Rzut oka na rok ubiegły 1877. Kronika lubelska
Jakób Goldszmit

[Fragmenty]
Treść: Literatura i dziennikarstwo: Opis Lublina, przez Wł. K. Zielińskiego. – Tegoż autora: Monografia Lublina i treść onej. – Córunia, komedia pana Zygmunta Słupskiego. – Piśmiennictwo periodyczne: „Gazeta Lubelska” i działalność takowej od czasu jej powstania; „Kurier Lubelski”, jego fazy i stan obecny. – Lublinianie: Dr. Ochorowicz, Wł. Okoński, Bolesław Prus i Klemens Junosza. – Teatr: trupa dramatyczna Maksymiliana Kopystyńskiego, celniejsze talenta dramatyczne żeńskie i męskie, skład opery miejscowej. – Oświata: szkoła realna pana Aleksandra Tołwińskiego, szkoła dla dziewcząt izraelskich pani Wassercwajgowej. – Kolej żelazna nadwiślańska, wpływ nowej odnogi linii Iwangrodzko-Łukowskiej na rozwój handlu miejscowego. – Fabryka drożdży „Pomian”. – Przegląd innych ważniejszych faktów ubiegłego roku. – Przyrzeczenie kronikarza dane czytelnikom „Kalendarza Lubelskiego”.

 

Zacznijmy od literatury i dziennikarstwa.

W upłynionym roku na bruku lubelskim pojawiło się parę prac oryginalnych. Wprawdzie ilość ich jest tak szczupła, że kronikarzowi waszemu z wielką łatwością przyjdzie tchem jednym tytuły prac owych wymienić, bądź co bądź jednak, jako prace lublinian, zasługują one w zupełności na zaznaczenie w niniejszym „przeglądzie” naszym.

Przede wszystkiem tedy wymienić nam wypada dziełko noszące tytuł: Opis Lublina jako przewodnik dla zwiedzających miasto i jego okolice, nakreślone przez Władysława K. Zielińskiego, pisarza zaszczytnie już znanego na polu prac historycznych i dziennikarstwa krajowego. Opis, o którym mowa, wydanym został w drukarni Wł. Kossakowskiego[1] a nakładem zasłużonej miejscowej księgarni S. Arcta[2] i zawiera, oprócz słowa wstępnego, 65 stronnic tekstu. Przy końcu mieszczą się ogłoszenia miejscowych firm handlowych i przemysłowych, a nadto dodany jest Plan miasta Lublina, wykonany w miejscowej litografii Czempińskiego. Znajdujemy tam i część historyczną, tj. opis przeszłości nadbystrzyckiego grodu, i rys życia społecznego, i wyliczenie miejscowości godnych widzenia – słowem, wyszczególnienie wszystkiego tego, co zainteresować może nie tylko obcego przybysza, ale nawet i miejscowego tubylca. Całość czyta się z przyjemnością, a dogodna wielce forma (szesnastka), czyni wydawnictwo to bardzo pożądanym przy obecnie otwartym zwłaszcza nowym środku lokomocji, tj. przy kolei żelaznej, która niezawodnie w mury Lublina sprowadzić nie omieszka setki przybyszów, żądnych poznania wsławionego historycznymi zabytkami swoimi, ukochanego naszego grodu. Warto by jednak, aby nieco za wygórowana cena owego dziełka, niejakiej zniżce ulec mogła, co bezsprzecznie zarówno nie bez korzyści i dla samego wydawcy będzie.

