LESZNO 44 (FABRYKA KOSMETYKÓW MARCEL)

 

Irena Birnbaum

JA/ONI, II D

(po 21 czerwca 1942)

„Mój ojciec spędzał teraz dużo czasu w fabryce „Marcel”, własności jego brata [Jakuba Birnbauma – przyp. AKR]. Mimo że nie znam się na branży kosmetycznej, starał się zatrudnić czymkolwiek, aby uniknąć bezczynnego siedzenia w domu.” (s. 45)

JA/ONI, III A (24 lipca 1942)

„W fabryce zostałam cały personel wraz z rodzinami szukającymi tu schronienia. Zauważyłam też Luśka Katra i Horchówny. Wszyscy pomogli mi przenosić bagaże. […]Fabryka „Marcel” znajdowała się już pod zarządem Sigmunda i w tej chwili właśnie wydawano ausweisy. Czekano z zapartym oddechem na ów „świstek życia”. Ojciec otrzymał w końcu dowód tymczasowy.

Wieczorem każdy z nas lokował się w jakimś kącie, aby przeczekać noc. Wydostano, nie wiadomo skąd, pierzynę którą rozłożyłam… na biurku, w gabinecie stryjka. Inni próbowali miękkości rozsypanych trocin.” (s. 65-66)

JA/ONI, III A (po 24 lipca 1942)

„W fabryce panowało wciąż niezwykłe podniecenie. Nikt z personelu nie chciał ani nie mógł pracować normalnie, choć należało oczekiwać kontroli. Chwilami, gdy następowało odprężenie, wszyscy siadali przy stołach i zajmowali się robieniem pasty do zębów i wlewaniem jej w tubki. Starałam się pomagać wraz z Luśkiem i siostrami Horch.” (s. 68)

JA/ONI, III A (między 24 lipca a 5 sierpnia)

„Do stryjka Jakuba zgłosiła się delegacja komitetu domowego z ulicy Leszno 44, gdzie znajdowała się fabryka. Przyniosła propozycję zbudowania wspólnie kryjówki w lokalu fabryki.

Teren był rzeczywiście odpowiedni. W suterenach znajdowało się wiele zakamarków, które mogły stać się użyteczne. Po długich naradach, w których brały udział tylko osoby wtajemniczone, zaczęto znosić jakieś półki, deski, pudła i inne tajemnicze przedmioty. Następnego dnia schron był już gotowy. Wśród różnych rupieci zapełniających suterenę była także przytwierdzona do ściany niewinna półka. Ustawiono na niej pudła z farbami i innymi preparatami chemicznymi. Ostatnia ściana półki była ruchoma i stanowiła jednocześnie klapę. Wystarczyło ją popchnąć, aby się otworzyła. Powstał wtedy otwór, przez którego trzeba było się czołgać. Po stronie przeciwnej natrafiało się na schody, prowadzące w dół. Tu znajdowały się dwie małe izdebki. W korytarzu, stanowiącym dalszy ciąg sutereny, zainstalowano światła elektryczne. Całość była raczej prymitywna i nie posiadała żadnych wygód. Tym niemniej schron oddał nam ogromne zasługi, ratując wiele razy kilkadziesiąt osób, ukrytych i wyczekujących z zapartym tchem biegu wypadków.” (s.70-71)

JA/ONI, III A (między 24 lipca a 5 sierpnia)

„Były dni, kiedy trzeba było po kilka razy schronić się w podziemiach. Jedna osoba zarządzała wtedy alarm. Mężczyźni pilnowali porządku przy schodzeniu w dół. Kobietom i dzieciom dawano pierwszeństwo. Gdy już wszyscy zeszli i zajęli swoje miejsca, jedna osoba pozostawała na straży, na górze […]. ” (s. 71)

JA/ONI, III A (między 24 lipca a 5 sierpnia)

