DWORSKA 17 (SZPITAL STAROZAKONNYCH NA CZYSTEM) (obecnie Kasprzaka 17)

Adam Czerniaków

ONI/JA, I

„Nakaz dotyczący szpitala na Czystem, 5000 zł na drzewo, na dach, szkło, szklarze, blacharze, 500 łóżek, koców, poduszek, prześcieradeł etc.” [8-9.XI.1939] (s. 46)

JA, I

„W południe wezwanie przez p. Piątkowskiego do szpitala na Czystem w sprawie przejęcia szpitala.” [4.XII.1939] (s. 52)

„10-ta szpital. P[iątkowski] się nie zjawił.” [5.XII.1939] (s. 52)

JA/ONI, I

„Kradzież 1200 zł ofiarowanych szpitalowi na Czystem w szpitalu. Wezwanie Piątkowskiego, aby wypłacił nową sumę. Ciężki, bardzo ciężki dzień.” [7.XII.1939] (s. 52)

ONI, I

„Schrempf w szpitalu na Czystem. Rotstadt i 3 towarzysze.” [15.XII.1939] (s. 55) [Dr Julian Rotstadt, ordynator oddz. fizykoterapii oraz dyrektor szpitala na Czystem, po aresztowaniu dra Adama Zamenhofa wraz z innymi, został aresztowany w szpitalu na Czystem. Czerniaków kilkakrotnie interweniował w sprawie ich uwolnienia. – przyp. A.K.-R.]

JA, I

„Zużyłem dzień dzisiejszy na odwiedziny szpitala na Czystem, szpitali dla ozdrowieńców i podejrzanych na Żelaznej i Lesznie. Cudowne szkoły miejskie. W oddziale odwszania na Czystem musiałem zachować środki. Podejrzani o tyfus grają w loteryjkę. Ostrożności o ile to było możliwe. Potrzebny jestem jeszcze innym. Najmniej potrzebny jestem sobie.” [24.XII. 1939] (s. 56)

„Posiedzenie w sprawie budżetu szpitala na Czystem 150 -200000 zł miesięcznie oprócz remontów, inwestycji etc.” [30.XII.1939] (s. 57)

Wieczorem posiedzenie w domu w sprawie szpitala na Czystem. Mają do szpitala podobno dać komisarza.” [10.I.1940] (s. 59)

„Jutro codzienna orka w Gminie. Na skutek interwencji mojej zezwolono mi wnieść podanie o zwolnienie z licznego grona aresztowanych lekarzy ze szpitala na Czystem.” [20.I.1940] (s. 61)

ONI, I

„Szkoła zawodowa tańca w „Melody Palace”. Jedyna poza szkołą pielęgniarek w szpitalu.” [29 VII 1940] (s. 109)

„Zamach na szpital na Czystem.” [26 IX 1940] (s. 124)

„Wczoraj Orzechowski z towarzyszami zwiedził szpital na Czystem.” [30 IX 1940] (s. 125)

„Schubert dzwoni, że jutro dygnitarze zwiedzą Gminę, szpital, Wolską etc.” [2 X 1940] (s. 125)

„Szpital na Czystem ma pono być nam odebrany.” [19 XI 1940] (s. 134)

JA, II B

„Rano Gmina. Potem zwiedziłem szpitale. Trupy w korytarzach, po trzech chorych na jednym łóżku. Po kolei obejrzałem wszystkie sale tyfusowe, chorych na czerwonkę, chirurgię etc. W jednej z sal udzieliłem pomocy porządkowemu Katzowi Jakubowi, któremu szmuglerzy rozbili głowę. Po wyjściu ze szpitala zatrzymali mnie pracownicy z pretensjami (w części uzasadnionymi) do Rady o pobory, węgiel etc. Z trudem auto, cofnąwszy się w tył, ruszyło.” (s. 221)

ONI, II D

„Ze szpitala [na] Czyste [m] uciekło 2 więźniów pilnowanych przez Polską Policję. Między innymi Gomóliński (przepiłowanie krat).” (s. 261)

Emanuel Ringelblum

ONI, I

„Wielki strach przed epidemiami. Szereg ulic, jak Śliska, Rybna i inne, oddzielono drutem kolczastym. Widziałem dziś na Grzybowskiej dom, do którego nie wolno ani wejść, ani wyjść. Zamknięto dwa szpitale chorób zakaźnych, z których lekarzom i siostrom nie wolno wychodzić. Gmina Żydowska przeprowadziła zbiórkę bielizny i poduszek dla szpitali. Również ze szpitala na Czystem nie wolno wychodzić. Były wypadki, że [Niemcy?] zostawiali paczki, gdy się dowiedzieli, że w mieszkaniu był (jakoby) tyfus.” (s. 43)

