Warszawa kontrastów, miasto paradoksów
Aleksandra Wójtowicz ((Instytut Badań Literackich PAN)

Warszawa kontrastów, miasto paradoksów
Aleksandra Wójtowicz ((Instytut Badań Literackich PAN)

Teodor Brandowski zwracał uwagę, że Sienkiewicz „zajmuje się żywo polityką, patrząc na rozwielmożnioną wówczas politykomanię przez pryzmat komedii i desek scenicznych”[1].

Sygnały o problemach, z jakimi zmagało się społeczeństwo, uobecniają się w międzywierszach wplecionych w tkankę tekstu utrzymanego w pogodnym tonie, gdzie uwagi krytyczne dotyczące społeczeństwa oparte są na ironii i dowcipie. Na przykład barwne postaci w czasie karnawału 1875 roku są ukazane „na szarym tle nędzy, dokuczliwym zwiększonej mrozem”[2], wieczory taneczne i bale nie cieszą się zbytnią popularnością – powodem jest brak środków i „zwrot umysłów ku poważniejszym sprawom”[3]. Ówczesna sytuacja przypomina położenie człowieka dotkniętego chorobą, który zaleczywszy napady „na nowo życie różnorodnymi uciechami przeplatać zaczyna”[4]. Pisząc o sprawach kanalizacji i wodociągów, autor wtrąca wzmiankę o zaprzestaniu działalności Towarzystwa Pośrednik (mającego pośredniczyć w interesach między Królestwem a Cesarstwem):

 

Na nieszczęście, towarzystwo jak w wodę wpadło. Można by przypuszczać, że zaginęło gdzieś na drodze; ale tymczasem jest rzeczą niezawodną, że nie wyruszało z Warszawy. Imaginez vous, zaginęło więc w Warszawie. Łamią sobie ludzie głowy, co się stać mogło. W Wisłę nie wpadło, bo w Wiśle wody nigdy nie ma; w kanał nie wpadło, bo kanalizacji nie ma; mogło było nogę złamać, bo bruków dobrych nie ma, rozbić się, zabić, być przejechane, bo latarń dobrych nie ma – ale tak zginąć bez wieści?[5].

 

Warszawa Sienkiewicza felietonisty – postrzegana pod kątem szeroko pojmowanej analizy przestrzeni – staje się miastem paradoksów. Z jednej strony, degradowana, sprowadzana do roli miasta prowincjonalnego, co stanowi o jej pozycji w układzie przestrzennym w ujęciu geopolitycznym, z drugiej – traktowana jako jedna z metropolii europejskich, która wchodziła na drogę rozwoju przemysłowego. W tekstach publicystycznych Sienkiewicza powraca nieustannie kontekst krajów sąsiednich, Warszawa jest porównywana do stolic państw europejskich, najczęściej występujące zestawienia wskazują na Francję, Anglię i Niemcy (zarówno w aspekcie stanu technicznego miasta, jak i w odniesieniu do sfery mentalnej). Kontekst realiów zagranicznych powraca w komentarzach do konkretnych scen ukazujących, z jednej strony, zacofanie miasta, z drugiej – jego aspiracje i tendencje do naśladowania innych europejskich stolic. Oto miasto borykające się z problemami natury technicznej („O, drogi nasze i mosty! jakimże wy cennym jesteście zabytkiem i dla poetów rozmiłowanych w ruinach, i dla historyków badających stan kultury przedpotopowej pierwotnych mieszkańców globu”[6]), ale oglądane z akcentem na proces przemian – rozwój kolei, budowa wodociągów, rozbudowa miasta wchodzącego na przełomie XIX i XX wieku w fazę modernizacji. Okres powstawania felietonów publikowanych na łamach „Gazety Polskiej” i „Niwy” (a więc z lat 1873–1875) to czas rewolucji komunikacyjnej związanej między innymi z budową kolei obwodowej i oddawaniem do użytku kolejnych dworców – Petersburskiego (obecnie Wileńskiego) w 1862 roku, Terespolskiego (Wschodniego) w 1867, Nadwiślańskiego (Gdańskiego) w 1877 oraz mostów – Aleksandryjskiego (Kierbedzia) w 1864, kolejowego w 1875 roku. To czas pierwszych tramwajów konnych (jednak ich stan nie jest zadowalający). Ponadto militarne przeznaczenie Kolei Nadwiślańskiej oraz działania związane z funkcjonowaniem kolei obwodowej kładły się cieniem na sprawę rozwoju linii komunikacyjnych w Warszawie[7]. Sienkiewicz odnotowuje nie tylko sprawę rozwoju kolei, ale także takie wydarzenia, jak na przykład posiedzenie akcjonariuszy Drogi Żelaznej Warszawsko-Bydgoskiej, w którym brał udział[8].

Nierzadko ironia akcentująca negatywne aspekty stanowi zabieg, dzięki któremu z opisu wyłania się obraz miasta przedstawionego od strony technicznego i obyczajowego szczegółu:

 

Naszych bruków kamiennych nie wziąłby nikt na świecie, choćbyśmy je darowywali; chodzi tu o nasze bruki żelazne, które ma zamiar założyć u siebie Hamburg, jako tanie, trwałe i wygodne. […] Daliśmy przykład Europie! hę! Posiadamy rzecz taką, jakiej żadne miasto nie posiada. O bogi! przychodzi mi na myśl, że my i więcej takich rzeczy posiadamy i że ja to pierwszy zwracam na to uwagę. Czyż jakakolwiek stolica europejska posiada np. takie konie jak te, które chodzą w naszych omnibusach, a które podobniejsze do widm lub szkieletów, niezdolnych na pozór do dźwigania samych siebie, dźwigają jednak ogromny ekwipaż wraz ze siedzącymi w środku osobami? Czyż posiada jakie miasto takie brudne omnibusy? Czyż posiada tak dużo projektów kanalizacji i asenizacji? Czy posiada takie Towarzystwo Gazowe, które czuwając nad moralnością mieszkańców, każe latarnie gasić na ulicach jak najprędzej, aby dobrzy obywatele nie mogli włóczyć się po nocach, ale spali raczej w domach swoich, na łóżkach swoich i na poduszkach swoich, i pod kołdrami swymi? (styl biblijny, w który zawsze wpadam, ile razy się rozrzewniam).[9]

 

Przypisy

  1. T. Brandowski, Sienkiewicz jako dziennikarz, „Dziennik Bydgoski” 1927, nr 173, s. 15.
  2. H. Sienkiewicz, Dzieła, t. 48, s. 1.
  3. Tamże, s. 2.
  4. Tamże.
  5. Tamże, s. 99-100.
  6. H. Sienkiewicz, Dzieła, t. 47, s. 47.
  7. Bardzo pomocny dla moich rozważań był artykuł Wojciecha Tomasika, poświęcony mapie Warszawy Prusa. Zob. W. Tomasik, Błądzenie Michałka. Nad mapą Warszawy Prusa, „Teksty Drugie” 2017, nr 5.
  8. H. Sienkiewicz, Chwila obecna, t. 2, w: tegoż, Dzieła, t. 49, s. 13.
  9. H. Sienkiewicz, Dzieła, t. 48, s. 50-51.