BARSKA 5

 

Mietek Pachter

JA, II

„Jestem już na Barskiej pod 5-tym, nasz znajomy wydaje kartofle na kartki, ogonek był wielki, dochodzę śmiało i proszę o chwilkę rozmowy. Wszyscy sądzili, że jestem jakimś urzędnikiem. Gdy weszliśmy do pokoju, zdjąłem kapelusz i mówię: „witam pana Marjana”, ten od razu mnie poznał, zaczął mnie ściskać, nasza sympatia jeszcze nie wygasła sprzed wojny. Wyszedł i polecił wydawać dalej kartofle, bo on ma urzędową sprawę do załatwienia. Postawił butelkę i opowiedziałem mu, jak u nas wygląda i czy ma już towar naszykowany. Tak, towar jest gotowy. Daje mi dwóch urwisów do pomocy, płacę mu forsę, dzwonię do rodziców i mówię, że za godzinę będę na miejscu, oczywiście szyfrem. Bierzemy towar i wsiadamy na tramwaj, następnie się przesiadamy i jesteśmy na Wroniej. Każę jednemu lecieć do dozorcy, żeby otworzył bramę, my kryjemy się w zaułku. Brama otwarta; mówię, żeby brali towar i lecieli szybko w moje ślady. Plan mój jest wykonany, jestem przy parkanie. Na umówiony sygnał mój brat się ukazał na parkanie [podwórze Chłodna 41] i w ciągu jednej minuty już towar jest w naszym mieszkaniu. Płacę chłopcom i skaczę na parkan, a następnie do naszego okna. Wszyscy są ciekawi mych przygód, ale zamykam posiedzenie tym, że mogę nawet jeszcze raz pójść, bo to jest wszystko drobnostka. W kilka minut towar już jest sprzedany, a zysk w kieszeni.” (s. 55)

Bibliografia

– M. Pachter, Umierać też trzeba umieć…, red. naukowa i wprowadzenie B. Engelking, Warszawa 2015.