05. Retoryczny kunszt miłosnego szaleństwa
Powracające w kolejnych repetycjach wyrazy i motywy generują również swe przeciwieństwa (antytezy), które inicjują nowe serie powtórzeń, na przykład:
Serie antytez, manifestujących się także jako oksymorony, okazują się nie mniej ważne niż powtórzenia. W strofie pierwszej ogień ewokuje antytetyczny motyw płaczu, męka – „smaku”, czyli rozkoszy, dalej mamy kontradykcję „smaku” i żalu, w kolejnych strofach myśli i „głupstwa”, miłości i niemiłości, ognia i mrozu (lodu), wolności i okowów, miłości i śmierci. Niemal każda strofa jest odkryciem nowych ambiwalencji stanu, do którego przyznaje się zakochana Falsirena.
Struktura argumentacyjna monologue Falsireny.
Falsirena, by ująć to najprościej, podejmuje próbę introspektywnej analizy własnych uczuć. Kolejne strofy wciąż na nowo stawiają przed odbiorcą problem istoty stanu, w jakim znajduje się Falsirena, prowadząca dialog z samą sobą i nieustannie kwestionująca swe rozpoznania i diagnozy: „Goreję czy nie?” (w. 1), „Lecz jeśli to myśl, o czymże wżdy myślę?” (w. 17), „Kocham czy-li nie?” (w. 33), „[…] lecz cóż mi się dzieje?” (w. 49). Falsirena analizuje swój stan, rozważając jego zmysłowe objawy (żar, łzy, męka, rozkosz, „głupstwo, którym się myśl wścieka”, okowy, rany, utrata własnego serca), jak pilna studentka filozofii klasycznej i scholastycznej, głoszącej (między innymi), że wszelkie poznanie zaczyna się od zmysłów. Jest więc Falsirenie gorąco czy zimno? Odczuwa ból czy rozkosz? Analizowane objawy okazują się naznaczone wewnętrznymi sprzecznościami, niezrozumiałymi dla niej samej. Nic dziwnego, bo odkrycia, których nieszczęsna czarownica dokonuje w tej introspekcji, gwałcą jedną z podstawowych zasad logiki, czyli zasadę niesprzeczności. Ma ona dwie podstawowe interpretacje: ontologiczną, zgodnie z którą niemożliwe jest, by coś zarazem było i nie było, oraz metalogiczną, która głosi, że tylko jedno z dwóch zdań sprzecznych może być prawdziwe.


