Łagiewnicka 25 (Plac Węglowy)

Mindla Kuper

JA/ONI, III A (16.03.1942)

O godz. 3 poszłam po brykiety na plac, Łagiewnicka 25. Przy Bałuckim Rynku niemieccy robotnicy z elektrowni reperowali światło, ustawili namiot. Na chodniku, gdzie stał namiot, przyszła kobieta. Jeden z robotników rzucił ją na ziemię, począł ją kopać i bić. Reszta ludzi pierzchła w przestrachu, nikt się słowem nie odezwał, za każde słowo, które się im nie podoba, mogą ginąć setki Żydów. Jakże tragiczne jest nasze życie, jakie poniżone, traktują nas gorzej aniżeli świnie. My Żydzi getta, co ciężko pracujemy, co pomagamy im we wojnie, jakże piękne rzeczy wydaje nasze getto ze szmat, jakie piękne dywany wyrabiamy, wojskowe mundury, wszystko co jest człowiekowi potrzebne. Trzymają nas gorzej niż niewolników. I to znaczy życie! Czyż nie lepsza jest śmierć? Ze wszystkich sił musiałam się opanować, by nie krzyknąć jakieś wyzywające słowa, trza milczeć, choć serce pęka. O godz. wpół do 4 weszłam na Plac Węglowy, rękoma musiałam se składać brykiety. Do wagi był ogromny rząd, naokoło były same błota. Tuż za mną stała kobieta, miała też tą samą ilość brykietów (40 kg). wyszukałam suche miejsce i postawiłyśmy worki, kobieta stała i je pilnowała. O godz. pół do 5 byłam już na ulicy z brykietami. Było mi bardzo ciężko samej wsiąść 40 kg brykietów z placu. Stałam na chodniku z boku i czekałam do godz. 5 minut 15. Przyszedł tatuś i wziął trochę brykietów, zaraz też nadszedł brat i poszliśmy do domu. (s. 47)

Bibliografia

– Mindla Kuper, 24 lutego – 18 marca 1942 r. [w:] Oblicza getta. Antologia tekstów z łódzkiego getta, red. naukowa K. Radziszewska i E. