[TRASA] BRZEŚĆ KUJAWSKI – ŁÓDŹ
Dawid Sierakowiak
JA/ONI, II A
30 września 1941 r.: […] Przybyła dziś do naszej byłej szkoły partia wysiedleńców z Lubrańca pod Włocławkiem i Brześcia Kujawskiego. Wyglądają wspaniale, mają bagaże i opowiadają, że żyli wcale nieźle. Ciekawa rzecz, że absolutnie prawie nie znają tutejszych warunków i wykazują dość duży optymizm. Są nawet weseli i stroją sobie żarty. Są to kobiety w rozmaitym wieku, dziewczęta i starcy. Mężczyzn w sile wieku ani chłopców nie ma. Wszyscy są w obozach pracy. Mieszkańcy Lubrańca noszą trójkątną łatę na plecach, inni zaś duży Magen-Dawid na lewej piersi. Jak widać, rozmaicie nas znaczyli. Opowiadają, że przywieźli dużo żywności, ale ich żydowska policja okradła. […] (s. 203)
Szmul Rozensztajn
ONI, II A (15.10.1941)
Na polecenie Prezesa Rumkowskiego została na wczoraj, w Simchat Tora, zwołana konferencja w gabinecie dr. [Wiktora] Millera [Łagiewnicka 34/36], kierownika Wydziału Zdrowia. […]
W dłuższej mowie Prezes objaśnił zebranym zaistniałą w ciągu ostatnich tygodni sytuację i to, co wywołało w getcie wiele przypuszczeń, plotek, a także wielkie napięcie w społeczeństwie:
[…] „Kiedy kwestia wysiedlania Żydów z małych miasteczek stała się aktualna (co prawda, wcześniej się sprzeciwiałem), zapytano mnie: «Doprawdy nie chcesz przyjąć do siebie swoich Żydów?»Na to odpowiedziałem: «Przyjąć chcę, musicie jednak poszerzyć granice getta». Po tych wszystkich negocjacjach oddano mi były dom sierot na Marysinie [Marysińska 100], gdzie urządziłem fabrykę butów ze słomy”. Pierwszy transport Żydów przyjechał, jak wiadomo, z Leslau (Włocławek). Kilka dni później z Lubrańca i Brześcia Kujawskiego, potem z Kowala i Chodeczy — razem 2900 osób, kobiet, starców i dzieci. Rozkaz przyszedł z góry. […] (s. 139, 141-142)
Bibliografia
– D. Sierakowiak, Dziennik, oprac. A. Sitarek, E. Wiatr, Warszawa 2016.
– S. Rozensztajn, Notatnik, przekład i red. M. Polit, Warszawa, 2008.



