ŁĄKOWA 4 (obóz przesiedleńczy (poza gettem)
Viktor Hahn
JA/ONI, III B
„16 maja: Jest nas wielu i dlatego noc była kiepska. Nie spałem. Rano wydali nam 1 chleb na 8 osób, a potem dobrą kawę zbożową. Wczoraj i dzisiaj wciąż pada deszcz. Ci z Pabianic dzisiaj wyjeżdżają, dokąd – nie wiedzą. Wczoraj o godz. 8 była przez te niezdjęte czapki półgodzinna musztra. Padnij, powstań, ale nam to chyba nie zaszkodziło, z wyjątkiem zabrudzenia. Jest tu jednak okropnie, obyśmy stąd odeszli. Wiele nam tu nie obiecują do jedzenia w związku z Poznaniem. Na odwrót, będzie go ponoć mniej niż w getcie!! Będzie jednak można pisać, a to jest najważniejsze. Drogo tam pewnie także nie będzie i będę sprzedawał swoje rzeczy. W Pabianicach chleb kosztował 5 marek, a chłopcy szukali koszul, skarpet itd. Przed południem znów około 30 minut musztry, a następnie przegląd, podczas którego nas podzielili. Dobra zupa, choć trochę mało, potem znów przegląd, na którym nas policzyli, 120 ludzi, wśród nich ja, jedzie rano nie wiadomo dokąd, ale prawdopodobnie do Poznania. Ballenberg i Fleischer z nami nie jadą. Potem znów staliśmy w deszczu, nie wiem, dlaczego, rozmaite obrazki – żebyśmy już pojechali! Wieczorem kawa, nie mam już chleba. Pada deszcz i jest zimno. W nocy będziemy mieli więcej miejsca, rano wyjechali pabianiczanie. Przeziębiłem się i mam lekką biegunkę. O godz. 8 znów musztra. To był cyrk, porządni dowódcy. W nocy Polacy strasznie krzyczeli, ponownie zginął chleb (codziennie kilka [bochenków]), leżałem i trochę spałem.” (s. 361-362)
Bibliografia
– Dziennik Viktora Hahna z łódzkiego getta, „Zagłada Żydów. Studia i Materiały”, R. 2020, nr 16.