Drugim, nierównie większej ważności dziełem, jakie ukazało się u nas, jest Monografia Lublina pióra tegoż samego co powyższa praca autora. Wprawdzie mówiąc „ukazało się”, nie możemy wyrażenia tego brać w dosłownym onego znaczeniu, dzieło to albowiem jeszcze na widok publiczny nie wyszło; z uwagi atoli, że druk onego rozpoczął się już na dobre w zakładzie typograficznym tutejszym pana J. Herszenhorna & Comp., tak że w chwili gdy łaskawi czytelnicy wyrazy niniejsze czytać będą, dzieło rzeczone do rąk prenumeratorom rozdane już zostanie, niemniej i z tego względu, że praca ta niepomiernej jest ważności dla wszystkich mieszkańców grodu tutejszego oraz wreszcie dla powiadomienia ogółu o rozmiarach cennej tej pracy i trudnościach, z jakimi autorowi walczyć przychodziło zanim obdarzył nas tym utworem – uważamy za swą powinność podać niektóre bliższe szczegóły owej Monografii dotyczące, a czynimy to, jak już wyżej rzekliśmy, tym chętniej, gdyż sądzimy, iż szczegóły te interesującymi będą dla każdego, dla kogo przeszłość dziejowa nie straciła jeszcze swojego uroku.

Owóż, tom I Monografii Lublina stanowiący dzieje tego historycznego grodu, składa się z obszernego wstępu, w którym w streszczeniu podaną jest historia ziemi i województwa lubelskiego, z wyszczególnieniem wszystkich wojewodów lubelskich; dalej – historia diecezji lubelskiej wraz z wymienieniem wszystkich biskupów; następnie znajduje się tam geograficzno-topograficzno-statystyczny opis samego miasta z krótkim poglądem na handel i przemysł, oraz ze szczególnym uwzględnieniem rozwoju i upadku tychże. Po tym wstępie rozpoczyna się właściwa monografia. Autor tejże dzieje Lublina rozdzielił na cztery epoki, stanowiące cztery odrębne rozdziały. W rozdziale I opisane jest powstanie miasta, wzrost jego, walki, jakie staczane były z Rusią, Litwą i Tatarami w samym mieście, jako też i pod murami jego, i w ogóle, historia miasta, tak pod względem ogólno dziejowym, jako też: handlowym, przemysłowym, życia publicznego i prywatnego, aż do śmierci ostatniego z Jagiellonów. Rozdział II zawiera opis różnych kolei miasta, wzrost i upadek jego od chwili wstąpienia na tron Henryka Walezjusza aż do abdykacji Jana Kazimierza. W rozdziale III przedstawione są dzieje miasta za królów: Jana III, Augusta II i III i za rządów Stanisława-Augusta Poniatowskiego, oraz dzieje wojen z Turkami i Szwedami, opis fundacji różnych z owej epoki założenia nowych gmachów i budowli z ogólną charakterystyką miasta. Rozdział IV w streszczeniu kronikarskim zawiera dzieje Lublina od roku 1795 aż do roku 1875, a nadto, wykaz ludności z roku 1875 pod względem przemysłu i zajęcia. Następują dalej „przypisy”, w których widzimy szczegółowy spis: lubelskich starostów, marszałków trybunału koronnego, wójtów, doktorów medycyny, lekarzy, uczonych, oraz innych sławnych ludzi, którzy bądź w Lublinie byli urodzeni, bądź umarli tam, bądź też czas dłuższy w mieście tym przemieszkiwali. Nadto, zamieszczony jest tu wykaz dochodów miasta za rok 1639, co stanowi dopełnienie dziejów miasta z owej epoki. Na zakończenie tego tomu pomieszczony jest wykaz źródeł, które służyły autorowi za podstawę do tej pracy. Znajdujemy tam poważną cyfrę 76 druków, 4 bardzo rzadkich manuskryptów oraz liczne wyciągi z 6 archiwów lubelskich i metryki koronnej w Warszawie. Wyciągi te bądź w streszczeniu, bądź też w zupełności pomieszczone będą w Dyplomatariuszu, o którym później będzie mowa.

Tom II Monografii zawiera szczegółowy opis: miasta, ulic, gmachów, kościołów, klasztorów, placów, fabryk itd., bądź jeszcze istniejących, bądź też takich, z których do dziś dnia ani śladu nie pozostało. W tomie tym mieści się również opis przedmieść, oraz całego wójtostwa lubelskiego, archiwów, bibliotek i tym podobnych zbiorów naukowych, niemniej, pogląd szczegółowy na rozwój, wzrost i upadek miasta, handlu i przemysłu jego.

