastanowieniu wyrokować winien — inaczej na sąd swój i na swą pracę zarzut lekkomyślności słusznie ściąga.

Przypisy

  1. Julian Ochorowicz Miłość, zbrodnia, wiara i moralność. Kilka studiów z psychologii kryminalnej, Warszawa 1870. Pierwodruk fragmentów pt. Miłość i zbrodnia. Szkic psychologiczny, „Przegląd Tygodniowy” 1869, nr 39-44. Odpowiedź Ochorowicza na tę polemikę, z obszernym przypisem od redakcji, pojawiła się w numerze następnym „Izraelity” (1870 nr 19, s. 151-153).
  2. Julian Ochorowicz (1850-1917), filozof, psycholog, pionier psychologii eksperymentalnej, ideolog pozytywizmu, publicysta; obaj autorzy poznali się w czasach szkolnych spędzonych wspólnie w lubelskim gimnazjum (zob. J. Ochorowicz Przed trzydziestu laty. „Kurier Codzienny” 1896 nr 1), później stykali się na łamach „Przeglądu Tygodniowego”, cały czas utrzymywali przyjazne kontakty (Jakub drukował wiersz Ochorowicza Szczęść Boże! (Z pamiętnika J. O.) w kalendarzu „Warszawianin”, 1882). Wymieniona w tytule publikacja to druga część cyklu Psychologiczne pytania XIX wieku; jego część pierwszą stanowiła wspomniana rozprawa Jak należy badać duszę, czyli o metodzie badań psychologicznych, 1869. Za dysertację O warunkach świadomości, 1874 Ochorowicz otrzymał stopień doktora na uniwersytecie w Lipsku.
  3. Słowo „goj”, częste w Torze, oznaczało ogólnie nie-Żyda. Użyte w polskim kontekście (czy europejskim) wskazywało oczywiście na chrześcijan i miało wydźwięk pejoratywny: ci, którzy nie wierzą w jedynego Boga. Tę negatywną aurę skwapliwie wykorzystywali autorzy, którzy przedstawiali Żydów jako wrogów chrześcijan. Cytowany fragment omawianej rozprawy (s. 56-57) wiernie przytacza tekst oryginalny łącznie z podaniem kursywy przy wyrazie „goj”.
  4. Majmonides (rabbi Mosze Ben Majmon, Rambam), 1135-1204, żydowski myśliciel religijny i filozof, usystematyzował podstawowe zasady judaizmu.
  5. Niewielkie fragmenty jednego z podstawowych dzieł Majmonidesa z 1178 roku, popularnie nazywanego Jad-Hachazaka (hebr. mocna ręka, silna dłoń; słowa wersetu 34,12 z Księgi Powtórzonego Prawa) publikowała „Jutrzenka” w cyklu Wyjątki z dzieł rabinicznych (1861, nr 3 i 15). Podany cytat (nie udało się go zlokalizować w tej publikacji) to streszczenie nauki moralnej Majmonidesa, wykorzystanej tu dla odparcia zarzutów o dozwolonym jakoby w żydowskim prawie oszukiwaniu chrześcijan. Kampanię przeciwko tego rodzaju oszczerstwom (o zakorzenionej w Talmudzie rzekomej nienawiści do chrześcijan) prowadzono w obu pismach stale — przy użyciu zróżnicowanych środków perswazji. Z drugiej strony, nawoływano w imię tolerancji do wyzbywania się przez Żydów zachowawczych uprzedzeń i niechęci wobec „gojów” (np. S. Peltyn Nasza intolerancja. „Jutrzenka” 1868 nr 22; Źródło tolerancji przez S. „Izraelita” 1870, nr 6; Czy plemię żydowskie jest tolerantne przez dra Ad. J. Tamże 1870, nr 9).
  6. Podane niżej paragrafy z dzieła Sefer Hachasydym/ Sefer chasidim (hebr. Księga Pobożnych), przypisywanego mistykowi Jehuda ha-Chasid z kręgu tzw. chasydyzmu niemieckiego (lata 1150-1250), autor cytuje za publikacją „Jutrzenki” (wymienioną w przyp. 5): paragraf 751 — 1861 nr 6, następne — 1862 nr 9.
  7. Cytat pochodzi z cyklu wymienionego w przyp. 5: „Jutrzenka” 1862, nr 21. Wspomniany testament, krążący w licznych manuskryptach hebrajskich, w języku niemieckim opublikowano po raz pierwszy w 1870 roku w „Judische Press”. Autor nie był jednak rabinem, choć tak go tytułowano.
  8. Cytat (nieco zmieniony) za publikacją w „Jutrzence” (1861, nr 12, s. 92). Materiał nadesłał czytelnik wraz z listem, którego fragment podajemy niżej: „Z prawdziwą radością wyczytałem artykuł wstępny szóstego numeru tygodnika twego, w którym zachęcasz do wypracowania tłumaczeń wyjątków z dzieł rabinicznych, poświęcając na to stałą rubrykę w szpaltach tego pisma. Po przeczytaniu tego artykułu wpadły mi na myśl humanitarne i czysto postępowe słowa uniwersalnej Księgi Przymierza i uznałem je godnymi umieszczenia w „Jutrzence”, gdyż jakkolwiek autora tego dzieła nie otacza urok starożytności [przyczynia się do przekonania], że święta wiara nasza nie sprzeciwia się w niczym zasadom ludzkości i cywilizacji”. Wyjątki z dzieł rabinicznych. IV. z dzieła pt. „Sefer Habrys” Pinchasa Eliahu z Krakowa. W redakcyjnym przypisku informacja: „Dzieło to pierwszy raz w r. 1796 wydane, jest zbiorem wszystkich wiadomości; dla popularności zaś stylu hebrajskiego ogółowi publiczności żydowskiej nieznającej krajowego języka w swoim czasie bardzo było pożyteczne. Doczekało się ono licznych wydań, które się po całym świecie rozeszły”. Z publikacji Jakuba Tugendholda (Bechynoth ołam. Rozmyślania o świecie przełożył… Warszawa 1846) wiemy, że miejscem pierwodruku było Wilno, dzieło ukazało się w dwóch tomach, autor pochodził też z Wilna.
  9. Hinda, powieść Walerego Przyborowskiego drukowana w dodatku do „Przeglądu Tygodniowego”, rocznik 1869; do jej romansowej intrygi (miłość Polaka do Żydówki) nawiązywał Ochorowicz w początkowych partiach studium Miłość i zbrodnia.

Bibliografia

„Izraelita” 1870 nr 18, s. 141-143.