Ludzie na moście
Piotr Sobolczyk

Ludzie na moście
Piotr Sobolczyk

Tomik Ludzie na moście rozpoczyna się polemiką z romantycznymi mitami poezji. Rozpoczynająca zbiór Trema wynika z rozdźwięku między byciem zwykłym człowiekiem w XX wieku a wyobrażeniami ludzi na temat poety (poetki). Szymborska jeszcze parę razy w tomiku odwołuje się do kultury i historii, by podkreślić zmiany, jakie przyniósł wiek XX. W Domu wielkiego człowieka relacjonując wrażenia z wycieczki po domu dawnego twórcy, odnosi je kontrastowo do współczesnego modelu życia oraz do własnego życia – poetki i zwykłej osoby. W Archeologii wybiega w przyszłość i rozważa, co kiedyś archeolog powie o „naszej epoce”. Wiersz Widok z ziarnkiem piasku obrazuje ograniczenia perspektywy ludzkiej i języka. Na niezwykłym pomyśle opiera się W biały dzień: przedstawia życie Krzysztofa Baczyńskiego, który przeżył powstanie. Dla wykreowania tej nieistniejącej rzeczywistości poetka zastosowała zabieg wyliczeń czasowników w trybie przypuszczającym („jeździłby”, „schodziłby”, „patrzyłby” itd.). Z kolei Pierwsza fotografia Hitlera zasadza się na koncepcie odwrotnym: ukazuje Führera jako małe dziecko, które dopiero się „zapowiada”. W Torturach zabiera poetka głos w kwestii praw człowieka. Pogrzeb skonstruowany został z „podsłuchanych” w tytułowej sytuacji cytatów i obnaża zarówno jej sztuczność, jak i bezradność pozostałych przy życiu wobec śmierci. Za tomik Ludzie na moście Szymborska otrzymała Nagrodę „Solidarności”.

Tomik Ludzie na moście otwiera Szymborska ironiczną polemiką z mitami na temat poezji, romantycznej zapewne proweniencji, do których sama jako podmiot mówiący i piszący nie przystaje. Inicjująca tomik Trema wynika z niemożności odpowiedzenia na społeczne wyobrażenie o poetce, a przyczyną jest pospolite „bycie sobą”, zwykłą kobietą z XX wieku. Oczekuje się od niej „sukni dłuższej, powłóczystszej”, wierszy „wprost z rękawa”, gdy poetka wyjmuje je z torebki, a miejsce przeznaczone do lektur przypomina „stoliczek spirytystyczny jakiś” ze świecą. Poetka sięga jeszcze parokrotnie w tym tomiku do pamięci kulturowej, by tym dobitniej podkreślić zmiany, jakie przyniósł wiek XX, któremu poświęca osobny wiersz Schyłek wieku. W Domu wielkiego człowieka zestawia wrażenia z wycieczki po domu „wielkiego człowieka”, przemienionym w muzeum z obecnym modelem życia twórcy wpisanego w swoją epokę. Poetka nie przyjmuje jednak postawy paseistycznej, nie opłakuje minionej świetności czasów, choć też nie zachwyca się swoją współczesnością („Jeszcze w stosownym czasie zdążył przyjść na świat. / Wszystko, co miało mijać, minęło w tym domu. / Nie w blokach, / nie w metrażach umeblowanych a pustych, / wśród nieznanych sąsiadów, / na piętnastych piętrach, / dokąd trudno by było wlec wycieczki szkolne”). W Archeologii stosuje poetka z kolei zabieg przesunięcia czasowego w stosunku do słownikowych definicji dyscypliny naukowej „archeologia” i zastanawia się, co przyszły archeolog powiedziałby o „naszej epoce” („Jakieś od czegoś denko / i do czegoś wieczko. / Okruch silnika. Szyjkę kineskopu. / Kawałek kabla. Rozsypane palce”). Krótkie życie naszych przodków oparte jest na stosowanym niekiedy przez poetkę chwycie skrótu historycznego. W efekcie nie bardzo wiadomo, o których to przodkach, wedle klasyfikacji archeologów, tu mowa, cel pozostaje jednak ten sam: przez porównanie spojrzeć z pewnego dystansu na swoją epokę, wywołać w ten sposób zdziwienie tym, co pozornie oczywiste („Trzynastoletnie rodzicielki dzieci, / czteroletni tropiciele ptasich gniazd w sitowiu, / dwudziestoletni przewodnicy łowów”; oczywiście poetka tego nie mówi wprost, ale można ujrzeć na tym tle nasze uwikłanie kulturowe jako konstrukcję, gdy pomyśleć o takich kwestiach jak pedofilia, przekonanie, że dzieciństwo to okres zabawy, lęk o zbyt młodego, dwudziestoletniego żołnierza). Jednocześnie poetka, ironiczna wobec historycznych i zdezaktualizowanych wyobrażeń o poezji, polemizuje w Dzieciach epoki z programami poezji politycznej czy społecznej; można też czytać ten wiersz jako polemikę z programem Nowej Fali („Wiersze apolityczne też są polityczne (…) Być albo nie być, oto jest pytanie. / Jakie pytanie, odpowiedz kochanie. / Pytanie polityczne”).

