Poezja Czesława Miłosza
Elżbieta Kiślak

Poezja Czesława Miłosza
Elżbieta Kiślak

Miłosz, uznawany za jednego z najważniejszych poetów XX w., jest autorem 17 książek poetyckich powstałych w ciągu przeszło 70 lat; zarazem jego twórczość poetycka naznaczona jest kryzysami, wyraźnymi, kilkuletnimi przerwami. Pierwsze próby wierszowania, m.in. ćwiczenia klasycznej formy sonetowej, przypadają na jego czasy szkolne. Zadebiutował w 1930 w „Alma Mater Vilnensis” dwoma utworami, Kompozycją oraz Podróżą, wkrótce związał się z Żagarami, w pierwszej książce, Poemacie o czasie zastygłym (1933), wystąpił pod znakami tzw. drugiej awangardy, z wierszami o wyrazistym tonie społecznego protestu. Za właściwy swój debiut Miłosz jednak uznawał Trzy zimy z 1936, w których dramatyczna medytacja o kondycji poety łączy się z wizyjnymi obrazami, odsłaniającymi eschatologiczny horyzont dziejów. W powojennym tomie Ocalenie (1945) znalazły się wiersze, które realizują nową i przełomową w twórczości Miłosza poetykę ironii i dystansu (wypracowaną w czasie okupacji), jednocześnie nie tracąc perspektywy eschatologicznej i kontynuując refleksję o poezji i roli artysty, zmagającego się z niepojętym doświadczeniem śmiercionośnego totalitaryzmu. Następny tom, Światło dzienne, ukazał się już na emigracji, w 1953, zawierał słynny Traktat moralny pośród licznych wierszy odzwierciedlających rozterki poety przed zerwaniem z krajem, ale też podejmujących jego stałe tematy – natury i historii. W 1957 wyszedł Traktat poetycki, niezwykła wizja literatury polskiej, ale też wizja dziejów, kontynuująca rozliczenie z heglizmem. Stabilizacja amerykańska przyniosła w pierwszej dekadzie aż trzy książki poetyckie Król Popiel i inne wiersze (1962), Gucio zaczarowany (1965), Miasto bez imienia (1969) – dyskurs intelektualny łączy się tu z wizyjnością, refleksja nad własną tożsamością poety z medytacją nad historią, a różne dykcje poetyckie i frazy z wyraźną dążnością epicką, ewokującą przeszłość, która będzie krystalizować się również w kolejnych tomach: Gdzie wschodzi słońce i kędy zapada z 1974, Hymnie o perle (1982), Nieobjętej ziemi (1984), upominającej się dobitnie o poezję cielesności, i Kronikach (1987). W kręgu swoich stałych pytań, o przemijanie i trwałość rzeczy, zło w naturze, rolę pamięci, zadania sztuki, pozostanie również późna twórczość Miłosza, na którą składają się książki: Dalsze okolice (1991), Na brzegu rzeki (1994), To (2000), Druga przestrzeń (2002). Wiersze ostatnie, (2006, editio posthuma), które mocno akcentują tematykę metafizyczną, także w teologicznym wymiarze, ale nie stroniąc od komicznej groteski. Jego poezja odpowiada na wyzwania XX-wiecznej historii (chociaż bardzo rzadko Miłosz zabierał wprost głos w sprawach publicznych, Adam Zagajewski nazwał go „wielkim poetą politycznym”), stawia diagnozy współczesnej cywilizacji i pytania metafizyczne – jej głównym tematem jest kondycja człowieka, pragnienie ogarnięcia całości ludzkiej egzystencji.

