Barbarzyńca w ogrodzie
Beata Śniecikowska

Barbarzyńca w ogrodzie
Beata Śniecikowska

Tom esejów Zbigniewa Herberta opublikowany po raz pierwszy w roku 1962, plon podróży zagranicznych autora z przełomu lat 50. i 60. oraz obszernych studiów lekturowych, pierwsza z eseistycznych książek Herberta skupionych wokół zagadnień kultury śródziemnomorskiej. Układ książki wydać się może dość chaotyczny, kolejność szkiców nie jest jednak przypadkowa. Eseje prezentują sztukę europejską od jej prapoczątków poprzez dzieła starożytne, antyk rzymski, architekturę romańską, malarstwo i architekturę gotycką (Duccio, Giotto, S. Martini, Sassetta, katedry w Orvieto i Sienie), aż po twórczość renesansową (Piero della Francesca) i sentymentalizm (Ermenonville). Do tomu włączone zostały także dwa eseje historyczne, dotyczące tragicznego kresu dziejów albigensów i templariuszy, odsłaniające niezmienne od wieków mechanizmy terroru i eksterminacji.

Narrator to „barbarzyńca” (przybysz zza żelaznej kurtyny) wyjątkowo oczytany, dociekliwy, pewnie poruszający się w świecie sztuki śródziemnomorskiej, zainteresowany przy tym nie tylko dawnym malarstwem i architekturą, ale także zmysłowym odbiorem widoków, zapachów, smaków współczesności. Język i kompozycja książki bardzo silnie kształtują odbiór prezentowanych treści – Herbert pozwala sobie na rozbudowane, przenikające się erudycyjne dygresje, nie stroni od metafor, porównań, konceptów słownych, włącza do tekstu fragmenty poezji (zwykle w języku oryginału). Czytelnik zyskuje informacje nie tylko o wybranych dziełach przeszłości, ale też szeroką, rysowaną z różnych punktów widzenia, panoramę kultury, która dzieła te wydała, oraz sensualny obraz zwiedzanych miejsc w II połowie XX wieku.

Sądy o sztuce wyrażane w Herbertowskich esejach dalekie są od podręcznikowych syntez – narrator nierzadko skupia się na interesujących go szczegółach, opisuje najciekawsze, jego zdaniem, aspekty oglądanych obrazów czy budowli, nie dbając o całościowy, wyważony, obiektywny opis zwiedzanych miejsc (przykładowo – gotyk francuski opisuje z perspektywy ekonomicznej). Nierzadko także narrator polemizuje z kanonicznymi sądami historyków sztuki, w rozmaitych tekstach źródłowych i badawczych poszukuje prawdy o ludziach, artefaktach, systemach filozoficznych z przeszłości, nie zadowala się powtarzaniem ogólnie przyjętych opinii i kontemplacją dzieł powszechnie uznawanych za najwartościowsze. Jego doświadczanie sztuki to jednak odbiór pełen zachwytu i entuzjazmu.

Tom esejów Zbigniewa Herberta wydany w roku 1962 w wydawnictwie „Czytelnik” (i wielokrotnie potem wznawiany), literacki zapis odbytych na przełomie lat 50. i 60. podróży zagranicznych autora (Francja, Włochy, Anglia), pierwsza z eseistycznych książek Herberta dotyczących sztuki europejskiej. Książka opisuje spotkania z zabytkami architektury i malarstwa Włoch i Francji, widzianymi z perspektywy przybysza z Europy Wschodniej – tytułowego barbarzyńcy, znakomicie jednak obeznanego z kulturą śródziemnomorską. W esejach, nabierających nierzadko cech reportażu, autor ujawnia szeroką wiedzę z zakresu historii sztuki, jak również znajomość historii, historii obyczajowości, kultury materialnej, geografii. Rezygnuje z aparatu naukowego – nie tworzy przypisów, często nie podaje nazwisk autorów i tytułów przywoływanych prac badawczych. Nierzadko podpiera się informacjami z bedekerów czy wyszperanymi w rozmaitych źródłach anegdotami.

