NALEWKI 23

Emanuel Ringelblum

ONI, I

„Na Nalewki 23 przyszedł jakiś cywil kupić towar, wziął za 1400, a zapłacił 600 zł. Kupcowa wyrwała mu towar, zgłosiła policji. Okazało się, że to Niemiec; tytułem okupu dostał towar bezpłatnie, ponadto polscy policjanci dostali 800 zł za milczenie.” (t. 29: s. 91)

„Leszno 52 uparło się, nie damy pieniędzy na parówkę. Córka szefa poszła do parówki. Nalewki 23 zapłaciły 7 tysięcy zł. Zapłacono ogromną sumę.” (t. 29: s. 108)

ONI, II

„Ha-Szomer ha-Cair pod kierownictwem tow. Mordechaja od razu na początku wojny przystąpił do prowadzenia kółek oświatowych i kulturalnych, które zrzeszały setki młodzieży obojga płci. Działalność kulturalna prowadzona była w punkcie dla uchodźców przy Nalewkach 23, gdzie znalazły schronienie setki towarzyszy z prowincji. Ha-Szomer troszczył się nie tylko o to, aby towarzysze otrzymali strawę duchową. Zrobiono równocześnie wiele dla ich rozwoju umysłowego. Zorganizowano kółka i seminaria, na których młodzież otrzymała wiedzę ogólną i judaistyczną.” (t. 29a: s. 165)

Dopóki ŻSS miała środki, pod płaszczykiem udzielania pomocy uchodźcom wspieraliśmy kibuc na Nalewkach 23. Zakład Zaopatrywania Judenratu od czasu do czasu, zwłaszcza dzięki członkowi dyrekcji tow. Winterowi, także wspierał szorów produktami [żywnościowymi]. Główne jednak środki utrzymania stanowiły dla Ha-Szomeru zarobki jego towarzyszy, którzy pracowali na różnych placówkach i wnosili je do wspólnej kasy.” (t. 29a: s. 166)

JA, IIIV

„Pewnego razu, podczas przerwy między prelekcjami na seminarium w Ha-Szomerze (wykładałem tam historię żydowskiego ruchu robotniczego), towarzysze Mordechaj [Anielewicz] i Józef Kapłan poprosili mnie na podwórze przy Nalewkach 23, wprowadzili do oddzielnej izby i pokazali 2 rewolwery. „Rewolwery te – oświadczyli mi towarzysze z Komendy Naczelnej – będą służyć do nauczenia młodzieży, jak należy obchodzić się z bronią”. To był pierwszy krok, jakiego dokonał Ha-Szomer jeszcze przed utworzeniem Organizacji Bojowej.” (s. 169)

 

Ita Dimant

ONI, II A

„Ojciec mój był w swoim środowisku dość znany i z pewną wyrobioną sławą, więc po miesiącu miał na Nalewkach 23 dwa pokoje przedzielone przedpokojem i sympatię tego cerbera podwórzowego domu.” (s. 24)

JA/ONI, II B

„Tymczasem ojciec mój [rabin Rozencwajg] zachorował na tyfus. Przebieg był dosyć ciężki, a przy jego słabej konstytucji i odżywianiu ostatniego roku groziło najgorsze. W pierwszych dwóch tygodniach chodziłam do niego co rano przed pracą i wieczorem po pracy myć go, prześcielić, robić zastrzyk i zanieść mu jakąś jarzynkę lub klej.
Panowała u nich bieda, aż serce się ściskało, a choroba połykała setki. Musiałyśmy się z Sarenką chwycić środka, któregośmy się jeszcze dotąd nie chwytały (z głupoty) – sprzedać coś.” (s. 27)

ONI, II D

„U mojego ojca bieda, brat [Jecheskiel] wciąż w łóżku jak szkielet z oczami wielkimi jak księżyc i taki młody – osiemnastoletni – i tak chce żyć… I wciąż mnie pyta, gdy przychodzę, czy wyzdrowieję? A ja prędko uciekam, by ukryć łzy.” (s. 43)

JA/ONI, III A

„U ojca na razie blokady nie było. Szwagier [Lejb Ederman] z małą Felą są tam także. On jest strasznie roztrzęsiony zabrali mu już rodziców z rodzeństwem z Grzybowa; pierwszym transportem odjechali… Omawiam jeszcze raz z ojcem, jak mam załatwić moją sprawę ślubną u okręgowego rabina, i idę dalej. Chcę jeszcze wstąpić do sklepu, gdzie mieliśmy nasze karty żywnościowe, czy się chleba nie dostanie. Po drodze zajrzę jeszcze do naszego mieszkania na Nalewkach.” (s. 48)

„(…) wracam na Franciszkańską-Nalewki – już nie można skręcić w stronę naszych numerów – blokada domów od 17 do 29. Pod 23 urządzony jest mój ojciec.” (s. 49)

„Na Nalewkach już po blokadzie. Lecę pod 23. Mieszkanie opustoszałe… Wszyscy zabrani… Pozostali mieszkańcy domu w strasznym zdenerwowaniu. Kiedy poznali, gdy tak stałam oparta o drzwi pustego mieszkania, że jestem kimś z rodziny, gdy im powiedziałam, że jestem córką – członkowie komitetu poradzili mi, bym poszła się starać ich wydobyć, że wiele ludzi wraca, gdy się ich reklamuje jako robotników szopu Schultza i Tobbensa, lub za kilka tysięcy złotych wyprowadzi ich policjant tylnym wyjściem.
Te pieniądze da komitet domowy. Byli bardzo przejęci zabraniem ojca. Przecież był ich rabinem.” (s. 49)