Twórczość poetycka Miłosza odznacza się niezwykłą dynamiką, imponuje polifonicznością, kontrapunktem różnych głosów (często pojawia się w niej liryka roli i stylizacja), dialogicznością, migotliwością znaczeń, ambiwalencją; od początku rozwija się pod znakiem wewnętrznych sprzeczności. Miłosz może być, podobnie jak Mickiewicz, nazwany „poetą przemian”(Wacław Borowy). Chociaż główne przełomy w jego poezji wyznaczają Trzy zimy, Ocalenie, Gdzie wschodzi słońce i kędy zapada, niemal każdy tom wprowadza także nowy ton do jego dzieła (i odznacza się przy tym staranną selekcją utworów i bardzo przemyślaną kompozycją, która dąży do tworzenia z wierszy większych całości: wiersze toczą ze sobą dramatyczne dialogi, stają się wyzwaniem dla kolejnych, odpowiadają na uprzednie, a ich układ bywa bardzo istotny). Proteuszowość Miłosza jest zarazem pełna paradoksów: katastrofizm podszyty jest nadzieją, a romantyczny natłok fantasmagorycznych obrazów poddany dyscyplinie intelektualnej i ujęty w formę klasyczną, wymagającą precyzyjnego opisu zarówno rzeczywistości, jak onirycznej wizji. Ekstatyczny zachwyt światem i radosną pochwałę bytu przenika świadomość cierpienia, pesymizm i manichejskie przeświadczenie o immanentnej obecności zła w stworzeniu, jego skazie, braku, nietrwałości. Heraklitejska medytacja nad przemijaniem, zdumienie i fascynacja zmiennością rzeczy, współistnieje z chęcią utrwalenia epifanii chwili, „momentu wiecznego” – to fundamentalne rozdarcie pchnęło Miłosza w stronę heglizmu, uznania konieczności historycznej, bezosobowej siły dziejów, a potem umożliwiło wyzwolenie od wpływu „ukąszenia heglowskiego”. Wrażliwość na społeczny wymiar „ziemskiej cywilizacji”, żywe zainteresowanie przemianami społeczeństwa i umiejętność dostrzeżenia ich metafizycznej perspektywy nie łagodzi dojmującego poczucia alienacji. Spadkobierca romantycznej wizji poety jako wieszcza i wybrańca, jednocześnie tę odziedziczoną misję traktuje autoironicznie; medytacja nad własnym powołaniem i rolą, jeden z głównych wątków poezji Miłosza ustawicznie waha się między skrajnościami – pewnością i zwątpieniem, doprawionym gorzkimi samooskarżeniami. Swoista poetycka teologia, dążąca do restytucji religijnego paradygmatu wyobraźni, umieszczająca profanum codzienności w sferze sacrum, jednocześnie nieustannie rozważa racje niewiary i wiarę opatruje mnożącymi się znakami zapytania, wiersze religijne bardzo rzadko są wyznaniowe. Starość w poezji Miłosza, daleka od pomnikowego modelu, staje się okresem nowych objawień, miłosnych olśnień, odkryć i zdziwień; droga odnowień, na której przewodnikiem jest wciąż Eros, zatacza krąg, powracając często do dzieciństwa.

