Paryż w „Kronikach”

Wokulski stworzył sobie jednostronną, utopijną, a w gruncie rzeczy naiwną wizję Paryża. Trudno wszak zgodzić się z tezą, że jego spojrzenie podzielał autor Lalki – co więcej, wydaje się, że bardzo daleko było mu do paryskich zachwytów bohatera powieści, co postaram się pokazać w dalszej części tekstu. Jako przybliżenie ówczesnych poglądów Prusa traktować będę opinie wyrażone w jego Kronikach z lat 1885–1890.

Zachwyty pana Stanisława nad ewolucyjnie rozwijającymi się dziejami i rzeczywistością Francji zestawić można z jedną z opinii wyrażonych w Kronikach, iż:

„Paryż cechuje się wiecznym latem, przerywanymi burzami, niekiedy gradem kul albo głów”[1].

A idealny obraz francuskiej stolicy dostrzegany oczami Wokulskiego, z żywo opisanym wyobrażeniem Prusa o wydarzeniach Komuny Paryskiej:

„Z początku widzisz tylko ocean domów, nad którymi unoszą się kłęby dymu i ogniste języki pożaru. Skąd ten pożar? – zapytujesz, a wtem – staje ci przed oczyma kolumna komunardów atakowana przez pułk wersalski. Nowa zmiana: komuniści cofnęli się, zostawiając za sobą stos trupów, natomiast widzisz baterię ich dział, rzucających na Paryż ogniste kule. […] paszcze armat skierowane do twojej piersi; czujesz, że lada chwila wylecą z nich pociski, i dziękujesz niebu, że w tej tragedii odgrywasz tylko rolę widza.”[2]

Prus często pisze w Kronikach o zepsuciu życia publicznego we Francji, irytuje go jej bierność polityczna i zaprzepaszczenie wartości kojarzonych z rewolucją francuską. Przywołuje mit Francji niosącej wolność, którą przeciwstawia z jednej strony Francji dzisiejszej, zepsutej, z drugiej zaś strony współczesnej cynicznej polityce europejskiej:

„[Francja] Poczyna wołać o «prawa przeciw cudzoziemcom». Ta Francja, która w końcu XVIII i na początku XIX wieku straciła milion obywateli na polach bitew, staczanych za «prawa człowieka»”.[3]

„Francja, nawet napoleońska, była jak latarnia elektryczna, rzucająca blask na trzy części świata; Niemcy są wielką kuźnią armat, nawet nie ogrzewaną ogniem ale ziębioną lodem. Miedzy piorunami, które złoty orzeł niósł w szponach, snuła się jednak trójkolorowa wstęga z hasłami: Liberté, Fraternité, Egalité. Pruski orzeł ma pełniejsze garście piorunów, ale między nimi tlą się smutne wyrazy: zabór, wygnanie i germanizacja. Za taką monetę nie kupuje się przyszłości”.[4]

Wydaje się, że według Prusa początkiem upadku Francji był schyłek rządów Napoleona III:

„Poza dekoracjami potęgi i zbytku, w które stroiła się Francja napoleońska, Bismarck widział jej słabość militarną i dyplomatyczną, której nie dostrzegali inni”.[5]

A trwa on do dziś – Prus pisze często o aferach we francuskich sferach rządowych i bankructwie Towarzystwa Budowy Kanału Panamskiego. Niezwykle przygnębia go rozwój sprawy Boulangera we Francji, do której często wraca:

„Kimkolwiek jest i czymkolwiek zostanie Boulanger, jesteśmy świadkami nadzwyczajnego i pouczającego widowiska.
Mierna głowa i mierny charakter staje się bożyszczem tłumu. Oficer wydalony z armii za niekarność sięga po naczelną władzę i nawet wcale się z tym nie kryje. Napoleon I, geniusz dziewięćdziesiątej szóstej próby, zostawszy generałem, a nawet zwycięzcą we włoskiej kampanii, nawet nie marzył, że będzie kiedyś rządcą swojego kraju; ale Boulanger wprost zapowiada ten ewenement w kawiarniach, na rautach i na proszonych obiadach.
A tłumy ryczą „niech żyje”, i pół miliona wyborców daje mu kreski. […]
Słowem – kiepsko we Francji…”.[6]

