DZIELNA–SMOCZA [TRASA]

 

Mietek Pachter

JA, II

„Rodzice postanowili kupić marmoladę, kuzyn miał to przynieść z aryjskiej strony. W oznaczonej godzinie ja czekałem na niego przy maglu. Była to meta, gdzie bez trudności można była przejść, mieściła się przy największych numerach na Dzielnej. Kuzyn zjawił się z małym opóźnieniem, ale bez przygód. Przyniósł 5 puszek marmolady „Bisa” po 12 kilo, miał[o] to być dla jeszcze innych członków naszej rodziny. Idziemy więc do Smoczej, bo nigdzie nie można dostać dorożki. Stawiamy puszki, odwracam się jedną chwilę i nagle widzę, że brak jednej puszki. Rozglądam się i nadchodząca kobieta pokazuje mi palcem kierunek. Ja lecę i widzę, jak jeden niesie puszkę, oburącz trzymając ją przed sobą. Nie namyślam się zbyt długo i zaczynam walić tamtego w pysk, trzymając go za głowę. Ale ja trochę nie doceniłem słynną Krochmalną i Smoczą inteligencję, poczułem nagle, że unoszę się w powietrzu. To spółka akcyjna złodziei – zaczęli mnie okładać, krzycząc. Zrobili taką atmosferę, że przechodnie myśleli, że ja jestem tym złodziejem. Kuzyn nie namyślał się długo, lecz zostawiwszy marmoladę nieznajomej – przypadkowo uczciwej – przyspieszył od razu z pomocą. Złodzieje, widząc, że niczego nie osiągną, ulotnili się, zostawiając puszkę na placu boju.” (s. 71)

Bibliografia

– M. Pachter, Umierać też trzeba umieć…, red. naukowa i wprowadzenie B. Engelking, Warszawa 2015.