Jedną z istotnych cech eseistyki Herberta jest pewna niekanoniczność sądów – spojrzenie na artefakty uznawane powszechnie za arcydzieła dalekie jest od syntetycznych, stereotypowych ujęć, mimo że to wciąż spojrzenie apologa, niewahającego się wyrażać zachwyt (Z. Bieńkowski, A. Zagajewski). Narrator dostrzega jakości estetyczne także w tym, co niejednolite, fragmentaryczne, mało spektakularne. Interesują go „niemodne”, spychane w cień zagadnienia kultury i historii (E. Wiegandt, J. Kwiatkowski). Obok opisów dzieł sztuki, czytelnik znajduje również w tomie niezwykle sensualne informacje o współczesnym kolorycie lokalnym odwiedzanych miejsc (ludzie, hotele, potrawy, trunki), próżno tu jednak szukać wiadomości ekonomiczno-politycznych. Wyeksponowany, niechowający się za opisem narrator chłonie rzeczywistość wszystkimi zmysłami – prym wiedzie tu jednak wzrok (niespieszne, „własnooczne”, pozytywnie anachroniczne doświadczanie świata – J. Łukasiewicz). Herbert nie zabiegał o włączenie do tomu ilustracji, tekst to jedyny przekaźnik informacji o doznaniach sensualnych. Zasadniczą rolę pełni w książce silnie nacechowany stylistycznie język: pełen metafor, wyszukanych porównań, zaskakujących epitetów, nierzadko ironiczny („język ostry jak nóż do rozcinania ciemności” – Z. Bieńkowski; wedle A. Kijowskiego – sporo tu jednak wytartych metafor; „nad wszystkim zaś unosi się […] bogini łagodnej, mądrej, przejmującej Ironii” – J. Kwiatkowski). Poszczególne eseje zamyka zwykle Herbert par excellence literacką puentą – wycyzelowanym obrazem poetyckim, cytatem z wiersza, konceptystyczną sentencją. Kompozycja poszczególnych szkiców i całości książki daleka jest od przypadkowości.

