KROCHMALNA 56

Mietek Pachter

JA, II

Przyjeżdżamy wozem na Krochmalną do komisarjatu (po aryjskiej stronie) [chodzi o północny posterunek niemieckiej Policji Porządkowej pod nr 56] – tu zaczyna się prawdziwa gehenna. Trzeba znosić worki po 120–150 kg. Jeszcze nigdy nie miałem na swych barkach takiego ciężaru, ale pod terrorem człowiek osiągnie fantazyjne maksimum. Nosimy na pierwsze piętro, ja sobie myślę, że jeszcze mało z tym, ale to jeszcze mam nosić takie kolosalne ciężary na piętro. Trudno, już wtedy umiałem cierpieć, zagryzłem wargi i wypełniałem tą pracę ponad moje siły z dokładnością robota. Bym z przyjemnością nosił ten towar cały miesiąc, gdybym tylko wiedział, że ojciec będzie wolny, ale ja pracuję w pocie czoła i rozmyślam, gdzie też może obecnie znajdować się ojciec. Po około 2 godzinach robota jest skończona, idziemy do domu, za „fatygę” dali nam 10 kg marchwi. (s. 66)

Bibliografia

– M. Pachter, Umierać też trzeba umieć…, red. naukowa i wprowadzenie B. Engelking, Warszawa 2015.