SZCZĘŚLIWA 9 – NISKA [TRASA]
Mietek Pachter
JA, V
„Gdy się obudziliśmy, a schron został otwarty, nadeszli chłopcy z partii i powiedzieli, że dziś będzie partja prowadzona do kanału. Mamy iść i oznajmić tym ludziom, partję będą prowadzili inni ze Srulem na czele. Z naszego schronu też mieli pójść do kanału, między innymi też Stella Grossman. Przeprowadziliśmy rozkaz bez przeszkód. Partja czekała na rozkaz, by ruszyć. Wilek chciał też pójść z nimi, z początku nie pozwolili mu na to, ale po ostrej wymianie słów pozwolili mu na to. Wilkowi zależało na tym, by odprowadzić Stellę, gdyż oni ze sobą sympatyzowali. Partja ruszyła ostrożnie w kierunku Ostrowskiej, tam mieli wejść do kanału. Ja w międzyczasie byłem z kolegami na podwórzu, po prostu nie mieliśmy lepszych czynności.
W pewnym momencie słyszymy ostrą strzelaninę, która potęguje się z każdą minutą. Zimno mi się zrobiło, zrozumiałem, że coś niedobrego stało się z partją, że jakieś niebezpieczeństwo grozi im. Cóż można teraz zrobić? Jest nas trójka, Szymon jest w piwnicy. Mówię do nich, byśmy ruszyli w tamtym kierunku, bo może będziemy mogli w czymś pomóc. Dostajemy się na gruzy przy ulicy Niskiej i tu widzimy, jak strzały lecą niby iskry w powietrzu. Widać jasne błyski, które migocą w ciemności. Nietrudno było się przekonać, że tu musi być dużo Niemców. Z rewolweru można tylko strzelać pojedynczymi strzałami, a tu rozlegają się serje, wypuszczone z dziesiątek karabinów maszynowych. Pomoc nasza była tu zbyteczna, tu musiała być zasadzka, z takiej zasadzki nikt ujść nie może. Serce mnie ściska się z bólu, tu chyba straciłem brata.” (s. 385)
Bibliografia
– Mietek Pachter, Umierać też trzeba umieć…, red. naukowa i wprowadzenie B. Engelking, Warszawa 2015.



