[OBSZAR] DUŻE GETTO

 

Ita Dimant

ONI, III A (09.08.1942)

Z „małego” getta (Twarda, Pańska, Krochmalna itd.) mają wszyscy się przeprowadzić do „dużego” i po upływie dwóch dni już ani jednej osobie nie wolno się tam znajdować. Wszystko więc powychodziło z piwnic, ze strychów i różnych dziur. Ci, którzy się czuli pewni jako robotnicy, załadowali na wózki ręczne swój dobytek i wszyscy ciągną do „dużego” getta. Wówczas nagle się blokuje ulicę z obydwóch stron i, bez zadania sobie trudu, pędzi się ten cały tłum bijąc nahajkami, strzelając w powietrze dla postrachu, a czasem w kogoś potykającego się i niemogącego nadążyć na Umschlagplatz. (s. 67)

Bogdan Wojdowski

F, III A

Weszli żółci OD-mani na podwórze całą zgrają i z nimi rodzina Kalmana Drabika pod konwojem udała się do dużego getta do krewnych, a sam Kalman został tymczasem na starych śmieciach, pilnować tego, co zostało. Żółci byli grubo opłaceni i przez następny tydzień pomogli mu część majątku transportować do dzielnicy nie objętej jeszcze czystką; wszystko było zawczasu ustalone, a rzeźnik nie miał zamiaru opuszczać kamienicy do ostatka. Wiadomo, pieniądz wszystko może. Może czy nie może, ale Kalman Drabik był spokojny o siebie. (s. 311)

F, III A

Przed wyjściem z kryjówki wuj Gedali zbudził ich wszystkich po kolei i powiedział:
– Naum niech zostanie tu, jak długo się da, i utrzymuje kontakt ze mną. Na Prostej, u Toebbensa jest Kiepełe i grupa naszych tragarzy. Uri… Uri niech próbuje złapać Felka Pioruna. Albo kogoś z jego paczki. Powinien pokazać się dziś-jutro. A jak nie, to znaczy, że Uri sam musi leźć przez mur i się z nim rozmówić. Jehuda niech idzie tymczasem do dużego getta. Ja wracam na Prostą. Zobaczę, co się da zrobić.
I poszedł. (s. 353)

F, III A

Niemcy węszą, swoją drogą. Ale grypsy rzuca Nahum poza plecami strażników. Gedali trafił bez przeszkód do warsztatów i tam go przyjęli z powrotem. Stąd nie grozi im nic. Tak czy owak, nie będą tkwić w tej norze przez wieczność. Uri musi dostać się na tamtą stronę i nawiązać łączność z Felkiem Piorunem, a razem z nim pójdzie za mur Jehuda. Stamtąd będzie miał okazję wrócić z Transawią do dużego getta. Ulice w dużym getcie nie będą tak prędko judenrein, zanim to nastąpi, może upłynąć parę miesięcy, zima, a w tym czasie Jehuda zdoła przygotować dla nich grunt. Bo robota w warsztatach na Prostej urwie się prędzej czy później i Gedali, gdyby przepadł w selekcji, też musi wiedzieć, że po drodze na Stawki ma dokąd uciekać. (s. 359)

Bibliografia

– Ita Dimant, Moja cząstka życia, Warszawa 2002.

– Bogdan Wojdowski, Chleb rzucony umarłym, Warszawa 1978.