BOGDAN WOJDOWSKI
Bogdan Wojdowski urodził się 16 listopada 1930 roku w Warszawie. Jego dzieciństwo naznaczone było doświadczeniem warszawskiego getta, z którego udało mu się wydostać latem 1942 roku. Do końca wojny ukrywa się pod nazwiskiem Kamiński na terenie Warszawy oraz pod Wyszkowem. Po wojnie przebywa m.in. w Lublinie i Karpaczu. Na stałe powraca do Warszawy w 1947, gdzie kończy liceum a w 1949 roku rozpoczyna studia polonistyczne na Uniwersytecie Warszawskim. Podczas studiów nawiązuje współpracę m.in. z tygodnikiem „Wieś”, w której zamieszcza swoją pierwszą recenzję literacką oraz reportaż Pierwsze dni w Konotopie (1952). Pierwsze opowiadanie zatytułowane Poszukiwanie opublikował w miesięczniku „Twórczość” w 1956 roku. Od tego czasu publikuje liczne recenzje, felietony, fragmenty prozy m.in. w „Współczesności”, „Życiu Literackim”, „Teatrze” i „Twórczości”. Umiera śmiercią samobójczą 21 kwietnia 1994 roku[1].
Chleb rzucony umarłym to najsłynniejsza i ciesząca się największym uznaniem[2] powieść Wojdowskiego wydana po raz pierwszy w 1971 roku. Chociaż bazuje na doświadczeniach autora z warszawskiego getta nie może być z nimi jednoznacznie utożsamiana. Autor wyposaża bowiem swojego bohatera – kilkuletniego Dawida, który wraz z rodzicami przeprowadza się na ulicę Krochmalną – w „ponadjednostkowy” zmysł obserwacji. Przestrzeń ukazana w powieści ma ze wszech miar cechy przestrzeni doświadczanej jednostkowo, równocześnie ma ona dużo bardziej zuniwersalizowany charakter niż mogłaby na to wskazywać możliwość percepcji kilkuletniego chłopca. Inaczej mówiąc, Dawid jest narracyjnym wehikułem umożliwiającym połączenie osobistych doświadczeń wyniesionych z getta przez Wojdowskiego z bardziej ogólną refleksją nad przestrzenią getta. Przykładem takiego zabiegu jest „sposób istnienia” muru odgradzającego getto od „strony aryjskiej”. Stanowi nie tylko realną, fizyczną ale również symboliczną, mentalną i emocjonalną granicę. Definiuje on wszystko, co dzieje się w granicach getta, bo obecny jest zawsze, nawet wtedy, gdy pozostaje poza zasięgiem spojrzenia. Jednakże w mentalnym doświadczeniu przestrzeni Dawida dużo ważniejszą rolę (przynajmniej do czasu pierwszego przejścia przez mur) odgrywa najbliższe jego miejscu zamieszkania otoczenie. Punkt widzenia zakotwiczony jest na ulicy Krochmalnej: to tam znajduje się centrum całej doświadczanej rzeczywistości. Większość wydarzeń rozgrywa się w pobliżu miejsca zamieszkania Dawida i rodziców: na Waliców, Żelaznej, przy wasze na Chłodnej. I chociaż obszar tzw. małego getta oddzielony jest od reszty przestrzennie, a łącznik między obydwoma stanowi (od pewnego momentu) słynna kładka, to skupienie się na południowej części getta nie wynika z trudności komunikacyjnych (na pewno nie przede wszystkim z tego powodu), jakie sprawiało poruszanie się między obydwiema częściami. Ograniczenie to spowodowane jest perspektywą dziecka, dla którego większość świata zamyka się wśród najbliższych ulic i to one wyznaczają w tym wypadku horyzont doświadczenia. Obserwacja ta potwierdza się również wtedy, gdy wracamy poprzez retrospekcje do wcześniejszego, przedwojennego miejsca zamieszkania Dawida na Srebrnej. Wspomnienia z tego okresu skupiają się wokół znajdującej się w pobliżu stacji kolejowej oraz kilku najbliższych ulic. Świat dźwięków lokomotyw doskonale słyszalnych z okien, zabawy z kolegami na bocznicach są kluczowe dla przedwojennych doświadczeń Dawida i sposobu konstruowania wspomnień. Gdy narrator porzuca perspektywę bohatera (co jest znakiem wspomnianej już próby uniwersalizacji), horyzont opisu nadal wyznacza to, co dla niego bliskie i dalekie. Miejsca znajdujące się po drugiej stronie kładki wydają się rozmazane, niepewne, a wydarzenia stamtąd są jak historie z dalekiej krainy. Nie mają one tej namacalności co okolice ulicy Krochmalnej, z której pochodzi większość przekazywanych czytelnikowi obrazów. Nie odzwierciedlają bowiem bezpośredniego doświadczenia bohatera. Wszystko, co stanowi o sile powieści Wojdowskiego, a więc naturalistyczny obraz warunków panujących w getcie odnosi się w dużej mierze do tego, co bliskie, możliwe do zaobserwowania podczas niedalekich wypraw w celu załatwienia jakichś sprawunków.
