CHŁODNA 39
Emanuel Ringelblum
ONI, VI A (list z 6 I 1944 do Adolfa i Basi Bermanów)
„Ostateczne załatwienie sprawy locum wygląda w następujący sposób. Jutro w piątek lub w sobotę [7 lub 8 stycznia 1944] ktoś zgłosi się z Waszego polecenia jako pacjent do dr. Ad[amowskiego] (Chłodna 39) między 12–14, powoła się na Zygmunta i poprosi o porozumienie się z panią Marią (żoną tego pana, który mieszkał ostatnio w tym locum). Jutro w piątek będzie jeszcze raz, by załatwić sprawę mieszkania. Prawdopodobnie tego samego dnia będzie się można wprowadzić. Cieszę się, że za tyle usług możemy się czymś Wam odwdzięczyć i mamy nadzieję, że będziecie zadowoleni z mieszkania. Z pewnych względów należy się zgłosić do dr. A. jako pacjent.” (s. 301)
Antoni Marianowicz
JA, II B (CHŁODNA 39, róg Wroniej – mieszkanie Bermanów w getcie)
„Istotnie, dom był przyzwoity, mieszkanie trzypokojowe z kuchnią i łazienką, jak na warunki w getcie – luksus. Nie było tam tego, co przedwojenni esteci zwykli nazywać Armeleutegeruch – zapachem ludzkiej biedy. Zamieszkałem tam w jednym pokoju z matką. Drugi przypadł ojcu, a trzeci formalnej właścicielce, czyli ciotce. W kuchni ulokowała się pani Boryńska, nasza przedwojenne kucharka, zaufana osoba ojca. Musieliśmy mieć na to specjalne pozwolenie. Żyliśmy tu aż do śmierci ojca, czyli 4 października 1941 roku. Potem w bardzo krótkim czasie nastąpiła zmiana granic getta, w wyniku której Chłodna 39 znalazła się po stronie „aryjskiej” […]”. (s. 47)
JA, II
„Dom położony był centralnie na pograniczu małego i dużego getta, a jednocześnie na uboczu, nie w samym oku cyklonu. Mur z wejściem od placu Kercelego przebiegał dość blisko, by można coś na tej lokalizacji skorzystać, a jednocześnie wystarczająco daleko, by uchronić mieszkańców przed kontaktem ze stojącymi na warcie żandarmami”. (s. 48)
JA/ON, II (mieszkanie Alfreda Nossiga)
„O Nossigu warto powiedzieć więcej, gdyż jego dzieje przejmują grozą. Wyobraź sobie, że mieszkał w tym samym do ja domu, przy ulicy Chłodnej 39. Chcąc nie chcąc, zaglądałem codziennie do jego mieszkania, które znajdowało się na tym samym piętrze w przeciwległej oficynie. Kiedy dowiedziałem się, że mały, chuderlawy i utykający staruszek to doktor Alfred Nossig, zamarłem z wrażenia. Przecież była to słynna postać, polsko-niemiecko-hebrajski poeta i dramaturg o mistycznym zacięciu, a przy tym socjolog, ekonomista, filozof, rzeźbiarz, medalier i znany działacz, najpierw ruchu syjonistycznego, a później paneuropejskiego. […] Mieszkał ze starą służącą, która troszczyła się o jego posiłki (sądząc z obserwacji, obfite) i o ubranie (robił zawsze schludne wrażenie). Co rano gimnastykował się co najmniej pół godziny, co przy jego starczej chudości robiło makabryczne wrażenie. Nazywaliśmy te popisy – zawsze przy otwartym oknie – tańcem szkieletu. Po gimnastyce i sutym śniadaniu szedł do pracy, ponieważ, mimo podeszłego wieku, pełnił funkcję kierownika Wydziału Emigracyjnego Gminy. Wracał dość późno i wtedy służąca podawała mu obiad, który spożywał sam, a czasami w towarzystwie swojej przyjaciółki. Tak jest, autor utworów „dyszących duchem Pieśni nad Pieśniami” miał całkiem jeszcze niestarą przyjaciółkę i w godzinach wieczornych oddawał się co pewien czas życiu seksualnemu. Świadczyły o tym moje obserwacje wydarzeń rozgrywających się za niezbyt dokładnie zaciągniętą firanką. […] W zwykłe dni siedział do późna przy biurku i z nosem wlepionym w papier pisał, pisał. […] Mówiono, że przygotowuje dla Niemców memoriał w sprawie przyszłości getta.
Nigdy nie widziałem, żeby ktokolwiek – poza wspomnianą panią – składał mu wizyty. Nossig nie brał udziału w życiu domu, nie zamienił z nikim ani jednego słowa. Przemykając się, nie zauważał nikogo z nas, jakby brzydził się kontaktu. Zachowywał się niby zdrowy człowiek w leprozorium. Wszyscy odpłacali mu szczerą antypatią, plotkowano na temat powiązań Nossiga z hitlerowskimi służbami specjalnymi, co w jego wieku wydawało się absurdem. […] kłaniałem mu się przy każdym spotkaniu, na co reagował nieokreślonym ruchem chudej szyi – mogła to być odpowiedź na ukłon lub coś w rodzaju nerwowego tiku”. (s. 63-65)
Bibliografia
– Emanuel Ringelblum, Archiwum Ringelbluma. Konspiracyjne Archiwum Getta Warszawy, tom 29a Pisma Emanuela Ringelbluma z bunkra, oprac. E. Bergman, T. Epsztein, M. Siek, Warszawa 2018.
– Antoni Marianowicz, Życie surowo wzbronione, Warszawa 1995.