Jako dopełnienie tych dwóch tomów, niezależnie od nich, ukaże się Dyplomatariusz Lublina, stanowiący niejako tom III Monografii[3]. W Dyplomatariuszu owym pomieszczone zostaną wszystkie przywileje miasta, których liczba wynosi około 300. Dalej znajdą tam również pomieszczenie: przywileje wydane klasztorom, kościołom, cechom, osobom prywatnym, wybitny wpływ na dzieje miasta mającym, a nadto – wszystkie przywileje Izraelitom lubelskim nadane. Spis zaś alfabetyczny dyplomatów oraz imion osób i miejsc tak w dwóch poprzednich tomach, jako też i w Dyplomatariuszu wymienionych – zakończy cenną tę pracę.

Tom I ozdabiać będzie herb miasta Lublina. Tom II zaś cykloramiczny widok miasta Lublina, à vol d’oiseau, zdjęty z wieży Trynitarskiej, widoki: zamku, kościoła Św. Mikołaja, placu gubernialnego i bramy krakowskiej. Nadto, starożytny widok miasta z roku 1710, facsimile planu części miasta Lublina z końca XVI wieku, plan miasta commissi boni ordinis oraz plan miasta z czasów najnowszych.

Oto jest, w krótkości, treść dzieła, będącego owocem żmudnej, sumiennej i długoletniej pracy. Sądzimy, że myślący czytelnik naszego „Kalendarza” podzieli to zdanie, że każde usiłowanie zacne, każdy trud pro bono publico podjęty, każde przedsięwzięcie sumienne, każda praca godziwa, korzyść i pożytek ziomkom przynieść mogąca – winny przyzwoitą znaleźć nagrodę w sercach i umysłach wszystkich tych, którzy czuć i patrzeć umieją.

Z tej też wychodząc zasady, uprzejmie wzywamy łaskawych naszych czytelników i całą w ogóle publiczność do poparcia sumiennej i użytecznej tej pracy ziomka naszego. Popierajmy zacne usiłowania i starajmy się, aby pożyteczna ta praca nie zmarniała z braku materialnego poparcia.

[…]

