UMSCHLAGPLATZ – GĘSIA – WALICÓW 6 – PROSTA – PAŃSKA – MARIAŃSKA 1 (szkoła pielęgniarstwa) [TRASA]

 

Helena Szereszewska

JA/ONI, III A

„Wtedy na Walicowie po drugiej blokadzie – kiedy wróciliśmy do pustej kamienicy – wtedy nareszcie zrozumieliśmy, że nasz dom potrzebny jest Niemcom dla robotników Tobbensa i żaden z lokatorów nie będzie mógł w nim pozostać. Więc dokąd pójść? Do Ireny. Była to nasza pierwsza myśl. Irena mieszkała w szkole pielęgniarek na rogu Pańskiej i Mariańskiej, obok ruin zbombardowanego domu. […]
A więc do Ireny. Była późna popołudniowa godzina. Bo po naszym zwolnieniu z Umschlagu nie wróciliśmy od razu do domu. Czas jakiś przesiedzieliśmy na deskach tartaku Landaua. Potem na Gęsiej spotkaliśmy znajomego urzędnika i zatrzymaliśmy się chwilę. Chodził za nami, wlókł się za nami. Odwracaliśmy się raz po raz, żeby na niego popatrzeć. Co mu się stało, że tak dziwnie chodzi? ,,Odprowadziłem matkę” – powiedział, kiedy zrównał się z nami. Tak właśnie powiedział: ,,Odprowadziłem matkę, przy mnie wyjechała”.
Zmierzchało już, kiedy biegliśmy ulicą Prostą. Minęliśmy szop Tobbensa, potem sklepik spożywczy, w którym jeszcze tak niedawno od rana do wieczora siedziało trzech chłopców i dziewczynka w czerwonym szalu. Potem mignęło przed nami wystawowe okno apteki; sklepik z żelastwem i sklepik, gdzie zimą smażono racuchy. Wreszcie pustą ulicą Pańską dobiegliśmy do rogu Mariańskiej. Rzuciłam okiem na ruiny ujrzałam w wyobraźni doktora Semmeraua i Żyda w opasce – i zadzwoniliśmy do drzwi. W hallu przy biurku siedziała dyrektorka, pani Bielicka. Za nią było okno, przysłonięte portierą. W rogu stała budka telefoniczna – co nam się wydało dziwne. Przed nami w ciemnej ramie wisiał portret inżyniera Weissblatta, kierownika administracyjnego szkoły. „Czy może nas pani przenocować? Tę jedną noc tylko. Wróciliśmy z Umschlagu.”” (s. 85-86)

Bibliografia

– Helena Szereszewska, Krzyż i mezuza, Warszawa 1993.