Zawsze fragment. recycling
Katarzyna Chmielewska

Zawsze fragment. recycling
Katarzyna Chmielewska

Tomik z 1998 roku, nominowany do nagrody literackiej Nike. Opublikowany przez Wydawnictwo Dolnośląskie zbiór wierszy i poematów nawiązujący ściśle do wydanego dwa lata wcześniej tomu zawsze fragment. W nowym cyklu opublikowano wszystkie niemal wiersze z poprzedniego oprócz Poematu autystycznegoPoematu równoczesnego. Pojawiają się też utwory nowe:

poeta emeritus,
maison de retraite,
Gawęda o spóźnionej miłości,
z ust do ust,
w hotelu,
Zaćmienie światła,
Ballada o naszych sprawozdawcach sportowych,
drugie poważne ostrzeżenie,
Widziałem Go,
***(mój krótki wiersz),
Zwierciadło,
Totentanz – wierszyk barokowy,
Recycling,
Od jutra się zmienię,
na obrzeżach poezji.

Aluzja literacka, pastisz, kryptocytaty i autocytaty, tak częste w twórczości Różewicza, w zawsze fragment. recycling występują z niespotykanym dotąd nasileniem i przybierają nową postać. Przeważająca większość wierszy z tomu poprzedniego ukazała się w niezmienionym układzie, tytuł nowego zbioru uzupełnia tylko tytuł poprzedni. Zawsze fragment. recycling gromadzi wiersze powstałe w ciągu wielu lat, przytacza fragmenty tekstów z kilku okresów twórczości Różewicza, począwszy od Ocalonego. Odnaleźć tu można obszerne fragmenty Praw i Obowiązków oraz urywki z Na powierzchni poematu i w środku. Podobnie jak w zbiorze zawsze fragment pojawiają się przytoczenia z języków obcych, zagospodarowane słowo cudze, jak choćby język ogłoszeń matrymonialnych, doniesień prasowych, not dyplomatycznych itp.

Recyklowanie oznacza tu przejęcie formuł zużytych, wykorzystanych, skonsumowanych – przede wszystkim przez samego Różewicza. Po raz kolejny, choć w nowym kontekście, Różewicz wykorzystuje motyw śmietnika, resztek kultury, odpadków panującego dyskursu, odrażającej cielesności, które znaleźć można m in. w poemacie Spadanie, w tomie szkiców Przygotowanie do wieczoru autorskiego, w dramatach Na czworakach, Stara kobieta wysiaduje oraz Do piachu. Formuła recyklingu skłania wielu badaczy do analiz poststrukturalnych, a więc poprowadzonych w duchu powtórzenia i różnicy, zwielokrotnionej semiozy, decentrowanego podmiotu i rozplenienia znaczeń. Recyklowanie tekstów własnych i cudzych to także przechwytywanie, które służyć może zaznaczaniu dystansu, różnicy miejsca, to sposób na przemieszczenie podmiotu mówiącego.

Tytułowy poemat recycling, jeden z najistotniejszych tekstów w dorobku Tadeusz Różewicza, składa się z trzech części: moda, złoto i mięso. W części pierwszej pojawiają się motywy powtórnego wykorzystania wzorów i ubrań: starych szmat, mundurów, ubrań więziennych i obozowych. Następuje przemieszanie języka mody („wracają do łask naturalne włókna”, „króluje wełna”), opisów pseudolekarskich oględzin ludzi w chwili przyjęcia do lagru, obozowych wyzwisk, ogłoszeń erotycznych, polszczyzna płynnie przechodzi w język niemiecki i na odwrót. Część druga osnuta została wokół motywu złota ofiar Zagłady ukrywanego w szwajcarskich bankach i negacji Holocaustu. Powracają tu wątki znane już z tomu zawsze fragment, a więc nieredukowalnej cielesności, która nie pozwala zapomnieć, przysłonić traumy słowami. Ciało jest przedmiotem opresji, ale też miejscem, w którym przemoc zostaje zdemaskowana. Sztaby złota z przetopionych złotych zębów gniją, krwawią, są śladem ciał, z których je wydarto, świadczą o ich nieobecności w najbardziej namacalny sposób. Różewicz przechwytuje i wykorzystuje topos złota jako milczenia, wplatając w nie wątek milczenia ofiar i milczenia, które zapada wokół Zagłady. Trzecie ogniwo tryptyku zatytułowane mięso dopełnia obraz potwornej, przetworzonej i przetwarzającej rzeczywistości, zamieniającej trupy w wysoko stechnicyzowane produkty spożywcze. Pożeraniu zrecyklowanych ciał – choroba wściekłych krów, szaleństwo świata – towarzyszą regularne, cywilizowane rzezi na zwierzętach, których ciała przemieniają się w cyfry wypełniające statystyki: „zabitych zarażonych owieczek/ nie wrzucono do ognia piekielnego/przerobiono je na nowy produkt/znakomitą mączkę dla bydła rzeźnego”

