Anna Bolecka: Co Lalka ma w środku
Anna Bolecka

„Lalka” jest powieścią tak bogatą, że można otworzyć ją na dowolnej stronie i trafić na rzeczy fascynujące. Weźmy choćby scenę w sądzie z rozdziału VIII (t. II) Kiedy czytamy powieść „po wierzchu”, scena ta jest przede wszystkim komicznym rozwiązaniem sprawy o kradzież lalki. Chcąc sprawdzić wiarygodność zeznań, sędzia rozbiera laleczkę i… odpruwa jej głowę. Co lalka ma w środku? Wiadomo. Trociny. Nie przejmujmy się więc, lalka nic nie czuje. Ale córeczka pani Stawskiej, widząc ten akt przemocy, zalewa się łzami. Chcąc poznać prawdę, trzeba zadać ból, nawet lalce. Prawda boli. Opowiada o tym jedna z najważniejszych scen powieści, baśń o śpiącej królewnie z igłą wbitą w głowę. Młodzieniec, który chcąc obudzić dziewczynę, wyciąga igłę, słyszy żałosny jęk: „Czemu mi ból robisz, człowieku…”. Przebudzenie jest bolesne.
O głównej bohaterce pannie Izabeli mówi się, że jest lalką. Zakochanemu w niej Wokulskiemu nie przychodzi to początkowo na myśl, ale chęć, żeby dowiedzieć się, kim jest kobieta, do której zapałał nieopanowaną namiętnością, nie daje mu spokoju. Zbliża się do niej dzięki pieniądzom zdobytym na spekulacjach, śledzi ją, podgląda i podsłuchuje. Chciałby wniknąć do jej wnętrza i przekonać się raz wreszcie, co ta kobieta ma w środku. Trociny? A może jednak nie. Może ma duszę i cierpi jak żywy człowiek?
Chwilami Wokulski wątpi w to. Poza tym boi się kobiecości, zwłaszcza jej zmysłowego wymiaru. Gdy Izabela jest posągową pięknością, pełną konwenansów, kochanek omdlewa z zachwytu. Gdy ujawnia słabość, zmysłowość, zwykłą ludzką głupotę – nie może liczyć na wyrozumiałość.Oboje, Stach i Izabela, boją się świata, nie radzą sobie w kontaktach z innymi. Milczeniem, niezdolnością do zwierzeń, zamknięciem się w sobie Wokulski rani życzliwych sobie ludzi.
Panna Izabela, usztywniona zasadami dobrego wychowania, popełnia błędy, które drogo kosztują bliskie jej osoby i ją samą. Nie zna świata i boi się go. Lęka się też Wokulskiego. Nie należy jej się tak bardzo dziwić. W tym kupcu i nuworyszu widzi człowieka, który nadchodzi. Taki zniszczy świat zasad, delikatności, piękna. Świat, który ona kocha i z którym się utożsamia. Izabela należy do czasu, który odchodzi, Wokulski do czasu przejściowego. Ci, którzy ostatecznie przypieczętują zagładę dawnego świata, właśnie się rodzą. (Lenin – 1870, Hitler – 1889)
Zastanawia, dlaczego łatwiej nam utożsamiać się z Wokulskim czy nawet z Rzeckim, a nie z Izabelą. Być może dlatego, że choć autor pozwala nam wnikać w myśli bohaterki, nie traktuje jej całkiem serio? Najczęściej widzimy jej błędy, gafy, niezręczności, oglądamy ją oczami zazdrosnego Wokulskiego, którego wizja kobiety niepokojąco zawęża się do stwierdzenia: anioł lub prostytutka. Dwie osoby bronią honoru panny Izabeli – przyjaciółka Kazia Wąsowska i Ochocki. Mówią o niej dobrze. Im można wierzyć. Reszta to plotki, zawiści, zaślepiona namiętność, a czasem nawet autorskie uprzedzenia. Źle się mówi o kobietach w „Lalce”. Wątpi się o ich inteligencji, zdolnościach poznawczych, uczciwości. Nie tylko mężczyźni lekceważą kobiety, ale one same o swojej płci mają złe mniemanie. Pani Meliton, osoba, którą mąż bijał kijem, stanowczo doradza traktowanie kobiety zdecydowanie i brutalnie.
Małżeństwa w „Lalce” są z reguły nieszczęśliwe: mężowie porzucają żony albo przegrywają ich majątki. Młode żony oszukują i zdradzają starych mężów. Stare żony zamęczają amorami młodych mężów. Przyjaciółki Izabeli zwierzają jej wstydliwe sekrety małżeńskiego pożycia i tak skutecznie zniechęcają, że młoda kobieta z lękiem myśli o konieczności wyjścia za mąż.
