SZCZĘŚLIWA 15

 

Mietek Pachter

JA, V

„U nas mija kilka dni bez poważnych przygód. Kiedyś proszono nas, byśmy udali się pod 15-ty numer domu na naszej ulicy [Szczęśliwej]. Wilek prowadził tą wyprawę. Mieliśmy wtedy przynieść ludziom, którzy stamtąd uciekli, ich różne rzeczy, a między innymi mogliśmy zdobyć trochę wina. W tamtym kierunku droga, choć niebezpieczna, przeszła jakoś szczęśliwie. Gdy mieliśmy wszystkie rzeczy załadowane i szykowaliśmy się do opuszczenia podwórza, rozległy się nagle strzały. To chyba jakaś patrolka przeszła nas szukać. Myśmy cicho dostali się do okna, które wychodzi na gruzy ulicy Niskiej, i tu według starego systemu naszykowaliśmy sznur. Teraz zajęliśmy pozycje przy oknie, postanowiliśmy strzelać tylko wtedy, gdy będzie coś widoczne. Właśnie ciemna sylwetka wychyliła się z bramy, wszyscy wzięliśmy ją na cel. W jednej chwili na dany znak przez Wilka strzeliliśmy i ta sylwetka padła na ziemię. Od razu zmieniliśmy stanowisko. Niemcy kropili teraz w ten punkt, skąd myśmy dali salwę. My musieliśmy ich nastraszyć i [to] by było wszystko. Trzeba było ich nauczyć trochę respektu, a wtedy byśmy mieli już możność uciec z tego podwórza. Teraz znowu myśmy zobaczyli błyski ognia ich strzałów i daliśmy salwę w ciemną bramę, skąd te błyski wychodziły. Na znak zdenerwowania niemcy zaczęli tak gęsto strzelać, myśmy zrozumieli, że chyba im na odcisk nadepnęliśmy, i dlatego tak się denerwują. Oddaliśmy do nich jeszcze kilka strzałów i opuściliśmy nasze stanowiska, udając się przez sznur w powrotną drogę.” (s. 392-393)

Bibliografia

– Mietek Pachter, Umierać też trzeba umieć…, red. naukowa i wprowadzenie B. Engelking, Warszawa 2015.