„Tyfus plamisty szerzy się w zastraszający sposób. Bardzo duża śmiertelność w szpitalu umiera co trzeci chory. Umarł dr Beatus, lekarz w punktach dla uchodźców. W razie tyfusa zamyka się teraz dwie sąsiednie kamienice.” (s. 86)

„Dziś, 29 marca [1940], było spokojnie, tylko nieliczne, odosobnione napaści na Żydów. W szpitalu żydowskim dokonano 16 trepanacji czaszki. Na Franciszkańskiej aresztowano wielu Żydów, bo jakiś chrześcijanin został zabity w czasie wzajemnej bójki. Zabrano mężczyzn, kobiety i dzieci, później zwolniono.” (s. 88)

„Szpital Żydowski zostaje na razie poza gettem. Na początku żądali, żeby szpital zostawił drogie wyposażenie i przeniósł tylko swych chorych.” (s. 150)

„Sprawa Nowolipie-Mylna. Ludzie zaproponowali pastorowi [ks. Stefanowi Skierskiemu] przeprowadzenie korytarza przez teren żydowski przy ul. Przejazd 5. Zebrano kilka tysięcy złotych i w ten sposób uniemożliwiono zamianę ze szpitalem na Czystem.” (s. 156)

ONI, II A

„Lekarzy, którzy pojechali w niedzielę do szpitala na Czystem, wyciągnięto z tramwaju i przez godzinę ćwiczyli.” (s. 168)

„Lekarze ze szpitala żydowskiego, który znajduje się na razie poza gettem, nie mają jeszcze przepustek na tamtą stronę. Doktor (Jabłoński) dokonał trepanacji czaszki, lecz nazajutrz nie mógł wrócić, pacjent prawdopodobnie umarł.” (s. 177)

„Lekarze i członkowie personelu szpitala żydowskiego (ogółem 1000 osób) otrzymywali na początku 75 przepustek, teraz 200, pozostali muszą o siódmej rano przychodzić na Twardą 6 [do ambulatorium Gminy Żydowskiej] i stamtąd udają się w ordynku do szpitala na Czystem. W getcie zabrakło surowicy, bo wszystko wykupiły prywatne osoby.” (s. 180)

„Szpital żydowski zostanie ewakuowany do kwietnia. W Warszawie jest 750 lekarzy żydowskich.” (s. 181)

„Szpital żydowski przed opuszczeniem budynku musi przeprowadzić ogromny remont. Między innymi ma odbudować pralnię i piekarnię, które zostały zniszczone w czasie wojny. Będzie to dużo kosztowało (przeszło 100 000 zł).” (s. 183)

„Zabierają meble, stoły, naczynia itd. Mówią, że to dla szpitala na Czystem.” (s. 185)

„Szpital żydowski musi się wyprowadzić w ciągu najbliższych miesięcy. Nie wolno im zabrać przedmiotów przymocowanych do ścian (oraz większości najdroższych aparatów). Skarbowcy natomiast zabierają ze szpitala na Lesznie [1] nawet krany, umywalki i wszystko, co można tylko odśrubować.” (s. 189)

Adina Blady-Szwajger

ONI, I

„Mietek szybko zatrudnił się w szpitalu „na Czystem” i zaczął namawiać mnie, abym postarała się o staż w tym samym szpitalu dla dorosłych. Ale ja marzyłam o pediatrii.” (s. 30)