Obserwacje te znajdują potwierdzenie w liście rekordów zamieszczonych w Atlasie. Ulica Krochmalna, na której mieszka Dawid z rodzicami, pojawia się w 55 rekordach, co jest najwyższym wynikiem wśród wszystkich jednostek topograficznych powieści Wojdowskiego. Jeżeli dodamy do tego najbliższe otoczenie (np. ulice Żelazną, Waliców, Grzybowską, Ciepłą, Twardą, Prostą), otrzymamy ponad 215 rekordów, podczas gdy adresy z dużego getta to trochę ponad 80 fragmentów. Dane te można byłoby jeszcze dodatkowo różnicować ze względu na rodzaj rekordu. Gdyby zastosować filtrowanie rekordów według ich ważności dla bohatera okazałoby się, że miejsca spoza „małego getta” wspominane są najczęściej zdawkowo, na przykład przy okazji trasy, którą Dawid wraz z dwoma kolegami pokonuje podczas ucieczki z Cmentarza Żydowskiego czy podróży do dziadka.
„Lektura topograficzna” pozwala dostrzec jeszcze jedną prawidłowość: niedookreśloność przestrzeni. Otóż w Chlebie rzuconym umarłym dokładne lokacje (czyli takie adresy, gdzie podany został numer parceli bądź można go ustalić na podstawie wiedzy powszechnej, np. adresy szopów) są raczej wyjątkiem niż regułą. Nie znamy nawet dokładnego adresu zamieszkania Dawida poza tym, że budynek znajduje się przy ulicy Krochmalnej. Możemy oczywiście odwołać się w tym wypadku do wiedzy pozatekstowej, a więc lokalizacji rzeczywistego zamieszkania rodziny Wojdowskiego po wymuszonej przeprowadzce do getta, jednak w ten sposób popełniamy błąd autobiograficznego czytania powieści. Co jednak począć z jeszcze bardziej skomplikowanymi przypadkami świadomego zacierania jednoznacznych referencji topograficznych? Mamy ich u Wojdowskiego kilka, ale chyba najbardziej rozpoznawalny dotyczy restauracji „Pod Rybką”. Sęk w tym, że miejsce o takiej nazwie nie istniało w getcie warszawskim. Również charakterystyka miejsca nie umożliwia identyfikacji z miejscem istniejącym realnie. Można jednak stwierdzić, iż jest to przestrzeń, w której mieszają się cechy różnych lokali rozrywkowych rzeczywiście istniejących w getcie. W jakim celu stosuje Wojdowski taki zabieg (zakładam, że jest on świadomą decyzją)? Może jest to rodzaj zastosowania figury pars pro toto, gdzie jeden wycinek getta, poprzez zamazanie swojej jednoznacznej lokalizacji, ma reprezentować dowolne miejsce w getcie? Umieranie na Waliców niczym nie różniłoby się w ten sposób od umierania na Nowolipiu, czy w jeszcze innym miejscu. Może była to próba zobiektywizowania doświadczenia, świadomego zabiegu mającego utrudnić czytelnikowi proste odniesienia do biografii autora? Zapewne dałoby się podać jeszcze inne zadowalające wyjaśnienia.
Przedstawiona powyżej interpretacja sposobu opisu przestrzeni przez Wojdowskiego może wydawać się wewnętrznie sprzeczna. Z jednej strony mamy bowiem skupienie na konkrecie, beznamiętne wydawałoby się opisy doświadczanych przez Dawida warunków życia w getcie, z drugiej zamazywanie konkretu topograficznego. Ta pozorna sprzeczność jest jednakże świadomym zabiegiem narracyjnym pozwalającym nadać doświadczeniom autora bardziej ogólny charakter, odciąć tekst od prób jego czysto biograficznej lektury. W tym sensie Chleb rzucony umarłym jest odmienny od narracji wspomnieniowych będących osobistą relacją, zapisem doświadczanych przez autora bądź autorkę wydarzeń. Powieść nie traci przy tym na namacalności przeżyć[3].
[1] Więcej informacji zob. Wojdowski Bogdan, autorstwo hasła B. Dorosz i A. Szałagan, https://pisarzeibadacze.ibl.edu.pl/haslo/3797/wojdowski-bogdan (dostęp 11.01.2026).
[2] Alina Molisak nazywa ją – słusznie – opus magnum.
[3] Tekst biogramu oparty jest na artykule Topografia emocjonalna warszawskiego getta, który ukazał się na łamach „Tekstów Drugich” nr 4 z 2025 roku. DOI: 10.18318/td.2025.4.8.