W związku z literaturą, jak wiadomo, pozostaje dziennikarstwo, którego wpływ, zwłaszcza w ostatnich czasach, kto wie, czy nie większej, czy nie donioślejszej jest nawet wagi, od tej zwłaszcza epoki, gdy prasa periodyczna poruszać poczęła najżywotniejsze kwestie chwili bieżącej, najważniejsze „pytania dnia” i rozbierać takowe poważnie, na dostępnych dla wszelkich warstw i słojów naszego społeczeństwa szpaltach swoich. W dodatnim owym ruchu dziennikarskim i prasa prowincjonalna niepoślednie zajmuje miejsce. Widzimy coraz więcej powstających pism, które jak z jednej strony dają nam najlepszy dowód rozbudzającego się ruchu umysłowego na prowincji, tak znowu z drugiej zapoznają ogół z potrzebami danej miejscowości, niosą skuteczną w razie potrzeby wszelkim brakom pomoc i zachętę, wszędzie zaś sieją tak pożądane: światło i wiedzę – dwa główne czynniki, bez których żadne ucywilizowane społeczeństwo ostać by się nie mogło. Pod tym względem obowiązek kronikarski zniewala nas do zaznaczenia w niniejszym naszym „Przeglądzie” wzmianki o nowym piśmie, które jakkolwiek wcześniej niż w roku zeszłym się narodziło, jednakże do obszerniejszej nawet o nim wzmianki w zupełności się kwalifikuje. Jest nim „Gazeta Lubelska”, pismo rolniczo-przemysłowo-handlowe i literackie wychodzące od dnia 1 stycznia 1870 roku 3 razy, tj. w poniedziałki, środy i piątki każdego tygodnia, odbijane w miejscowej drukarni Władysława Kossakowskiego, a wydawane nakładem i pod redakcją Leona Zaleskiego. Pismo to, liczące rok już drugi swojego istnienia, dokładnie już zaprezentować się mogło ze swych dążeń i postępowych tendencji czytającemu ogółowi. Mnóstwo kwestii pierwszorzędnej ważności przez „Gazetę” poruszonych, dość obfita ilość cyfr statystycznych dla lepszego poznania naszej guberni posłużyć mogących zebrana i na szpaltach pisma tego pomieszczona, żywe zainteresowanie ogółu sprawami ziemian naszych, wyprowadzenie na jaw kilku piór autorskich, podotąd w ukryciu pozostających — oto ważniejsze zasługi nowo do życia powołanego pisma, które i tę jeszcze zaletę posiada, że rozbudziło zamiłowanie czytelnictwa rzeczy swojskich tam nawet, gdzie pisma krajowe podotąd żadnego nie miały przystępu. Nie zaszkodzi przy tym zwrócić uwagę łaskawych czytelników „Kalendarza Lubelskiego” na bardziej wyróżniające się z pośród wielu innych niemniejszej ważności prac, jakie w ciągu ubiegłego czasu istnienia „Gazety” w szpaltach jej pomieszczenie znalazły. Z powieści wyróżnia się dodatnio nowela utalentowanej naszej autorki pani Elizy Orzeszkowej zatytułowana Szara dola. Z opowiadań prawnika[4]. Niemniej też znalazł uznanie i oryginalny obrazek lublinianki pani Zofii Horochowej: Zawieja Śnieżna oraz: Pamiętnik młodej kobiety, prace zaś drugiej lublinianki pani Zofii Wolskiej (Zofia Porębska) tak oryginalne, jako też i tłumaczone (jak na przykład: W Meran – z dziennika młodej chorej) czytają się z prawdziwą przyjemnością i zdradzają wytrawne pióro. – O pracach na polu powieściowym pozostałych współpracowniczek „Gazety” kryjącymi się pod pseudonimami: Janiny, Mirosławy, Kazimiery Godziemba i inni obszerniej rozpisywać się nie będziemy, zachowując sobie jednako sąd o nich, da Bóg, na czas późniejszy. Zwrócimy tylko uwagę, że utwór Mirosławy pn.: Powieść jakich wiele jakkolwiek zdradza początkujące pióro, posiada jednak niezaprzeczone zalety, które wróżą autorce w przyszłości niepoślednie miejsce w rzędzie naszych powieściopisarek[5]. – Z prac poważniejszych zwraca na siebie uwagę wybornie obrobiony artykuł: August Jeske pióra znanego naszego pedagoga i autora cenionej powszechnie Gramatyki języka polskiego Wincentego Dawida[6], w którym wielce zasłużony, acz nader krótki, żywot niepospolitych zdolności i wielkiej zacności charakteru a za wcześnie dla polskiej pedagogiki i dla kraju całego zgasłego tego męża umiejętnie rozpatrzonym, a cenna jego praca pn. Systematyczny kurs nauk nakładem księgarni S. Arcta w Lublinie wydana, która uznanie w całym kraju naszym dla siebie zjednała, sumiennie rozebraną i ocenioną została[7]. Wreszcie, artykuły z dziedziny ekonomii społecznej i gospodarstwa krajowego panów: Adolfa Biesiekierskiego, Jana Jeleńskiego, Stanisława Rewieńskiego, Adolfa Smorczewskiego[8] i innych, historyczne i archeologiczne: Władysława K. Zielińskiego i J. Detmerskiego, wreszcie korespondencje: Adama Ciemniewskiego, Stefana Kowerskiego, Roli, Zawiszy (Władysława Stelmasiewicza) z kraju, oraz I(gnacego) K(liszewskiego) z Krakowa[9], a nadto wyborne żywotną treścią Pogadanki sąsiedzkie Budrysa oraz artykuły z dziedziny nauk przyrodzonych pióra prof. Aleksandra Tołwińskiego[10] harmonijnie dopełniają całości sumiennej a niezmordowanej działalności „Gazety Lubelskiej”, której też, uznając w zupełności jej użyteczność, z całego serca życzymy wytrwania na raz przez nią obranym stanowisku oraz uczciwego i nadal służenia sprawom i interesom całego naszego ogółu.

