NOWOLIPIE 55

 

Halina Birenbaum

JA/ONI, III A (sierpień 1942)

„Po pewnym czasie mama znalazła pracę w szopie krawieckim Schultza na Nowolipiu. Doskonale umiała szyć i dzięki temu dostała się tam bez przekupywania kierownika, wykorzystując tylko pośrednictwo jakichś znajomych. Szyła mundury dla żołnierzy Wehrmachtu, o głodzie, w wiecznym strachu — otrzymując jako wynagrodzenie za dwudziestogodzinny dzień pracy trochę polewki i „Lebensrecht”, prawo do życia.

Z początku zabierała mnie ze sobą. Chowałam się za jej maszyną do szycia lub pod krzesłem. Okno warsztatu wychodziło na podwórko domu przy Lesznie 64. Mama obserwowała, co dzieje się w pobliżu naszego domu, patrzyła, czy nie nadchodzą hitlerowcy i co porabiają pozostałe w mieszkaniu ciotka i Halinka.

Tuliłam się do nóg matki, siedząc w kucki, bojąc się nieustannie, by mnie ktoś nie zauważył, nie skrzyczał i nie wypędził.” (s. 48)

„Mama nie mogła zabrać mnie do szopu: kierownik zabronił jej tego stanowczo; oświadczył, że wyrzuci ją razem ze mną. A pracować matka musiała.” (s. 52)

„Nagle zobaczyliśmy nadciągających Lesznem hitlerowców. „Akcja na naszej ulicy” — krzyknęła z rozpaczą ciotka, chwytając za ręce Halinkę i mnie. Pobiegłyśmy na strych. Nogi nam się trzęsły, serca łomotały ze strachu jak szalone.

Hitlerowcy zablokowali całe Leszno i pobliskie przecznice. Wyobrażałam sobie, z jakim przerażeniem patrzy na to matka, siedząc przy oknie, zajęta szyciem mundurów dla morderców i katów.” (s. 52)

JA/ONI, III A (sierpień 1942)

„Matka cały ten dzień wyglądała bezradnie przez okno pracowni i przeżywała katusze.” (s. 54)

 

Bibliografia

– Halina Birenbaum, Nadzieja umiera ostatnia, Oświęcim 2016.