BIAŁA (poza gettem)
Noemi Szac-Wajnkranc
JA, II A
„Nasza obecna ulica – Biała zostaje zmajstrowana w ten sposób, że mur ma stanąć z jednej i z drugiej strony ulicy, zaś jezdnia należeć będzie do dzielnicy aryjskiej, aby stworzyć dostęp do gmachu Sądu, który znajduje się przy końcu ulicy.” (s. 12)
ONI, II A
„Widzieliście chyba na Białej i na Grzybowskiej tłum dzieci w wieku od lat 5 do 13, wybiegających na znak przez dziury w murach? Dzieci te biegły na aryjski rynek, by wrócić po kilkunastu minutach z torbą kartofli, albo bochenkiem chleba. To jedyni żywiciele całych rodzin. Przeleci taki malec przez murek kilka razy dziennie, sprzeda swój szmugiel i za zarobione pieniądze kupi chleba do domu. Więc my będziemy tych bezczelnych malców, którzy boją się naszych razów, zabijać, zobaczycie. Widzieliśmy jak celnie strzelali do nich niemieccy i litewscy junacy, jak chodniki czerwieniły się od krwi i jak drgały ramionka dziecinne: Mamo! Mamo! Za co?” (s. 19)
Abraham Lewin
ONI, III C
„Z rana zarząd Gminy wywiesił nowy rozkaz. Wszyscy Żydzi, którzy mieszkają przy Białej, Elektoralnej, Zielnej, Orlej, Solnej, Lesznie (po nieparzystej stronie), Ogrodowej, Chłodnej, winni opuścić swe mieszkanie do jutra 15 VIII. Wczoraj i dziś było bardzo dużo zabitych, są to ofiary blokad.” (s. 193)
Henryk Makower
JA, III A
„Po małym getcie przyszła kolej na opuszczenie bloków przy ul. Chłodnej, Białej, Ogrodowej i Żelaznej. W ten sposób straciliśmy mieszkanie.” (s. 71)
„Koreccy mieszkali na Białej. Obawiając się blokady, przeszli któregoś dnia na Leszno, gdzie blokada odbyła się już w przeddzień. Niemcy zrobili kawał i powtórzyli ją nazajutrz.” (s. 80)
Emanuel Ringelblum
ONI, I
„Na Białej stawiają szeroki parkan, aby zrobić dostęp do Sądów. W ten sposób Ogrodowa zostanie oddzielona.” (s. 166)
Mary Berg
JA, II A
20.II.41’: „Dzisiaj wybrałam się z wizytą do Loli Rubin, szkolnej koleżanki z Łodzi. Ogromnie ją podziwiam za odwagę. Ta siedemnastoletnia dziewczyna utrzymuje siebie oraz dziesięcioletniego brata. Ich rodzice pozostali w getcie łódzkim. Lola Rubin zdołała skądś zdobyć podrobiony akt urodzenia na chrześcijańskie nazwisko i za pomocą tego czarodziejskiego kawałka papieru zarabia na życie. Często wyprawia się na stronę aryjską, kupuje rozmaite, niedostępne obecnie w getcie drobiazgi i z godziwym zyskiem sprzedaje je znajomym. Linię demarkacyjną przekracza zazwyczaj w gmachu sądów przy Lesznie, gdzie odbywają się rozprawy sądowe z udziałem zarówno Żydów, jak i gojów. Jedna strona budynku wychodzi na Ogrodową i Białą, ulice znajdujące się tuż przy stronie aryjskiej. Tam miesza się w tłumie przychodzących do sądu Polaków” (s. 104)
Irena Birnbaum
JA/ONI, II D (17 lipca 1942)
„W czasie lekcji u mojej polonistki na Ogrodowej usłyszałam nagle strzały. Z początku myślałam, że to obława na szmuglerów, wzdłuż muru na Białej. Zbiegłam ze schodów i stanęłam w bramie czekając, aż ustaną strzały. Niedługo potem nadbiegł ojciec i, trzymając się murów, ruszyliśmy pędem do fabryki „Marcel”, położonej bardzo blisko stamtąd. Okazało się wkrótce, że strzały pochodzą z budynku sądu, największego skarbu, jakim mogliśmy się pochlubić. Rzeczywiście gmach ten posiadał dwa wejścia: od Leszna – w getcie i od Białej – po stronie aryjskiej. Stanowił jedyne miejsce, gdzie można było spotkać Aryjczyków i sprzedać rzeczy wartościowe. Wiele spotkań handlowych i przyjacielskich odbywało się tam od czasu zamknięcia getta.” (s. 52)
Bogdan Wojdowski
F, I
„Mordchaj Sukiennik po raz ostami wbiegł do warsztatu i zgarnął na furę resztki trawy morskiej. Już ludzie błądzili po mieście szukając nowych kwater. Tam gdzie szło o pośpiech, Niemcy kazali grodzić domy parkanem, zbitym na miejscu z desek, ustawiać kozły żelazne uzbrojone w kłęby kolczastego drutu. Takie płoty stanęły na ulicy Białej, Cieplej, w poprzek przez Waliców, przy Ceglanej, póki nie zastąpiono ich murem. ,,Verboren!” – krzyczały tablice. „Durchgang verboten!” – groziły napisy na murze u strzeżonych wylotów ulic. JUDENVIERTEL REVIER IST GESPERRT EINTRITT VERBOTEN.
