„Łóżko”
RYCERZ
Wyraźnie wydało mi się, gdy kładłem się i dotknąłem pani ciała, że od pani podjeżdża dymem.
MADAME KRISTINA (wstydliwie chichocząc)
To z buzi. Podjeżdża! Też słownictwo!
RYCERZ
Ach, to co innego. Pardon.
MADAME KRISTINA (frywolnie)
No to co, położymy się?
RYCERZ (z rezygnacją)
Niech będzie. Tylko miecz wezmę.
Rycerz zbliża się do łóżka, siada. Madame Kristina podchodzi do łóżka z przeciwnej strony, udaje, że się kładzie. Dostrzegamy tę jej kłamliwą grę. Rycerz odwrócony wciąż tyłem do niej, jakby przez skromność daje jej czas do rozebrania się, po czym gasi światło latarni. Zapada ciemność. Nagle słychać wrzask śpiących i głuche uderzenia. Zaczynają migotać ogniki zapalanych z pośpiechem latarni.
GŁOSY OBUDZONYCH
Łobuz! Świnia! Łajdak!
Zapala się na scenie światło.
Dwaj pozostali, Cesarz i Hrabia, stoją w dziwacznych, „alarmowych” pozycjach.
Rycerz z biletem w ręku zbliża się do podróżnych.
HRABIA (do Cesarza)
To moje łóżko.
CESARZ (do Hrabiego)
To moje.
RYCERZ (z wyrzutem)
Koledzy się zapominają.
HRABIA (wskazuje na Cesarza)
To ten kolega nie panuje nad swoim sędziwym wiekiem i pod pretekstem tego łóżka ściska moje piękne ciało. Narcyz!
CESARZ
Wolałbym ściskać starego trupa niż pańskie ciało. Tfy! A z kwiatów wolę róże.
HRABIA
Tak mówi się do kolegi? Tak? A związki zawodowe? Kolega się zapomina, kolego cesarzu!
RYCERZ (do Hrabiego, grzecznie)
Pańskie ciało, hrabio – powinno leżeć w grobie, a nie przynależeć do zawodowych związków. Hrabia i związki zawodowe! Abstrakcja!
CESARZ (do Rycerza)
Pan się zapomina, rycerzu!
HRABIA (do Cesarza)
Wstydziłby się kolega cesarz ściskać mnie za kolano. Pan wie, kto ja jestem?! Ja nawet wpuszczałem cesarzowej meduzy do łóżka! Tyle lat pracy jako hrabia bez żadnej nagany i żaden cesarz nie ściskał mnie jeszcze za kolano. Żaden! Nie mówiąc już o carach.
RYCERZ
Niestety! Biedaku!
CESARZ
Pan wstydu nie ma, młodzieńcze.