Zastanowiwszy się bliżej nad „Gazetą”, nie możemy też nie wspomnieć w tym miejscu o drugim piśmie istniejącym już od lat 12 w naszym mieście, tj. o „Kurierze Lubelskim”. Pismo to powołane do życia przez śp. niegdy Juliana Litkiego (Liedtkego) różne w ciągu swej egzystencji przebywało koleje, przechodząc na własność w różne ręce. Zarówno jak właściciele, tak niemniej zmieniali się i redaktorzy „Kuriera”, a za najświetniejszy okres tego organu uważamy epokę, kiedy stanowił on własność śp. Władysława Kossakowskiego i redagowany był przez prof. Wincentego Dawida. Po przejściu pisma tego na własność śp. Wdowińskiego poczęło ono kategorycznie chylić się do upadku i dopiero nowa redakcja (w osobach panów Głębockiego i Kamińskiego) postawiła je na stopie godnej szczytnego zadania: tłumacza myśli i potrzeb mieszkańców naszego grodu i jego okolicy. – Oba te pisma, zarówno starszy znacznie wiekiem „Kurier”, jako też i młodsza od niego siostrzyca „Gazeta”, stanowiąc nawzajem dopełnienie, dają dokładny obraz umysłowego ruchu i wszelakiego postępu naszej prowincji i jako takie w każdym zamożniejszym obywatelskim domu, gdzie istnieje poczucie poparcia miejscowych „produkcji literackich” bezwarunkowo znajdować się powinny.

[…]

Musimy słówkiem choć jednym dotknąć się i kwestii oświaty, kwestii tyle ważnej i tak wielkie mającej dla nas znaczenie, w obecnej zwłaszcza epoce, kiedy oświata przedzierać się zaczyna i do najniższych warstw naszego społeczeństwa.

Pod tym względem zanotować musimy fakt niezmiernej dla nas wagi. Oto po długich staraniach i zachodach udało się nareszcie byłemu nauczycielowi gimnazjum lubelskiego Aleksandrowi Tołwińskiemu uzyskać w dniu 13 (25) maja roku bieżącego za nr 4386 pozwolenie JW. Kuratora Okręgu Naukowego Warszawskiego na otwarcie w mieście naszym „Czteroklasowej realnej szkoły na prawach szkól rządowych”, to jest wedle programu rządowego. Równocześnie zaś z pozyskaniem powyższego pozwolenia poczynione zostały przez pana Tołwińskiego odpowiednie starania do Ministerium Oświecenia w celu uzyskania podobnego zezwolenia na otwarcie nadto 5 i 6 klasy. – Komu wiadomo, jak niezbędną i konieczną jest u nas rzeczą praktyczne kształcenie dzieci naszych i jak dalece nowsza generacja „hurmem” niejako rzuca się do realnych nauk, które ostatnimi czasy nie tylko u nas, ale i zagranicą tak ogromne zjednały sobie znaczenie – ten łatwo pojmie, o ile wiadomość ta pożądaną była dla Lublina i całej jego okolicy. Zapis do szkoły rzeczonej otwarty został z dniem 4 sierpnia roku bieżącego, po czym już i – chcemy wierzyć, że nader użyteczna – działalność jej, rozpocząć się miała[11].

