BODUENA 1 (mieszkanie Henryka i Romy Lindów)

 

Antoni Marianowicz

JA, I (25–26.09.1939)

Kolejnym etapem, gdy Świętokrzyska stała już w płomieniach, był dom przy ulicy Boduena 1. Mieszkali tam nasi przyjaciele, Henryk i Roma Lindowie, oraz o piętro niżej, Władysław i Róża Sterlingowie. Pierwsza noc (z 25 na 26 września) była szczególnie dramatyczna. Po raz pierwszy widziałem wtedy pokiereszowanych, krwawiących ludzi. (s. 43)

JA/ONI, I

Gdy przestały padać bomby i uspokoił się ostrzał artyleryjski, siedzieliśmy oszołomienia na fotelach u Lindów. Mój wuj Jermułowicz, który stracił cały dobytek swego życia, raz po raz ocierał łzy, ciotka głośno szlochała. Ojciec trzymał się dzielnie i jak umiał pocieszał siostrę i szwagra: „Nic się nie martw, Stefan. Niech no to wszystko się skończy, a zbuduję ci gabinet jeszcze piękniejszy, z najnowocześniejszą aparaturą!”. Niestety, to wszystko miało skończyć się dopiero po pięciu latach, kiedy prócz mnie i mojej matki żadnej z obecnych osób nie było już na świecie. (s. 43)

Bibliografia

– Antoni Marianowicz, Życie surowo wzbronione, Warszawa 1995.