KONSTANCIN (poza Warszawą)
Janina Bauman
JA/ONI, I
„Jestem znów w Konstancinie, z Zosią, chorą Babcią, kochaną Ciocią Manią. Ojciec w Warszawie, w wojskowym szpitalu. Mama też w Warszawie, w naszym mieszkaniu na Siennej (…) Chcąc jak najszybciej znaleźć się w Warszawie, a nie widząc możliwości, byśmy dostali się do przepełnionego pociągu ojciec wynajął taksówkę. (…) Mijaliśmy pola i lasy, przejeżdżaliśmy małe miasteczka wrzące niepokojem. Raz zatrzymaliśmy się na dłużej w Rawie Ruskiej. (…) Kiedy nad ranem zbliżyliśmy się do Warszawy, musieliśmy zjechać na bok i zatrzymać się na dłuższą chwilę; drogą maszerowała długa kolumna wojska.” (s. 29-30)
JA, I
„Konstancin [dziś: Konstancin, ul. Wierzejewskiego 12] przestał być bezpiecznym miejscem. Spakowaliśmy się bez słowa i po chwili opuściliśmy willę. Na zawsze. A więc ponownie znaleźliśmy się na drodze prowadzącej ku Warszawie.” (s. 33)
Antoni Marianowicz
JA, I
„Od razu wyjechaliśmy do Konstancina, bo na wsi bezpieczniej. Ojciec kazał wykopać piękny schron pośrodku ogrodu, gdzie mieliśmy ukryć się przed bombami. Ale już wkrótce okazało się, że bezpieczniej w mieście. Wobec tego wróciliśmy do Warszawy”. (s. 41)
Bibliografia
– Janina Bauman, Zima o poranku. Opowieść dziewczynki z warszawskiego getta, Kraków 1989.
– Antoni Marianowicz, Życie surowo wzbronione, Warszawa 1995.



