BAZARNA 6 (Resort Galanterii Drzewnej)
Dawid Sierakowiak
ONI, V A
„23 grudnia 1942 r.: Dziś o 5.30 z rana wybuchł pożar w resorcie „Holzgalanterie” na Bazarnej 6 (były szpital). Budynek wraz z nowymi i starymi maszynami, całym zapasem drzewa i gotowych fabrykatów spalił się doszczętnie. Straż niemiecka gasiła pożar do późnego popołudnia przy współudziale straży żydowskie i zmobilizowanej ludności okolicznych ulic. Zaaresztowano kierownika tego resortu i kilkadziesiąt osób z pracowników. Paniczny nastrój padł na całe getto, żeby tylko Niemcy nie uważali tego wypadku za sabotaż i stosownie do tego [nie] chcieli postępować.” (s. 349)
Józef Zelkowicz
ONI, IV (4.09.1942)
„Resort Galanterii Drzewnej dziś musiał pracować, bo robił nową szubienicę dla dwudziestu dwóch Żydów, którzy na niej zawisną.
Szubienica dla dwudziestu dwóch Żydów zrobiona w Resorcie Galanterii Drzewnej, który wykonywał też zabawki dla dzieci… A szubienica to przecież też zabawka, tyle że przeznaczona dla ojców… Szubienica nie mogłaby powstać gdzie indziej, bo przecież to nie jest zwykły towar, ale artykuł luksusowy, którego wyrobem musiał się zająć właśnie resort produkujący zabawki…” (s.182)
Mindla Kuper
JA/ONI, III A (3.03.1942)
Dzisiaj wstałam o godz. 8 rano. Wyszłam do kooperatywy zobaczyć, czy dają zadłużenia, lecz nic nie wydają. Tatuś zostawił mi, abym zaniosła pieniądze za farby p. Berlinerowi na ul. Limanowskiego. Po drodze wstąpiłam na ul. Zgierską 76, do mojej byłej przyjaciółki Reginy Wajs, ma ona naszą taśmę centymetrową. Spotkałam ją na schodach z zapłakana twarzą. Matka jej jest bardzo chora. Poszłam z nią do Resortu, gdzie jej brat pracuje jako uczeń stolarski, po talon lekarski dla matki. Poszłam z nią do kuzynki, by do nich przyszła. Zasiłku R. W. nie dostaje, gdyż handlują irysami i papierosami, boją się, ażeby ich nie wysłano. Rozstałam się z nią na ul. Drewnowskiej. Dzień dzisiaj jest piękny, słońce świeci wesoło. Przecież dzisiaj jest Purym, przed wojną co za ruch był na ulicy, jakie torty i ciasta stały w wystawie, dziś nikt nie pamięta. Miło mi było spacerować, słońce muskało mi twarz, ponieważ mieszkanie było same, nie mogłam długo spacerować. Po drodze wstąpiłam do H. H., nie zastałam ją, poszła gotować obiad na gaz! Wszyscy już wrócili z pracy, zaczęłam trochę prać. Wtem przyszła ta sama dziewczynka i powiedziała, że Hania H[uberman]. wyjeżdża. Gdzie się ona zapodzieje z chorym i bezradnym ojcem, bez koszuli dla niego i dla siebie, głodni, wyczerpani i bez pieniędzy, bez jedzenia. Mama moja wyszukała koszulę dla niej i dla jej ojca. Czym prędzej z siostrą pobiegłam na górę. Gdy przyszłam, zaczęłam płakać, nie mogłam się wstrzymać. Nie byłam tam długo, gdyż musiałam skończyć pranie. Wciąż płakałam, na pożegnanie nie mogłam jej powiedzieć ani jednego pocieszającego słowa, nie mogłam mówić, łzy mnie dusiły. (s. 40)
Bibliografia
– Dawid Sierakowiak, Dziennik, oprac. A. Sitarek, E. Wiatr, Warszawa: Żydowski Instytut Historyczny, 2016.
– Józef Zelkowicz, Tamte straszne dni, w: Notatki z getta łódzkiego 1941-1944, red. naukowa: M. Trębacz, E. Wiatr, M. Polit, K. Radziszewska, tłum. M. Polit, Łódź: Wydawnictwo UŁ, 2016.
– Mindla Kuper, 24 lutego – 18 marca 1942 r. [w:] Oblicza getta. Antologia tekstów z łódzkiego getta, red. naukowa K. Radziszewska i E. Wiatr, Łódź 2018.



