BRZEZIŃSKA 40 (Ambulatorium)

 

Arnold Mostowicz

ONI, II A

„W getcie nie miał ani czasu, ani okazji, by zainteresować się losami Maksa [Bajgelmana]. Jego ojca widział kilkakrotnie za pulpitem dyrygenckim. Koncert skazańców dla skazanych. Wówczas tego oczywiście tak nie widział…

Nie tylko zresztą on… Został kierownikiem ambulatorium przy ulicy Brzezińskiej [40]. I wtedy Maks się pojawił. W granatowym garniturze, ale już bez getrów, które być może utonęły gdzieś w gettowym błocie. Bez getrów, ale za to z zaświadczeniem, że jest wykwalifikowanym pielęgniarzem, i z walizeczką zawierającą wszystko, co powinno stanowić uzbrojenie wykwalifikowanego pielęgniarza. Miał skierowanie do pracy. Właśnie do niego, na Brzezińską. Była to chyba protekcja ojca, ale ostatecznie co to miało za znaczenie? Za dużo pielęgniarzy w getcie nigdy nie było.

Tak więc ponownie spotkały się ich drogi. Ale i tym razem nie na długo. Maks pracował bardzo dobrze. Wszyscy go chwalili – zarówno lekarze, jak i chorzy. Wkrótce też został przeniesiony do pracy w szpitalu. Zresztą i on nie kierował długo tym ambulatorium. Zachorował na dur brzuszny.

Przyczepiły się liczne komplikacje…” (s. 204)

Bibliografia

– Arnold Mostowicz, Żółta gwiazda czerwony krzyż, Łódź: Centrum Dialogu im. Marka Edelmana, 2013.