Niemniejszej też doniosłości faktem było otwarcie w mieście tutejszym szkoły dla dziewcząt izraelskich pod przewodnictwem pani Cecylii z Saksów Wassercwajgowej[12]. O użyteczności podobnego zakładu ani na chwilę rozwodzić się wcale nie myślimy, tym więcej, że w Lublinie pod tym względem dużo jeszcze do zdziałania pozostaje. Nie mówiąc już o szkółkach elementarnych męskich, to jednak rzecz ta odnośnie uczelni żeńskich, jeszcze w gorszym przedstawia się nam świetle. Uczelni takich mianowicie brak u nas zupełny, co właśnie osobom pragnącym niewielkim stosunkowo kosztem kształcić swe dzieci nader dotkliwie czuć się daje. Tym większego tedy znaczenia winien być fakt otwarcia szkoły, o której mowa, przez Izraelitkę, w zawodzie pedagogicznym specjalnie ukształconą. Należałoby tylko izraelskim rodzicom tutejszym dokładnie ocenić całą ważność nadarzającej im się sposobności i z takowej skwapliwie korzystać, tym więcej, że od owego poparcia zależy głównie i egzystencja samego zakładu.

[…]

Lublin dnia 25 sierpnia 1877 roku.

 

Przypisy

  1. Drukarnia Władysława Kossakowskiego mieściła się w Lublinie przy ul. Krakowskie Przedmieście. Władysław odziedziczył zakład po ojcu, Józefie, po śmierci Władysława (1870) prowadziła go żona, Michalina. Oboje angażowali się finansowo przy obu lubelskich dziennikach i „Kalendarzu Lubelskim”.
  2. Stanisław Arct (1818-1900), lubelski księgarz i wydawca. W jego księgarni przy ul. Krakowskie Przedmieście, ważnej placówce oświatowej Lublina, funkcjonowała — ówczesnym obyczajem — także wypożyczalnia książek oraz prenumerata czasopism (w początkach lat 60. — również miejsce przerzutu zakazanych druków z Galicji). Działalność wydawniczą rozpoczął od współpracy z Samuelem Orgelbrandem, później specjalizował się w publikacjach pedagogicznych, znany był z tego w całym kraju, otrzymywał pochwały od Bolesława Prusa. Wydawnictwo przekazał w latach 80. bratankowi, ten przeniósł je do Warszawy, gdzie istniało do roku 1953. Rodzina Arctów przeszła na kalwinizm. Stanisław był wybitnym działaczem niepodległościowym, także filantropem (czas jakiś należał do rady gospodarczej Lubelskiego Towarzystwa Dobroczynności). W kolejnej kronice autor powrócił do podkreślania zasług wydawnictwa dla „ubogiej naszej literatury pedagogicznej”.
  3. Do tomu tego nie udało się dotrzeć.
  4. E. Orzeszkowa Szara dola. Z opowiadań prawnika. „Gazeta Lubelska” 1876, nr 73-82, 84-92, przedr. w zbiorze Z różnych sfer. Nowele i obrazki. T. 1, 1882.
  5. O pracach wymienionych współpracowniczek „Gazety Lubelskiej” nie udało się zdobyć więcej wiadomości; Zofia Horochowa publikowała też w „Niwie” warszawskiej i „Ognisku Domowym”.
  6. Wincenty Dawid (1816-1897), literat, pedagog, długoletni nauczyciel lubelskich gimnazjów, za udział w konspiracji zesłany na Kaukaz, gdzie odbywał służbę wojskową jako szeregowiec (1844–1853), czynny przy powstaniu i rozwoju obu lubelskich gazet i „Kalendarza Lubelskiego”, okresowo pełnił także funkcję ich redaktorów, zasilał je też artykułami, podobnie jak prasę warszawską (np. „Przegląd Tygodniowy”), w roku 1883 — redaktor „Wędrowca”. Wydał kilka prac z dziedziny dydaktyki, m.in. Krótka gramatyka polska dla dzieci polskich, Lublin 1858. Pobyt na Kaukazie zaowocował książką Wspomnienia z podróży i wycieczek po Kaukazie, publikowaną we fragmencie w „Gazecie Lubelskiej”, o czym wzmiankuje się w następnym tekście. Wspomniany tu artykuł o Auguście Jeskem ukazał się w tym piśmie w 1876 nr 11-13. Ojciec Jana Władysława Dawida.
