STARY RYNEK 9a (mieszkanie Arnolda Mostowicza)

 

Arnold Mostowicz

JA, I C

„Pustymi ulicami Bałut szedł jak w transie do domu. Do swego nowego mieszkania nad dawną apteką. W jednym pokoju sześć łóżek, kanapek, tapczanów ustawionych wzdłuż ścian. Kanapka pod oknem była w tej chwili jedynym miejscem na ziemi, o którym mógł powiedzieć, że jest jego własnością… Nie zapalił światła, aby nikogo nie budzić, ale hałasu nie udało mu się uniknąć. Po chwili zapaliła się jakaś mała lampka przy czyimś łóżku. Wpatrywało się w niego kilka par oczu. – No i po co cię wzywali? Co to było? – to Bronek. – Przesiedlenie. Kilkanaście tysięcy. Cholera zresztą wie, może i więcej. Ze śródmieścia na Bałuty… – Milczenie. – No i co? – Dwudziestu trzech zabitych. – Niemożliwe! – to Marysia, żona Bronka. Śpią razem. – Hitlerowcy, jacy są, tacy są, ale… – Przecież to mordercy. I sadyści – to Heniek, młody inżynier, przykryty po uszy cienkim kocem.

Położył się, dzieląc się swoim zmęczeniem z kanapą. Już zasypiał, gdy nagle doszło do jego uszu jeszcze jakieś pytanie. – Dzieci też zabijali? – pytanie zadał koszmarny karzeł, leżący wraz ze swoją młodą żoną w stojącym obok kanapki szerokim łóżku. Żoną jego była jedna z najpiękniejszych dziewczyn w Łodzi. Kto się do niej nie palił? Wyszła za mąż za tego arcybogatego karła. Nie zdążyła jeszcze wyciągnąć zysków ze swojej inwestycji, gdy wybuchła wojna. W mdłym świetle lampki zobaczył jej rozchyloną na piersiach koszulę nocną. – Ani jednego zabitego dziecka – uspokoił ich. – No widzisz – powiedział karzeł. – No sam widzisz – powiedziała Marysia. Zasypiał.”

Bibliografia

– Arnold Mostowicz, Żółta gwiazda czerwony krzyż, Łódź: Centrum Dialogu im. Marka Edelmana, 2013.