Izabela Łęcka – test

Oderwana od pospolitości świata, Izabela obdarza namiętnym uczuciem nie realnego człowieka, lecz pieści i całuje piękną rzeźbę Apollina, który w jej wyobraźni przybierał postać odmłodzonego jenerała, który wygrał bitwę i z wyżyn swego siodła patrzył na śmierć kilku tysięcy walecznych lub najsławniejszego tenora, któremu kobiety rzucały kwiaty pod nogi, a mężczyźni wyprzęgali konie z powozu.
Panna Izabela okazuje zainteresowania intelektualne. Czytała poezje dalekiego kuzyna Zygmunta Krasińskiego, znała też jego Nie-Boską komedię. Czytała Kartkę miłości – nową powieść głośnego wówczas francuskiego pisarza Emila Zoli, na jej stoliku leżały dzieła Szekspira, Dantego, albumy, francuski żurnal mód. Czasem – dla odmiany – brała do rąk książeczkę do nabożeństwa, w której odszukiwała Akt poddania się woli bożej. Troszczyła się o ubogich (dając im jałmużnę), i tkwiła w przekonaniu, że ludzie jej sfery obchodzą wieczne święto. Bawią się, chadzają do teatru, spędzają czas w salonach. Wiedziała, że istnieje również inny świat – rolników, kwiaciarek, posłańców. On również jej się podobał – był jakby teatrem marionetek, nawet ładniejszy od obrazów rodzajowych, gdyż poruszał się i zmieniał co chwilę. Żyjąc w przekonaniu, że natura urządziła dla niej piękne widowisko, Izabela patrzyła na świat z łagodnym pobłażaniem, obejmującym także dzieci, owe małe cherubiny, zesłane z nieba po to, żeby starsi mogli urządzać kinderbale.
Ta właśnie kobieta, pusta i egoistyczna, będąca zakałą w świecie wartości propagowanych przez Prusa, w warstwie fabuły przewróciła świat powieści. Doprowadziła do zguby Wokulskiego, to przez fatalne zauroczenie nią upadła spółka handlowa, a kwitnący sklep został sprzedany w obce ręce.

Strona: 123