Nie tylko w małżeństwie trudno się porozumieć. Mieszkańcy świata „Lalki” rozpoznają wprawdzie prawidłowo niektóre aspekty rzeczywistości, ale nie potrafią ich zanalizować i ostatecznie błądzą, nie rozumiejąc siebie nawzajem. A o poznanie i zrozumienie chodzi im najbardziej. Jeśli Wokulski zrozumie, kim jest Izabela, zrozumie świat, który go otacza. I odzyska utracone poczucie sensu.
A zatem kim jest Izabela? Zubożałą arystokratką, którą duma rodowa prowadzi na manowce, a marzycielstwo niszczy życie, jak sugeruje realistyczny plan powieści? Czy zagubioną połówką Platońskiej całości, przebłyskiem „lepszego świata” sprzed Upadku, jak marzy bohater? Miłość dla tej pary niedoszłych kochanków jest obietnicą osiągnięcia równowagi w świecie, który się rozpada. Izabela widzi ją w idealnym pięknie posągu Apollina, który jest wprawdzie zimny i kamienny, ale się nie zmienia i nie zagraża spójności świata. Dla Wokulskiego miłość jest nagrodą za ciężkie życie, uspokojeniem i wytchnieniem, być może takim, jakie obiecuje śmierć.
Bohaterowie powieści mają przebłyski innej wiedzy o ludzkim świecie. Wizje rzeczywistości transcendentnej, ponadhistorycznej towarzyszą zarówno Wokulskiemu, gdy zbliża się do ukochanej, jak i pannie Izabeli, gdy w na wpół sennych rojeniach przeczuwa istnienie świata idealnej harmonii i piękna.
Lecz marzyciele boją się życia, jego zmienności i nieprzewidywalności. Niektórzy z nich dążą do spokoju, który jest martwotą śmierci. Inni, poprzez zniszczenie świata, którego się lękają, próbują osiągnąć złudzenie rajskiej szczęśliwości. Wokulski, neurastenik, ze stanu euforii i szaleńczej aktywności przechodzący w apatię i myśli samobójcze, zamiast miłości wybiera symboliczną śmierć, czyli stan, do którego podświadomie dążył od lat. Izabela, która lęka się małżeństwa, prawie jedynej formy spełnienia dla ówczesnych kobiet, robi wiele, aby i tę szansę stracić.
Izabela i Wokulski są przypadkami niepoprawnych marzycieli. Niezdolni do prawdziwej miłości, z poranionymi duszami marzą o jakimś idealnym, rajskim świecie i odnajdują się ostatecznie w przestrzeni poza powieścią, w naszych pełnych zdumienia i zachwytu lekturach.
Pytanie o prawdę jest jednym z głównych pytań „Lalki”. W snach, marzeniach, w przywidzeniach bohaterowie szukają odpowiedzi na pytanie: co jest prawdą? W scenie w pociągu, kiedy Wokulski dostrzega odbite w szybie przytulone do siebie sylwetki Starskiego i Izabeli, kluczową sprawą jest pytanie: czy to prawda? Bohater wierzy, że tak. Czy jednak odbicie jest prawdziwą prawdą, czy tylko cieniem prawdy? Każda z postaci ma własną odpowiedź na pytanie o prawdę. Wokulski, który nie potrafi zaakceptować grzesznej natury człowieka, dokonuje aktu radykalnej przemiany. Gest wysadzenia ruin zasławskiego zamku można interpretować jako znak, że bohater zrywa z ukochaną, unicestwiając nie tylko własne wspomnienia, ale i siebie samego, lub że zrywając z przeszłością, staje się nowym człowiekiem. Być może jest w tym wiara, że zmienić można nie tylko siebie, ale i ludzką naturę. Jeśli by tak było, Wokulski wpisywałby się w krąg tych marzycieli, którzy postulowali zmianę rzeczywistości ludzkiej poprzez totalną destrukcję zastanego świata. Być może to zbyt daleko idąca interpretacja, ale pewne znaki mogą na to wskazywać.
Rzecki, tracąc tuż przed śmiercią złudzenia, widzi świat jako scenę, na której tańczą ludzkie kukiełki, nie tylko nieświadome swego losu, ale i bezwolne, bo poruszane siłą pochodzącą spoza nich. Izabela pozostaje bez odpowiedzi na pytanie o tajemnicę własnego losu. Nie tylko ona nie wie, jaka jest naprawdę. Także czytelnik musi zrezygnować z jasnej odpowiedzi na pytanie: czy panna Izabela była lalką i co miała w środku?