FRANCISZKAŃSKA 31 (kinoteatr Bajka, synagoga, kolektyw Dusseldorf)
Dawid Sierakowiak
JA, II A
14 października 1941 r.: „Jesteśmy dziś ostatni dzień na Marysinie. Od jutra będziemy dostawali nasze zupy w byłym kinie „Bajka”, a obecnie synagodze, na Franciszkańskiej 31. Ciekawe, czy się nam polepszy czy pogorszy.” (s. 210)
16 października 1941 r.: „Dziś jedliśmy już w „Bajce” [Franciszkańska 31]. Obiady nie lepsze, nie gorsze, ale miara uczciwsza (1/2 l.).” (s. 211)
17 października 1941 r.: „Zdaje się, że ostatni raz jedliśmy dziś w „Bajce” [Franciszkańska 31]. Po naszym obiedzie przyszła policja i następnej szkoły już nie wpuszczono. Jakiś Niemiec strzelał w powietrze, potem zwieziono niespodziewanie partię wysiedleńców z Czech.” (s. 212).
JA/ON, II A
18 października 1941 r.: „Będzie chyba teraz coraz trudniej o pracę, bo codziennie przychodzą regularnie partie z Niemiec. Są już Żydzi z Wiednia i Pragi. Teraz mają przybyć z Luksemburga, Berlina i z wielu innych miast. „Bajki” [Franciszkańska 31] nam nie zabrali, bo uchodźców wpakowano do gmachu szkolnego na Franciszkańskiej 27, w byłym klasztorze Mariawitów.” (s. 212)
Szmul Rozensztajn
JA/ONI, II A (15.10.1941)
Na polecenie Prezesa Rumkowskiego została na wczoraj, w Simchat Tora, zwołana konferencja w gabinecie dr. [Wiktora] Millera [Łagiewnicka 34/36], kierownika Wydziału Zdrowia. […]
W dłuższej mowie Prezes objaśnił zebranym zaistniałą w ciągu ostatnich tygodni sytuację i to, co wywołało w getcie wiele przypuszczeń, plotek, a także wielkie napięcie w społeczeństwie: […] „Jeśli chodzi o szkoły, będę musiał ogłosić w najbliższym czasie feryjną przerwę na dwa miesiące. Robię to z bólem serca. Jedyne moje pocieszenie — szkoły będą musiały zostać zamknięte, wykorzystam jednak wszystkie moje możliwości, by nie przecinać tej złotej nici. Postanowiłem zmienić bożnicę Bajka [Franciszkańska 31] w świetlicę dla dzieci. Tam będą z pomocą swoich nauczycieli i wychowawców otrzymywać potrzebne wykształcenie, a także obiady. […] (s. 139-140, 144)
ONI, II B (4.11.1941)
[…] W Bajce przy Franciszkańskiej 31 został zakwaterowany transport nowo przybyłych wiedeńskich Żydów. Do Sali przyniesiono też paczki, walizki, skrzynie i inne. Obok pakunków stał młody chłopak około 18 lat (Nojmark albo Nejman), który w imieniu grupy pilnował rzeczy. W tym momencie wszedł tam Prezes. Dyżurny zwrócił Prezesowi uwagę, że nikomu nie wolno wchodzić do sali. Między Prezesem a chłopakiem doszło do kłótni (młodzieniec, ma się rozumieć, nie wiedział, że to jest Prezes), w rezultacie której Prezes dał mu policzek. Chłopak nie pozostał mu dłużny i oddał mu w dwójnasób. Zaraz zawiadomiono policję z pierwszego rewiru (Franciszkańska 27), która chłopaka zakutego w kajdanki zaprowadziła do Hercberga. To jest jedna wersja. Druga jest taka: Prezes miał się odnieść niegrzecznie do starszej kobiety — matki chłopca. Syn ujął się za nią i chciał odparować. Prezes dał mu policzek, a on [jemu]. Trzecia wersja wydaje się najwłaściwsza — Prezes [zapytał]: „Co się dzieje?”, chłopak odpowiedział: „Nie twoja sprawa”. Samo zajście jest jednak faktem. (s. 147-148)
Bibliografia
– Dawid Sierakowiak, Dziennik, oprac. A. Sitarek, E. Wiatr, Warszawa: Żydowski Instytut Historyczny, 2016.
– Szmul Rozensztajn, Notatnik, przekład i red. M. Polit, Warszawa, 2008.