Bogdan Wojdowski

F, II CII D

Powrotny tyfus dopiero zwalił ją z nóg i po raz drugi dostała się do szpitala, skierowana przez dr Obuchowskiego na Czyste [W okresie, o którym pisze Wojdowski szpital znajdował się na ul. Stawki 6/8]. W dwa tygodnie później wróciła odkarmiona, ostrzyżona, z głową okrytą kawałkiem płótna i dalej krążyła ulicami, wracając ciągle w to samo miejsce. Potyfusowy szkielet okrywał się obrzękiem od szyi do nóg. Żyła do wiosny jeszcze. Naprzykrzała się i biegła za przechodzącymi, a oni uciekali przed nią w panice. Unikali głodnej poczwary jak śmierci. Ściskając szmaciany tobołek niewyraźnie sepleniła:
– Jak się masz, trupie, która wybiła na twoim zegarze?
Widziano raz, jak szła z chlebem i ten chleb wydarł jej Długi lcchok, zanim zdążyła uciec. Wielkimi kawałami połykał rozszarpany bochenek. Biła go niedołężnie i kiedy schylony zaczął zbierać okruchy z ziemi, zwaliła się na niego całym ciężarem puchnącego ciała, szarpiąc zdechlaka tak długo, aż znieruchomiał pod nią – obżarty, ociężały. Porwała w spódnicę resztki i pobiegła przed siebie. Nazajutrz na Walicowie znów rozległo się wołanie:
– Małka, Małka, zadrzyj kieckę.
Długi Icchok wołał wychylony ze swej nory w ruinach. Dopadła go tam i zaczęła tłuc. Zrujnowała schron, a gruz i próchno z walącej się kuczki leciały jej za kołnierz. Chodził parę dni cichy, markotny pod ścianami, ale mijając ją w przejściu wznosił jak dawniej swój zaczepny okrzyk. Rzucała się na niego i za każdym razem dusiła spuchniętym cielskiem do ziemi. Mijała zima, a Długi Icchok położył się z blaszanką u zbiegu Żelaznej i stamtąd już nie powstał. Sztywniejąc tak cztery dni i trzy noce leżał. Wieczorem trzeciego dnia, przy księżycu, zawołał słabym głosem do przechodzącej:
– Małka, zadrzyj kieckę.
– O!
Zadarła.
W głuchej złości podciągnęła na plecy spódnicę i pochyliła się stękając, ciężka, spuchnięta, a księżyc zabarwił żywym światłem wypięty bezwstydnie goły zadek, jak wielką żółtą dynię. (s. 254–255)

F, III A

Getto było szczelnie zamknięte, wachy wzmocnione, wzdłuż muru krążyły patrole granatowej policji i czarnych z SS, a na zewnątrz muru z wysokości pierwszego i drugiego piętra czuwali Łotysze w zgniłozielonych mundurach z karabinami skierowanymi na ulicę, rozstawieni na balkonach, w otwartych oknach klatek schodowych i w sieniach. Budy pełne żandarmów zgrupowane stały na placu Żelaznej Bramy i na placu Grzybowskim, gotowe do akcji. Już Niemcy wbiegali na chybił – trafił do mieszkań i w pierwszym zamęcie wyciągali osłupiałych Żydów. To się zaczęło w środę dwudziestego drugiego lipca tysiąc dziewięćset czterdziestego drugiego roku, kiedy w południe zawrócono nagle wozy cmentarne z powrotem na Okopy i przegnano grabarzy. Tego dnia żandarmeria łapała ostatnich żebraków, biegając za uciekającymi w gruzy, szukała punktów noclegowych dla uchodźców z prowincji i wygnała na Umschlagplatz aresztantów z więzienia na Gęsiej. Ci poszli na pierwszy ogień. A nazajutrz, we czwartek dwudziestego trzeciego rozeszła się wieść o tym, że prezes gminy Czerniakow popełnił samobójstwo po wizycie Gestapo, a potem strzeliła sobie w skroń z tego samego pistoletu jego młoda córka. To był ten czarny czwartek, kiedy panika ogarnęła ulice jak pożar, chociaż tego dnia nie wyciągano ludzi z mieszkań, tylko chorych ze szpitala na Czystem zwieziono budami pod rampę kolejową i w koszulach wysypano przy torze. Podobno transport miał odejść dopiero w piątek. Aresztanci, żebracy, uchodźcy z punktów noclegowych nie odjechali jeszcze wszyscy i ich pobyt na placu Parysowskim przed rampą opóżnił dalszą akcję o jeden dzień. W piątek załadowano siedem tysięcy, a w sobotę dziesięć tysięcy ludzi i wysłano pociągami na wschód. (s. 303–304)

F, III A

Tymczasem gruchnęła wieść o tym, że Niemcy wystrzelali na Czystem cały oddział chorych, w łóżkach, razem z pielęgniarzami i doktorem. (s. 311)

Bibliografia

Adama Czerniakowa dziennik getta warszawskiego 6 IX 1939 – 23 VII 1942, oprac. Marian Fuks, Warszawa 1983.

– Emanuel Ringelblum, Archiwum Ringelbluma. Konspiracyjne Archiwum Getta Warszawy. t. 29: Pisma Emanuela Ringelbluma z getta, oprac. J. Nalewajko-Kulikov, Warszawa 2018.

– Adina Blady-Szwajger, I więcej nic nie pamiętam, Warszawa 2010.

– Bogdan Wojdowski, Chleb rzucony umarłym, Warszawa 1978.