30. Manifest mimo woli? Wiersz o kulturowym konceptualizowaniu przestrzeni
Wersetowy charakter wiersza zmienia się w drugiej strofoidzie – końce wersów przestają się pokrywać z końcami całości składniowych, które ulegają skróceniu i są przerzucane, a całość składa się w sumie z pięciu zdań zmieszczonych w trzech wersach – przy jednoczesnym utrzymaniu ich długości. Sprawia to, że zapis staje się jeszcze gęstszy, choć komunikat zostaje wyraźnie zdynamizowany.
Uzupełnienie analizy drugiej strofoidy o warstwę rytmiczno-składniową i graficzną tekstu
W analogicznej sytuacji do tej z poprzedniej strofoidy (w. 3 i 4) zdanie z wersu dziesiątego sprawia wrażenie, jakby nie zmieściło się technicznie na kartce w wersie dziewiątym i to jedynie było przyczyną jego przeniesienia. Forma tekstu, jego zapis, brak większego światła zdają się realizować zasadę „żeby nie było śladów / nieokreśloności” (podczas gdy o „wytrwałości zmian” świadczyłaby zmiana rytmu składniowo-metrycznego w tej strofoidzie).
Analiza ostatniej strofoidy w kontekście ustaleń poczynionych przeze mnie dotychczas
Na podobnej zasadzie zbudowano następną strofoidę, ale ze znamiennymi wobec poprzedniej przesunięciami – działy składniowe nadal nie pokrywają się z końcami wersów, ale zdania są dłuższe (tylko dwa w trzech wersach). Całość ulega uspokojeniu i bardziej przypomina strofoidę wyjściową. Elementem bardzo kojarzącym się z naukowym charakterem wypowiedzi jest wtrącenie tekstu zapisane w nawiasie wraz z kursywą dla zaznaczenia obcojęzycznej formy: „kompost (z łac. compositum)”, a całe pierwsze zdanie brzmi jakby było zaczerpnięte z poważnego tekstu dyskursywnego (nie tylko z powodu terminologii łacińskiej, ale również wtrąconego zdania definiującego kompost: „mieszanina różnego rodzaju odpadków”). Jeśli coś przełamuje styl czy go nadwyręża, to powszednia „wycieraczka”, będąca sygnałem zbliżenia z życiem, odniesienia teorii do codziennej praktyki; jednak po wcześniejszych sformułowaniach nie jest ona już tak zaskakująca.
Drugie zdanie strofoidy jest znacznie bardzie poetyckie, choć oparte na raczej konwencjonalnej personifikacji – „Kiedy do domu wchodzi ogród, / albo las” – sprawia ona, że konsekwentne kształtowanie wiersza według zasady pastiszu i mieszania stylów zostaje zachowane do samego końca.
Analiza i interpretacja finalnej personifikacji w wierszu
Mimo konwencjonalności i niewyszukania ta finalna personifikacja z pewnością nie jest jednoznaczna, podobnie jak i cała strofoida-puenta wiersza. Spróbujmy popatrzeć na niejasności, z jakimi mamy do czynienia w tych przypadkach. Nieco łatwiejsza wydaje się kwestia pierwsza: czy oparte na powtórzeniu wprowadzającego zaimka „kiedy” zdanie o ogrodzie albo lesie jest zwykłym synonimem sytuacji, gdy na wycieraczce znajduje się kompost? A może jakimś rodzajem hiperbolizującej amplifikacji? Kompost, jak wiadomo, jest czymś użyźniającym glebę, na czym lepiej rosną rośliny; chodziłoby więc raczej o następstwo – najpierw pojawia się nawóz, a potem przeskakujemy do efektu jego działania. Coś kojarzonego z pozytywnymi doznaniami estetycznymi ma swoją drugą stronę, niekoniecznie zmysłowo przyjemną, ale niezbędną, by tamta się zmaterializowała. Dzięki temu tworzy się pewne napięcie metaforyczne (czy może ściślej: metonimiczne), a ruch przyrody rozgrywa się między tymi dwoma obrazami skutku i przyczyny, podłoża i alternatywnych ekosystemów na nim wyrosłych („ogród, / albo las”). Dodatkowo, kompost jest na wycieraczce, a ogród albo las wchodzą do domu, zatem są to być może kolejne fazy całego procesu – chronologia zdarzeń zdaje się uwzględniać podbijanie czy też odbijanie przestrzeni przez przyrodę.