Jeden z zasadniczych paradoksów tej poezji polega na pozornej przystępności – w zwodniczą prostotę formy, klarowność i zrozumiałość, która charakteryzuje poszczególne wersy, „linijkę” (dla Miłosza to jednostka poezji), wpisuje się często ironia, hermetyczność i wieloznaczność przesłania, którego sens „odsłania się raczej w relacji do innych wypowiedzi”. Poetyka Miłosza – jak zauważył to Kazimierz Wyka, podkreślił Jan Błoński, rozwinął Stanisław Barańczak – opiera się w dużym stopniu na zestawieniu obrazów, na synekdosze i innych figurach metonimicznych. Zdecydowaną przewagę ma wiersz wolny, ale nietrudno znaleźć w opus poety utwory demonstrujące kunszt wersyfikacyjny i rymotwórczy; Miłosz eksperymentuje też z prozą, poszukując „formy bardziej pojemnej” i nie wahając się wprowadzać do swoich utworów dyskursów uchodzących za niepoetyckie. Głęboko zakorzeniony w „gospodarstwie” literatury polskiej (z niezwykłym słuchem na walory staropolszczyzny), przeprowadza pełną emocji krytykę jej tradycji, a jednocześnie zawsze broni hierarchii w kulturze. Chłonie nowe prądy, wykorzystuje nowe poetyckie idiomy, nowe frazy, otwarty na różne języki poetyckie, przy apologetycznym stosunku do polszczyzny, mimo narzekań na jej niedostatki, zwłaszcza w sferze filozofii. W medytacji nad językiem i jego naturą Miłosz podkreśla konsekwentną niechęć do mowy, która „obrządza samą siebie” – jego poezja „lojalna wobec rzeczywistości”, programowo poszukuje sensu, przeciwstawia się nihilizmowi, będąc „po stronie istnienia, przeciw nicości”. Dąży do wyrażenia całości człowieczej egzystencji, również w kreaturalnym, cielesnym wymiarze (oddającym zresztą pasjonujący konflikt kultury z naturą), co zakłada odejście od „jednolitej tonacji”. Dyskurs intelektualny towarzyszy więc z jednej strony koncentracji na konkrecie, na tym, co poszczególne, trywialne, powszednie, z drugiej – łączy się z wizjonerskimi obrazami, odzwierciedlając napięcie między Miłoszem-myślicielem i Miłoszem-„urodzonym intuicjonistą”, jak sam mówił o sobie, podkreślając władzę tajemniczego dajmoniona nad własnym procesie twórczym. Groteska, humor i dowcip współgrają z hieratyczną powagą, powściągliwość – z sensualnością przełamującą erotyczne tabu, zmysłowość doznań z wyrafinowaną i niejednokrotnie hermetyczną erudycją. Dążenie do zwięzłości splata się z marzeniem o epickiej całości, utrwalającej świat w jego pełni, zwłaszcza że poezja świadczy o historii i ciąży na niej obowiązek pamięci. Dystans spojrzenia nie kłóci się z moralistyką, ufundowaną na przekonaniu o etycznym wymiarze literatury. Poeta dyskretnie przemilcza osobiste dramaty, ale odwołuje się zarazem do doświadczeń autobiograficznych i dokumentuje rzeczywiste spotkania, portretuje przyjaciół. Jedyna harmonia, jaką Miłosz osiągnął, to uznanie dwoistości za niezbywalny rys własnej natury.

Autorski wybór wierszy Miłosza przynosi Antologia osobista („Znak”, 1998), mająca również wersję audio nagraną przez poetę. Znalazły się w niej też tłumaczenia; praca nad nimi pomagała Miłoszowi wykrystalizować w różnych okresach własną dykcję poetycką – znaczącą rolę w jego artystycznym rozwoju odegrało obcowanie z dziełem przede wszystkim Baudelaire’a, Thomasa Traherne’a, Oskara Miłosza, T.S. Eliota, Walta Whitmana, Kawafisa. Przekładowy dorobek poety, od lat trzydziestych po rok 1985, zawiera tom Mowa wiązana (PIW, 1986). W późnym wieku Miłosz przełożył czternaście ksiąg biblijnych (z języków oryginału), tłumaczył także japońskie haiku (z angielskiego). Klasyczna poezja Dalekiego Wschodu zajmuje również istotne miejsce w innej autorskiej antologii, bardzo popularnych Wypisach z ksiąg użytecznych („Znak”, 1994), ilustrujących gusta i program poetycki Milosza – dążenie do nawiązania porozumienia z czytelnikami przez „wiersze krótkie, jasne, czytelne, oraz (…) realistyczne”, tu podzielone tematycznie na części oddające jego najważniejsze kręgi zainteresowań i tematy twórczości. Natomiast zbiór Czesławowi Miłoszowi – poeci (Kraków 1996) daje przegląd dialogów z Miłoszem w polskiej poezji od Iwaszkiewicza począwszy.

Bibliografia

Błoński J., Miłosz jak świat, „Znak”, Kraków 1998.

Fiut A., Moment wieczny. O poezji Czesława Miłosza, Open, Warszawa 1994.

Łapiński Z., Między polityką a metafizyką. O poezji Czesława Miłosza, w: Poznawanie Miłosza 2. Część pierwsza 1980 – 1998, red. Aleksander Fiut, WL, Kraków 2001.

Miłosz Cz., Wypisy z ksiąg użytecznych, „Znak”, Kraków 1994.

Napierski S., Czesław Miłosz: „Trzy zimy”, „Ateneum” 1938, nr 1.