„W momentach niebezpiecznych ukryci sami protestowali i ściągali siłą na dół dyżurnego, nie chcąc by się dla nich poświęcał. Ten zbiorowy schron stanowił jednak wielkie ryzyko. Trzeba było pilnować dzieci, które nie rozumiejąc, że stawką w tej grze jest życie, gwarzyły lub płakały. Nie można było też przewidzieć, czy w jakimś momencie niebezpiecznym ktoś dorosłych nie kichnie lub od kaszlnie, co mogłoby zdradzić wszystkich.” (s. 71)

JA/ONI, III A (między 24 lipca a 5 sierpnia)

„Kilka razy odbywały się już blokady domu w którym mieściło się fabryka. Za każdym razem ukrywano się w „katakumbach”, jak nazywałam schron. Wszystko przeszło jakoś szczęśliwie. Tymczasem fabryka została przejęta przez firmę „Kon i Heller”, własność dwóch osławionych kolaborantów żydowskich. Miało to gwarantować rzekomo bezpieczeństwo wypisałam tuszem napis, że firma znajduje się pod ochroną NSDAP, czyli hitlerowski Partii Pracy.” (s. 72-73)

ONI, III A (między 24 lipca a 5 sierpnia 1942)

„W fabryce Marcel powstał popłoch. Wszyscy zrozumieli że fabryka pozostająca pod zarządem popadłych w niełaskę [chodzi o Kohna i Hellera – przyp. AKR], zostanie na pewno zlikwidowana. Ludzie potracili głowy. Jedni biegli do schronu, inni uciekali na miasto.” (s. 74)

ONI, III A (po 14 sierpnia 1942)

„Fabryka „Marcel” dostała się pod trzeci z kolei zarząd. Był to wydział transportowy Toebbensa. Za tę „łaskę” stryjek musiał dopłacić dużą sumę. Przed fabryką na Lesznie stacjonowała teraz wacha.”
(s. 88)

JA/ONI, III A (po 14 sierpnia 1942)

„Byłam w fabryce kilkakrotnie i spotkałam się tam z wielkim współczuciem.” (s. 88)

ONI, IV

„Stryjek Jakub i styjenka Sabina mieszkali znów na Lesznie. Pracowali oboje w fabryce chemicznej Toebbensa. Otrzymali nad fabryką „Marcel”, pokoik w którym się urządzili. Używaliśmy często ukrytego przejścia z Nowolipia na Leszno po to, żeby ich zobaczyć. W niedzielę szliśmy do nich na obiad. Prowadzili dom na dawną skalę. Mieli nawet służącą, która gotowała dla lokatorów całego domu. Zbierali się tam jak dawniej znajomi rozprawiający na temat aktualne.” (s. 114)

JA/ONI, IV A (20 stycznia 1943)

„Postanowiliśmy udać się do stryjka, aby się z nim naradzić i ewentualnie schować się w naszych dawnych „katakumbach”. Front dawnej fabryki „Marcel” pozostawał zapieczętowany, ale do „katakumb” można było się przedostać tylnym wejściem. U stryja zastaliśmy jego sąsiadów w rozterce. Co robić? Krążyły i tu pogłoski o prawdopodobnej blokadzie u Toebbensa. Po długich naradach ukryliśmy się wszyscy w „katakumbach”. Usiedliśmy kołem przy maszynce elektrycznej, stanowiącej jedyne źródło ciepła. Głód dokuczał, ale o gotowaniu nie było mowy. Od czasu do czasu nadchodził „strażnik” z nowinami. Wreszcie około szóstej po południu nadbieg zziajany. Podobno u Toebbensa ograniczono się do zebrania kilku osób, ale za to u Schulza nastąpił istny pogrom, w wyniku którego pognano na Umchlag aż 800 osób.

Ojciec i ja spojrzeliśmy na siebie: „A więc instynkt mnie nie zawiódł!”. Wypełzliśmy z kryjówki. W mieszkaniu stryja rozpalono ogień. Napiliśmy się gorącej herbaty, co postawiło nas na nogi.” (s. 121)

Bibliografia

– Irena Birnbaum, Non omnis moriar. Pamiętnik z getta warszawskiego, Warszawa 1982.