– Podawaj, Maniuś, podawaj, podawaj!
W ciszy nie przebudzonego miasta krzyk ten zrywał go na nogi. Ukradkiem podchodził do okna. Pierwsze tramwaje jechały ulicami wyłaniając się z mgły, jak majaki innego, niepojętego świata, a ich wysoki wizg ginął na zakręcie, gdzieś w głuchej pustce Hal. Biły, biły dzwony u Św. Karola. Widział po tamtej stronie twarze, bielały niewyraźnie, wynurzały się z nocy, która pierzchła.
Z oczami zwróconymi na mur w budowie, ojciec zanosił poranne modlitwy”. (s. 46)
F, II
„Wielki plac wysypany był niegaszonym wapnem, wapnem wysypane były przejścia między starymi i rozdeptanymi grobami, doły obok usypisk świeżo wydobytej gliny w bieli, w bieli pogrążone były pnie ściętych cmentarnych drzew, mur i szopy przy bramie na Okopowej, którędy – z ulicy Pawiej i Kaczej, i Smoczej, i Gęsiej, i Żytniej, i Pokornej, i Miłej, i Niskiej, i Glinianej, i Dzielnej, i Żelaznej, i z Nalewek, i z Nowolipia, i Długiej, i Białej, i Orlej, i Solnej, i z placu Żelaznej Bramy, i Zimnej, i Mylnej, i Siennej, i Ciepłej, i Bonifraterskiej, i Świętojerskiej, i ze Stawek, z Walicowa, i Karmelickiej, i Kupieckiej, i Zegarmistrzowskiej, i Elektoralnej, i z Leszna, i z Przejazdu, i Krochmalnej, i Szczęśliwej, i z małego, i z dużego getta-furgonem konnym i wózkami ręcznymi, na pudłach z rowerowym pedałem, na odwróconych materacach, w workach z juty i w prześcieradłach żywi zwozili i znosili martwych z ich domów, z ulic, gdzie poniewierały się ich ciała, z ruin, gdzie przyklękli w ciężkiej godzinie, w czarnej godzinie swego życia, aby nie powstać więcej; znosili zwłoki tyfusowych, sczerniałe i wyschnięte na rzemień, o czaszkach nagich, obłażących z uwłosienia, i ci mieli tutaj pierwszeństwo; znosili tych, co padli na bruk udręczeni czerwonką, zzieleniałe szkielety, z których choroba wyssała ostatnie ślady krwi i limfy; znosili tych, co padli nagle i zwyczajnie z głodu, tak jak ich znaleziono zesztywniałych, do końca kurczowo zwiniętych, z podciągniętymi pod brzuch kolanami, sinych jak padlina zwierząt rażonych gromem, zmalałych i lekkich, zamotanych w kłęby zawszonych łachmanów, które były ich ostatnim odzieniem, koszulą śmiertelną. Na wielkim placu nie panuje melancholijna, skupiona cisza cmentarza; na wielkim placu nie ma już starych cmentarnych drzew. Klony, kasztany i brzozy wycięto, kamienie nagrobków zwalono na stos. Tymi kamieniami będą jutro brukować ulice i drogi i deptać stare imię, pod którym leżał Żyd. Teraz nie odmawia się nad umarłym modlitwy. Trupiarnia. Tutaj ludzi trzeba dołować, dołować, szybko dołować! Taki jest rozkaz władz. Zadołowani nie wejdą w drogę żywym, nie rozniosą chorób po mieście, nie będą wołać o chleb”. (s. 279-280)
TRASY:
Bibliografia
– Noemi Szac-Wajnkranc, Przeminęło z ogniem. Pamiętnik. Pisany w Warszawie w okresie od założenia getta do jego likwidacji, przedmowa Efroim Kaganowski, Wydawnictwo Myśl, Warszawa 1990.
– Abraham Lewin, Dziennik, wstęp i opracowanie K. Person, Warszawa 2016.
– Henryk Makower, Pamiętnik z getta warszawskiego. Październik 1940-styczeń 1943, Opracowała i uzupełniła Noemi Makowerowa, Ossolineum 1987.
– Emanuel Ringelblum, Archiwum Ringelbluma. Konspiracyjne Archiwum Getta Warszawy. t. 29: Pisma Emanuela Ringelbluma z getta, oprac. J. Nalewajko-Kulikov, Warszawa 2018.
– Mary Berg, Dziennik z getta warszawskiego, tłum. M. Salapska, Warszawa 1983.
– Irena Birnbaum, Non omnis moriar. Pamiętnik z getta warszawskiego, Warszawa 1982.
– Bogdan Wojdowski, Chleb rzucony umarłym, PIW, Warszawa 1978.


