DWORZEC WILEŃSKI – KOBYŁKA – WOŁOMIN (huta Ostindustrie) (poza Warszawą) [TRASA]

Antoni Marianowicz

JA/ONI, VI A

„Zostałem, ledwo po kilku dniach pracy, obarczony misją przywiezienia pieniędzy z banku bez żadnej asysty. Wypłata miała wynosić 300 tysięcy złotych. Pojechałem wcześnie rano. W Banku Emisyjnym na Pradze dyrektor powiedział mi, że na koncie huty nie ma pieniędzy – jest nędzna resztka, 30 tysięcy. Więcej nie chcieli wypłacić. Wziąłem te pieniądze i poszedłem na Dworzec Wileński, gdzie na peronie spotkałem maszynistkę z huty, pannę Bilecką, która też wracała do Wołomina. […] Pieniądze przewoziłem w teczce, bez żadnej obstawy. Gdzieś między Kobyłką a Wołominem drzwi przedziału otworzyły się z dwóch storn jednocześnie i ukazali się w nich zamaskowani napastnicy z pistoletami. Rozległ się głośny krzyk: „Ręce do góry!” Któryś z napastników wsadził mi pod żebra spluwę i powiedział: „O, właśnie ta teczuszka”. Zabrali teczkę […] nie miałem wyjścia – mogłem tylko, przeklinając swój pech, poinformować Muesa o tym, co zaszło. Kiedy wrócił z Warszawy zgłosiłem mu wypadek. Nie będę ukrywał, że okropnie się bałem. „No cóż – powiedział. – Żyjemy w bandyckich czasach. Wszystko się może zdarzyć, i tak dobrze, że było tylko 30 tysięcy. Zdenerwował się pan, co?” – i na pocieszenie dał mi karton papierosów Juno”. (s. 127-128)

Bibliografia

– Antoni Marianowicz, Życie surowo wzbronione, Warszawa 1995.