KOLUSZKI (poza Łodzią)

Jechiel Górny

JA/ONI, I (16.11.1939)

Koluszki – pociąg się zatrzymuje. Konduktorzy zawiadamiają, że na drugi pociąg będziemy musieli czekać godzinę. Kręcimy się wśród chrześcijan, jest ciemno i przenika nas paskudne zimno. Wyjść z otwartego peronu nie możemy, więc chodzimy tak [po nim] tam i z powrotem. Ukazuje się chrześcijanka z gorącą herbatą, zostaje otoczona ze wszystkich stron. Winter, który jest doświadczonym żołnierzem i przeszedł nielegalnie już przez wiele granic, wykupuje od tej chłopki cały czajnik za duże pieniądze, za całe trzy złote.
Ogrzewamy się. Pijemy z naszymi znajomymi chrześcijanami. Chłopka tymczasem biegnie do domu po drugi czajnik. W tym momencie na stacji pojawia się „zawiadowca stacji”, świeżo upieczony folksdojcz, który mówi bardzo łamaną niemczyzną, ale po polsku już nie chce mówić.
Rozkazuje on wszystkim Żydom ustawić się osobno. My zostajemy wśród Polaków.
Żydzi muszą śpiewać różne żydowskie piosenki i od czasu do czasu wykrzykiwać „My chcieliśmy tej wojny”, „My jesteśmy winni tej wojnie”. Paru młodym ludziom, którzy służyli w polskim wojsku, rozkazuje przeskakiwać przez szyny kolejowe. Jeden z tych młodych przy wykonywaniu tej „świętej” gimnastyki złamał nogę. Otaczająca go świta jest bardzo zadowolona z dowcipów swojego szefa, bardzo się śmieją. Wielu Polaków, głęboko dotkniętych tym faktem, cicho pomrukiwało:
„Psiakrew, i na niego przyjdzie czas”. Po przeszło godzinie czekania nadjechał pociąg tak zapchany ludźmi, że ledwo udało nam się wcisnąć do wagonów. Wielu Żydów pozostało na peronie dworca, ale mimo incydentów, które nam się przydarzyły, do Warszawy przybyli oni razem z nami. (s. 304)

Bibliografia

– Jechiel Górny, Dziennik (22.05 – 22.07.1942 r.; 4.11 – 21.12.1942 r.), w: Konspiracyjne Archiwum Getta Warszawy – Archiwum Ringelbluma, t. 23, cz. II: „Dzienniki z getta warszawskiego”, oprac. K. Person, Z. Trębacz, M. Trębacz, Warszawa 2015, s. 274-344.