MIŁA / LESZNO [OBSZAR] (po akcji likwidacyjnej)
Halina Birenbaum
JA/ONI, IV A
„Ulice między Miłą, Nowolipiem i Lesznem, należące przedtem do getta, nazywano po ostatnim wysiedleniu „dzikimi ulicami”; nie wolno tam było mieszkać ani Żydom, ani Polakom. Większość dawnych mieszkańców zgładzono.” (s. 65-67)
JA/ONI, IV
„Po kilku dniach, kiedy nacieszyliśmy się obecnością Marka, Chilek załatwił dla niego miejsce na swojej placówce; odtąd pracowali już stale razem i razem szmuglowali z getta odzież, która znajdowała się w mieszkaniach opuszczonych po ostatnich akcjach.” (s. 68)
„Tymczasem odmieniała się atmosfera w getcie. Wraz z zagładą większości Żydów warszawskich osłabły władza i wpływ Judenratu, w którym my wszyscy widzieliśmy teraz tylko wroga i zdrajcę. Znikł ślepy strach, bierna gotowość wypełniania rozkazów hitlerowskich. Zastąpiły je: nienawiść, chęć buntu i zemsty. Ciasny obszar getta zamieszkiwali obecnie ludzie nie mający już nic do stracenia, każdy z nich nosił w sercu żałobę po najdroższych i najbliższych, olbrzymi bagaż własnych przeżytych cierpień. Nikt już nie potrafiłby ich oszukać ani zastraszyć.
Teraz słuchano tylko przywódców tajnego ruchu oporu, wierzono im i czekano na ich rozkazy. Byli naszą chlubą, wzbudzali nasz podziw. Zaopatrywano się w broń, w łomy żelazne, nawet w truciznę — byle nie dać się zawlec do wagonów. Broń, na którą w okresie rządów Judenratu obawiano się nawet spojrzeć z bliska, dziś niemal pieszczono rękoma, z radości podrzucano ją do góry. Stała się upragnionym i bezcennym skarbem. Wszyscy placówkarze, wszyscy młodzi starali się ją zdobyć.” (s. 69)
JA/ONI, IV B
„Głęboko pod ziemią budowano doskonale urządzone bunkry, szykowano różne, świetnie zamaskowane kryjówki, które miały ułatwić odwet i opór. Zaczęto wydawać i wykonywać wyroki śmierci na okrutnych gestapowcach, na Żydach, konfidentach i policjantach. Członkowie ruchu oporu zabili esesmana Hantkego i wielu innych, grasujących po ulicach getta i siejących dokoła śmierć. Zastrzelili z ukrycia wielu zdrajców spośród Żydów współpracujących z Niemcami na zgubę narodu, w ich liczbie także komendanta żydowskiej policji, krwawego psa, którego śmierć przyjęło całe getto z głęboką satysfakcją.”
Odtąd podczas następnych akcji hitlerowcy nie odważali się wchodzić w pojedynkę do schronów i kryjówek żydowskich; szli gromadą i puszczali przed sobą policjantów żydowskich dla osłony przed strzałami z kryjówek. […]
Akcje nie spadały już na getto niespodzianie. Ruch oporu wywiadywał się o nich i zawczasu uprzedzał ludzi, aby zdążyli schować się do bunkrów. Nocami stały na podwórkach specjalne czujki, które budziły mieszkańców domu, kiedy zbliżało się niebezpieczeństwo. A gdy niebezpieczeństwo mijało, dostawaliśmy sygnał, że można już wracać do mieszkań.” (s. 70)
JA/ONI, IV B (kwiecień 1943)
„ […] budowa bunkrów i schronów trwała nadal.” (s. 73)
ONI, V
„A nad nami, na powierzchni, toczyły się walki. Oddziały wyposażone w najnowocześniejszą broń maszynową ruszyły do ataku na garstkę wymęczonych, obdartych i niemal bezbronnych powstańców żydowskich, którzy woleli godną śmierć na polu bitwy niż w komorach gazowych… Armaty, czołgi, bomby, granaty, precyzyjne aparaty podsłuchowe, psy gończe. Esesmani podpalali systematycznie ulicę za ulicą, dom za domem. I mordowali złapanych lub znalezionych w kryjówkach ludzi — powstańców i niepowstańców, wszystkich Żydów, kobiety, starców i dzieci. Do bunkrów bali się wchodzić, wrzucali tam bomby duszące albo zalewali je wodą. Hitlerowscy bandyci wysadzali w powietrze nawet ruiny spalonych domów, aby w gruzach nikt już nie mógł się schować. W ten sposób tysiącami ginęli ludzie w getcie, płonęli żywcem, dusili się albo tonęli w zalewanych wodą schronach pod ziemią; uciekających od śmierci goniły kule hitlerowskie. Tylko nielicznym udawało się przedrzeć przez zaporę ognia i dopaść innych, ocalałych na razie schronów, jeżeli naturalnie godzili się na to ich mieszkańcy…” (s. 77-78)
Bibliografia
– Halina Birenbaum, Nadzieja umiera ostatnia, Oświęcim 2016.