Choć ostatecznie wszystko kończy się przyjętym przez Prusa z ulgą upadkiem Boulangera, to na marginesie tej sprawy, przedmowy Bourgeta do Ucznia, a także Wystawy Światowej w Paryżu, wypowiada o Francji ostatnich dwudziestu lat wiele gorzkich słów, choć pozornie ją chwali:

„Francja długo jeszcze będzie zajmowała pierwszorzędne stanowisko w dziedzinie europejskiej myśli – to jest fakt…
Wielkich mędrców, tego na przykład gatunku co Anglik Spencer, Francja dziś nie posiada; ma wprawdzie człowieka równego mu geniuszem – Taine’a, ale jego twórczość rozwinęła się w innym kierunku. Nie posiada również Francja nawet w przybliżeniu ani jednego powieściopisarza tej miary co czterej Rosjanie: Tołstoj, Dostojewski, Szczedryn i Turgieniew, spomiędzy których osobliwie trzej pierwsi są fenomenami w literaturze świata. Niemniej jednak powieść francuska rozlewa się po całej Europie, a każda zmiana zachodząca w tej dziedzinie francuskiej twórczości jest jakby zapowiedzią nowej epoki w cywilizacji”.[7]

O historii Francji i jej literatury poprzednich dwudziestu lat tak pisze narrator Kronik:

„Widziało się na powierzchni Francji legion wariatów, karierowiczów, oszustów i prostytutek, co na rozbitym ciele wielkiego narodu wyprawiają bezprzykładną orgię, której dym zaćmiewał same niebiosa. A poza tymi dymami, gdzieś na horyzoncie można już było dostrzec dyktatora w snopie bagnetów, obok zaś niego świętą inkwizycję i gilotynę”.[8]

Choć według Prusa, z pewnością odległe od ideału organizacji społecznej, miasto to podkreślane jest często jako miejsce, gdzie mogą wyjechać zdolni polscy naukowcy, by rozwijać swoją karierę, co właściwie wydaje się dla nich jedynym wyjściem, jak bowiem pisał:

Rozmawiałem z uczonymi, którzy – albo palili się w swoich laboratoriach skutkiem złego oświetlenia, albo uciekali do Paryża.[9]

Liczne wzmianki w Kronikach dotyczą także Pasteura i założonego przez niego szpitala.

Choć raz nawet Paryż jest nazwany przez Prusa „najoświeceńszym miastem”[10], jednak przeważnie pozostaje on w Kronikach raczej miastem zepsucia, rozpusty, dziwacznej mody. Częściej niż po naukę wyjeżdżają doń ludzie po zabawę, do tej: „dwumilionowej stolicy, zwanej Nowym Babilonem, gdzie jest pięć razy łatwiej być zabitym aniżeli cnotliwym i […] cnota jest tam równą rzadkością jak uduszenie się albo rzucenie się z wieży…”.[11]

Przypisy

  1. B. Prus, Kroniki, t. 8, PIW, Warszawa 1959, s. 184.
  2. Tegoż, Lalka, t. 2, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław 1991, s. 184.
  3. Tegoż, Kroniki, t. 10, PIW, Warszawa 1960, s. 165.
  4. Tegoż, Kroniki, t. 11, PIW, Warszawa 1961, s. 40.
  5. Tegoż, Kroniki, t. 12, PIW, Warszawa 1962, s. 171–172.
  6. Tegoż, Kroniki, t. 11, PIW, Warszawa 1961, s. 112–113.
  7. Tegoż, Kroniki, t. 12, PIW, Warszawa 1962, s. 97.
  8. Tamże, s. 100.
  9. Tamże, s. 107.
  10. Tamże, s. 51.
  11. Tamże, s. 182.

Bibliografia

B. Prus, Kroniki, t. 8, PIW, Warszawa 1959.

B. Prus, Kroniki, t. 10, PIW, Warszawa 1960.

B. Prus, Kroniki, t. 11, PIW, Warszawa 1961.

B. Prus, Kroniki, t. 12, PIW, Warszawa 1962.

B. Prus, Lalka, t. 2, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław 1991.