Podróż – w przestrzeni i czasie – po świecie śródziemnomorskim rozpoczyna się od malarstwa jaskiniowego. W pierwszym tekście, Lascaux, Herbert skupia się przede wszystkim na erudycyjnym opisie malowideł, poszukuje (posiłkując się sądami badaczy) prawdy o paleolitycznych artystach, którzy wyznaczyli początek europejskiej sztuki. Kolejny szkic, U Dorów, dotyczy sztuki Posejdonii – greckiej kolonii w Italii. Obok opisów doryckich świątyń, rozważań o genezie rozwiązań stosowanych przez starożytnych architektów i prób rekonstrukcji obrzędów Dorów, pojawiają się tu uwagi dotyczące greckiej filozofii i poezji, a także współczesne migawki z okolic Neapolu. Następny esej, Arles, to jeden z najbardziej niejednorodnych szkiców Barbarzyńcy. Tekst rozpoczęty frapującymi obrazkami z naznaczonej różnego rodzaju sztuką współczesności (spotkanie z człowiekiem, który znał Van Gogha; kuchnia prowansalska; uwagi dozorcy lapidarium o dawnych, dobrych czasach rzymskich) ogniskuje się wokół rzymskich zabytków miasta i samej historii Prowansji. Punktem dojścia jest opis romańskiej katedry (z postacią Herkulesa w portalu) i rozważania o twórczości Frédérica Mistrala. Kolejny szkic, Il Duomo, niemal w całości dotyczy już sztuki średniowiecznej – przedmiotem zmetaforyzowanego opisu jest „rozdzierająca przestrzeń” gotycka katedra w Orvieto z rzeźbiarskim Sądem Ostatecznym w fasadzie i szeroko opisywanymi przez Herberta, „robiącymi większe wrażenie niż freski Michała Anioła w kaplicy Sykstyńskiej”, malowidłami Fra Angelico i Luki Signorellego we wnętrzu. W następnym szkicu, Siena, po obszernym omówieniu historii i urbanistyki zdetronizowanej w historii sztuki przez Florencję Sieny, oglądowi i opisowi poddana zostaje późnośredniowieczna twórczość Giotta i wysoko cenionego przez Herberta Duccia oraz Simone Martiniego i Sassetty. Kolejny tekst, Kamień z katedry, uznawany jest za jeden z najbardziej zaskakujących i przewrotnych esejów Herberta – rozważania o francuskim gotyku nie obejmują zagadnień stricte artystycznych, ale kwestie takie jak finansowanie przedsięwzięcia, transport kamienia, wreszcie – wiedza, zarobki, próby wyjścia z anonimowości ludzi zatrudnionych przy budowie. Kolejne dwa teksty to szkice historyczne, zamykające problematykę europejskiego średniowiecza erudycyjnymi opisami „zamętu i wściekłości epoki”, rezygnujące przy tym z szerokich rozważań o sztuce. W pierwszym mowa O albigensach, inkwizytorach i trubadurach, ich wierze, kulturze, wreszcie – inkwizytorskich praktykach Kościoła katolickiego i wytępieniu katarów. Drugi esej, skonstruowany na wzór mowy sądowej, to Obrona templariuszy, prezentująca historię upadku zakonu „jakby chodziło o procesy moskiewskie z lat 1930” (S. Barańczak). Tom zamknięty został dość niejednorodnym szkicem Wspomnienia z Valois, gdzie znów zasadniczym przedmiotem opisu jest sztuka: XVIII-wieczny pałac w Chantilly i jego galeria obrazów, gotycka katedra Senlis, pałac w Chaalis i sentymentalne ogrody Ermenonville.

Barbarzyńca spotkał się z bardzo życzliwym odbiorem krytyki, do dziś jest przedmiotem niesłabnącego zainteresowania literaturoznawców.

Bibliografia

  1. Bieńkowski Z., Jasno widzący barbarzyńca, w: idem, Poezja i niepoezja. Szkice, Warszawa 1967 (lub w: Ćwierć wieku intymności. Szkice o poezji i niepoezji, Warszawa 1993).
  2. Kijowski A., Pielgrzym, „Twórczość” 1963, nr 5.
  3. Kopczyk M., Czy można opisać obraz? Problem przekładu intersemiotycznego w eseistyce Zbigniewa Herberta, w: Dwudziestowieczna ikonosfera w literaturach europejskich. Wizualizacja w literaturze, red. B. Tokarz, Katowice 2002.
  4. Kwiatkowski J., Symbol trwałości, „Życie Literackie” 1963, nr 9.
  5. Łukasiewicz J., O pisarstwie Zbigniewa Herberta, „Tygodnik Powszechny” 1964, nr 44.
  6. Osęka A., Opisanie podróży artystycznej, „Nowe Książki” 1963, nr 6.
  7. Siemaszko P., W stronę ideału. O Zbigniewie Herbercie, w: idem, Świat obrazu – obraz świata, Bydgoszcz 2000.
  8. Wiegandt E., Eseje poety, w: Czytanie Herberta, red. P. Czapliński, P. Śliwiński, E. Wiegandt, Poznań 1995.
  9. Zagajewski A., Prawdziwy barbarzyńca, „Zeszyty Literackie” nr 37 (1992, nr 1), s. 106-107.
  10. Zmysł wzroku, zmysł sztuki. Prywatna historia sztuki Zbigniewa Herberta, cz. 12, red. J. M. Ruszar, Lublin 2006 (prace A. Dziadka, D. Kozickiej, ks. H. Seweryniaka, K. Butelskiego).