Wiele wierszy z tomiku Ludzie na moście weszło na trwałe do kanonu poezji polskiej. Widok z ziarnkiem piasku przedstawia ograniczenie antropocentrycznej perspektywy i jej języka („Zwiemy je ziarnkiem piasku. / A ono siebie ani ziarnkiem, ani piasku”) i jej miejsce w Wielkim Łańcuchu Bytu. Utwór W biały dzień opowiada tzw. „historię alternatywną” – jak wyglądałoby życie Krzysztofa Kamila Baczyńskiego, gdyby nie zginał w powstaniu warszawskim i gdyby nie stał się legendą. Poetka zastosowała w tym wierszu zabieg wyliczeń czasowników w trybie przypuszczającym („jeździłby”, „schodziłby”, „patrzyłby” itd.), odnoszących się do codziennych czynności człowieka. Dodatkowo nazwisko Baczyńskiego ujawniła dopiero w czwartej strofie, dzięki czemu odbiorca może ujrzeć w opisywanym bohaterze „zwykłą postać”, co też jest i nie jest celem poetki („bo zwykłe to zdarzenie – a szkoda, a szkoda – / jako zwykłe zdarzenie traktowano by”). Znakomita Pierwsza fotografia Hitlera oparta jest na koncepcie odwrotnym: spojrzeć na Führera, postać kulturowo jednoznacznie zdemonizowaną, jako na małe dziecko, które dopiero się „zapowiada”; przy czym poetka sięgnęła tutaj po styl konwersacyjny „ciotek w odwiedzinach” („A któż to jest ten dzidziuś w kaftaniku? / Toż to mały Adolfek, syn państwa Hitlerów! / Może wyrośnie na doktora praw? / Albo będzie tenorem w operze wiedeńskiej?”). Dopiero w puencie wiersza pojawiają się motywy, które mogą być skojarzone z nazizmem (szare mydło, wycie psów, kroki przeznaczenia). Utwór Tortury można uznać za głos poetki w kwestii praw człowieka (choć nie wprost, podobnie jak nie wprost o pornografii mówi Głos w sprawie pornografii), a także przejaw „poetyki empatii”. Także i ten wiersz zbudowany jest na kontraście „kiedyś – teraz”. Rewelacyjny wiersz Pogrzeb skonstruowany został z pozbawionych komentarza „cytatów” z podsłuchanych na pogrzebie rozmów, które zdradzają tyleż bezradność ludzi wobec czyjejś śmierci, co i triumf życia nad sakralizacją czy mistycyzacją śmierci w obrządkach funeralnych (np. następujące po sobie dwie wypowiedzi: „śnił mi się tydzień temu, coś mnie tknęło” / „niebrzydka ta córeczka”).

Spis treści:

Trema
Nadmiar
Archeologia
Widok z ziarnkiem piasku
Odzież
O śmierci bez przesady
Dom wielkiego człowieka
W biały dzień
Krótkie życie naszych przodków
Pierwsza fotografia Hitlera
Schyłek wieku
Dzieci epoki
Tortury
Konszachty z umarłymi
Pisanie życiorysu
Pogrzeb
Głos w sprawie pornografii
Rozpoczęta opowieść
Do arki
Możliwości
Jarmark cudów
Ludzie na moście

Bibliografia

Barańczak S., Amerykazniacja Wisławy, albo: O tym, jak z pewną Kalifornijką tłumaczyłem „Głos w sprawie pornografii” , w tegoż: Ocalone w tłumaczeniu, Poznań 1992.

Brudnicki J. Z., „Odrodzenie” 1986 nr 37.

Kornhauser J., Notatki w czasie lektury „Ludzi na moście” Wisławy Szymborskiej, „Odra” 1989 nr 3

Ligęza W., „Odra” 1987 nr 3.

Lisowski K., „Profile” 1986 nr 26.

Ratajczak M., „Odra” 1986 nr 11.

Smolka I., „Przegląd Powszechny” 1987 nr 4.

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Pamiętaj, że za pomocą ustawień przeglądarki internetowej możesz samodzielnie określić warunki ich przechowywania. Rozumiem