  7. August Jeske (1836-1875), lubelski pedagog. Opracował (i wydał we współpracy ze Stanisławem Arctem) dwanaście podręczników do nauki domowej i szkolnej pod tytułem Systematyczny kurs nauk przeznaczony do pomocy w wychowaniu domowym dla dzieci od lat 3 do 15, 1872–1875. Zob. o nich bliżej w Rachunki za rok ubiegły 1878. Kronika lubelska, „Kalendarz Lubelski na rok 1879”. We fragmencie tej kroniki znajdujemy następującą pochwałę ich autora: „Kto to jest August Jeske? Jakie zasługi położył dla kraju nieoceniony ten a tak za wcześnie dla polskiej pedagogiki i dla kraju całego zgasły autor? — o tym obszerniej rozwodzić się tutaj nie będziemy, sądzimy bowiem, że postać ta i te zasługi dostatecznie zna i ceni nasz ogół. […] Bo też kogo bliżej przedmiot przez autora opracowany zajmuje, niech zajrzy do tych książeczek, niech się w nich rozczyta, niech się nad wstępnymi słowami autora zastanowi, czy go przede wszystkim nie chwycą za serce te słowa gorące […]. O, jak najwięcej takich, co by tak o naszych dziatkach pamiętali!…”.
  8. Z wymienionych autorów znany jest Jan Jeleński (1845-1909), dziennikarz i publicysta, zajadły antysemita (z jego nienawistną broszurą o Żydach polemizował Goldszmit w „Izraelicie” (1880 nr 24), od 1882 wydawca i redaktor konserwatywno-antysemickiego tygodnika „Rola”, drukował też artykuły ekonomiczne w różnych czasopismach (także w „Kalendarzu Lubelskim”).
  9. Wymienieni korespondenci „Gazety” nie są bliżej znani.
  10. Cykl pt. Pogadanki sąsiedzkie Budrysa ukazywał się w „Gazecie Lubelskiej” 1876 (nie udało się dotrzeć do numerów w tym roczniku) oraz w 1877 nr 7-8, 42-43; o autorze brak wiadomości. Aleksander Tołwiński (daty życia nieznane) absolwent, potem profesor w lubelskim gimnazjum (uczył historii naturalnej i chemii). Uczestniczył w sekcji programowej powojennego zjazdu wychowanków tej szkoły (1924), przedstawił referat o jej historii. Figuruje na zbiorowej fotografii maturzystów i profesorów z roku 1866, gdzie znajdujemy też nazwisko naszego autora.
  11. Tzw. szkoły realne, popularne w Europie od XVIII wieku, specjalizowały się w nauczaniu przedmiotów ścisłych. W większym stopniu niż gimnazja humanistyczne uwzględniały praktyczne przygotowanie do zawodu. Dawały też prawo wstępu do wyższych uczelni technicznych. W Lublinie gimnazjum podobnego typu istniało wcześniej — jego uczniem był czas jakiś Aleksander Głowacki. W Warszawie szkołę o tymże profilu założył Samuel Dickstein; obowiązywał w niej — oprócz zwykłego programu dla szkół realnych — język hebrajski i religia. Władze chciały, by wszyscy jej nauczyciele byli Rosjanami, także dyrektor, i szkołę — wobec sprzeciwu założycieli — zamknięto (1888). Carskie władze szkolne patrzyły przychylniejszym okiem na gimnazja humanistyczne niż na realne, te ostatnie ułatwiały bowiem rusyfikację (ograniczały powszechne wśród młodzieży samokształcenie). Według niektórych źródeł gimnazjum lubelskie posiadało dwa wydziały: historyczno-filologiczny i fizyko-matematyczny.
  12. Prywatna szkoła elementarna dla dziewcząt Cecylii (Cyrli) Wassercwajgowej istniała w Lublinie w latach 1877-1879. Z braku chętnych żywot jej był krótki, podobnie jak wielu innych tego rodzaju szkół.

Bibliografia

„Kalendarz Lubelski na rok 1878”, s. 1-14.