„U ojca mojego [rabina Rozencwajga] nie mają po prostu co do ust włożyć. Brat [Jecheskiel] jest ciężko chory – już mu się dużo nie należy. Macocha wygląda jak trup, który się jakimś cudem porusza. Czyż nazywałam ją kiedyś Megera”? Czy była to kiedyś osoba, której tak strasznie nienawidziłam? Nic o tym teraz nie wiem. Zrobiłabym wiele, by jej pomóc. Muszę z tego, co my jeszcze w domu mamy, wydzielić trochę dla nich.” (s. 55)

„Pod 23. zastałam ojca, macoche, dwóch braci i siostrę. Gdzie szwagier i mała Fela? Zostali… Oni wyszli na ausweis z szopu, który im podano, i tylko rodzina – to jest żona i dzieci – była honorowana. I mogliście ich tak zostawić? Czyż mieliśmy z nimi zostać?” (s. 55)

„U mego ojca znów była blokada, ale nie wykryto ich w piwnicy. Ojciec się stara dostać do szopu. Gdy przechodziłam dziś przez podwórko, gdzie mieszka, zapytałam jego samego, czy nie widział mego ojca. Przede mną stał całkiem mi nieznany człowiek. Ściął brodę…” (s. 58)

„Idę do ojca mego zanieść im coś do jedzenia.” (s. 67)

ONI, III A

„Ojciec z rodziną jakimś cudem się jeszcze trzymają. Ale jak oni wyglądają. Brat leży i jęczy z bólu, od którego aż się skręca. Macocha ledwo włóczy nogami i mówi, płacząc, że niechby ich już wzięli jak najprędzej, że później wcale już chodzić nie będą mogli, a wówczas ich zastrzelą. (Jeszcze wciąż wszyscy myśleli, że droga w wagonach nie prowadzi do śmierci, tylko do ciężkich robót.)” (s. 67-68)

„Piniek poszedł załatwić ten szop dla mnie. Abe poszedł na Nalewki 23, gdzie jego towarzysze partyjni (gordoniści) mają swój kibuc.” (s. 68)

 

 

Halina Birenbaum

JA, III A (tuż po 22 lipca 1940)

„Ponieważ w tej przełomowej chwili matka pragnęła być razem ze swą młodszą, najbardziej z całej rodziny ukochaną siostrą Felą, przenieśliśmy się do niej.” (s. 22)

JA, III

„Ciotka Fela ze swoją córką, starszą ode mnie o dwa lata, mieszkała na piątym piętrze w domu nr 23 przy ulicy Nalewki.

Mieszkanie to wydawało się wtedy najbezpieczniejszym schronem; tak wysoko, aż na piątym piętrze — myśleliśmy — nikt nas tutaj szukać nie będzie.” (s. 22)

JA, III A

„Pierwsze dni akcji przesiedziałam wraz z matką, ojcem, ciotką Felą i jej córką Haliną na Nalewkach 23.” (s. 24)

„Esesmani oraz policjanci wpadli na nasze podwórko jak stado dzikich bestii.

— Alle Juden heraus! Wszyscy Żydzi na dół! — wrzeszczeli.

Zaryglowaliśmy drzwi. Słyszeliśmy na schodach tupot żołnierskich butów, łoskot wyłamywanych drzwi do sąsiednich mieszkań, lamenty, wrzask i błaganie o litość. Spoceni, z zapartym tchem, z sercem, które waliło jak młotem, czekaliśmy, kiedy zbliżą się do naszych drzwi, kiedy zastukają… Spodziewaliśmy się tego lada moment i dygotaliśmy ze strachu.

Dom na Nalewkach 23 był ogromny, miał trzy oficyny, trzy podwórka. Bez przerwy wyciągano stąd ludzi; odnosiłam wrażenie, że się to nigdy nie skończy. Choć mieszkaliśmy bardzo wysoko, walili w nasze drzwi kilkakrotnie w ciągu następnych akcji; na szczęście jednak przychodzili pod wieczór i to tylko żydowscy policjanci, których nietrudno było przekupić. W ten sposób ominęły nas pierwsze transporty, ale sytuacja nasza pogarszała się z każdym dniem.” (s. 24-25)

JA/ONI, III A

„Po pewnym czasie porzuciliśmy mieszkanie na Nalewkach i nad ranem przedarliśmy się wraz z ciotką i Haliną na Stawki, do szopu, w którym pracował mój ojciec.

Była to fabryka butów wojskowych. Należała do Niemca Toebbensa.” (s. 26-27)

„O świcie z nieopisanym uczuciem strachu biegliśmy ulicami prowadzącymi z Nalewek na Stawki. Getto było puste, jakby wymarłe, najmniejszy szelest brałam za odgłos kroków hitlerowców czyhających wszędzie na naszą zgubę… Grozy dopełniał widok trotuarów i jezdni, w wielu miejscach poplamionych krwią przelaną w trakcie wczorajszej akcji. Jakże wymowne i straszne ślady!

Dotarliśmy jednak do celu bez żadnych przygód. […]

W szopie, gdzie także znajdowała się reszta rodziny matki, odetchnęliśmy z ulgą.” (s. 27)

Bibliografia

– Emanuel Ringelblum, Archiwum Ringelbluma. Konspiracyjne Archiwum Getta Warszawy. t. 29: Pisma Emanuela Ringelbluma z getta, oprac. J. Nalewajko-Kulikov, Warszawa 2018.

– Emanuel Ringelblum, Archiwum Ringelbluma. Konspiracyjne Archiwum Getta Warszawy, tom 29a Pisma Emanuela Ringelbluma z bunkra, oprac. E. Bergman, T. Epsztein, M. Siek, Warszawa 2018.

– Ita Dimant, Moja cząstka życia, Warszawa 2002.

– Halina Birenbaum, Nadzieja umiera ostatnia, Oświęcim 2016.