Zawsze fragment. recycling porusza się w polu poetyckim zakreślonym przez cykl poprzedni – zawsze fragment. Temat cierpiącego ciała, odrzucenia zmartwychwstania i zbawienia (Francis Bacon czyli Diego Velazquez na fotelu dentystycznym) zyskuje szczególnie mocny wyraz w wierszu Widziałem Go, w pijanym kloszardzie podmiot liryczny rozpoznaje Syna Człowieczego, nie jest to jednak rozpoznanie uwznioślające, wywyższające: odrażająca konkretność nigdy nie ulega anihilacji w przeanielonej prawdzie: „pochyliłem się nad nim/i poczułem zepsuty oddech/z jamy/ustnej/ a jednak coś mi mówiło/że to jest Syn Człowieczy […] odchodziłem pomieszany, oddalałem się/uciekałem/ w domu umyłem ręce”.

Szczególnie ważny wydaje się znowu tytułowy fragment. Podobnie jak w tomie sprzed dwóch lat, nie ewokuje on zamkniętej całości, nieskończoności. Fragmentaryczność wiąże się z odrzuceniem dzieła krystalicznego, doskonałego, zamkniętego. W tekście *** (mój krótki wiersz) czytamy: „są kłopoty z końcem/wiersz nie chce/ się kończyć/ciągnie się dalej”. Różewicz wdaje się w spór z Czesławem Miłoszem, kilkakrotnie odnosi się doń polemicznie. W recyclingu nie wprost: „jaki to długi wiersz! I tak się/dłuży, czy to „mistrza” nie nudzi/czy nie można tego zmieścić/w japońskim haiku? Nie można”. Dyskusja z Miłoszem ma charakter fundamentalny, dotyczy nie tylko sensu poezji, jej kształtu i form, lecz także fascynacji filozoficznych i postaw wobec rzeczywistości. W Zaćmieniu światła o Swedenborgu, duchowym mistrzu Miłosza, Różewicz mówi z pogardą: „ani mnie ziębi ani grzeje” Dodaje jeszcze: „jego rozmowy z aniołami/ obrażają mnie/ jest w tym coś/ nieprzyzwoitego/ to mętne ciemne światło płynie/ z północy/ ze Sztokholmu/z Uppsali/ tam marzną aniołom oczy i skrzydła”. Odrzucenie patrona Miłosza oraz charakterystycznej dlań postawy poetyckiej i metafizycznej wynika z przywiązania do konkretu i ucieczki od metafizyki jako maszynerii fabrykującej ludzkie cierpienie i przerabiającej mięso w kulturalne zwłoki, metafizyka to pozłota idei, które odwracają wzrok od konkretności i fragmentaryczności bytu. Poeta natomiast to ktoś, kto „na stare lata woli/ rozmawiać z ludźmi/którzy milczą” (poeta emeritus), kto opowiada się po stronie rozumu przeciw mętnej metafizyce nieskończoności: „wystawiam sobie/ świadectwo ubóstwa/ ale nie mogę/ gasić światła rozumu/tak obelżywie traktowanego/pod koniec naszego wieku”.

Bibliografia

Cieślak R., Oko poety. Poezja Tadeusza Różewicza wobec sztuk wizualnych, Gdańsk 1999.

Frącz S., Unde malum? Tadeusza Różewicza. “Odra” 2000, nr 10.

Janion M., Nadmiar bólu, w: Żyjąc tracimy życie. Niepokojące tematy egzystencji, Warszawa 2001.

Łuszczykiewicz P., Tadeusz Różewicz na fotelu dentystycznym, w: Przez znaki – do człowieka, red. Sienkiewicz, B, Poznań 1997.

Matuszewski R., Mój Różewicz, Nowe Książki 1996, nr 5.

Miłosz Cz., Noty o Różewiczu, Plus Minus. Dodatek cotygodniowy do Rzeczpospolitej 1996, nr 41.

Przybylski R., W celi śmierci, w: tegoż, Baśń zmowa. Esej o starości, Warszawa 1998.

Skrendo A., Tadeusz Różewicz i granice literatury. Poetyka i etyka transgresji, Kraków 2002.

Zawada A., Fragment czyli całość, Nowe Książki 1996, nr 5.

Żukowski T., Zawsze fragment czy nowa całość?, „Res Publica Nowa” 2001, nr 2.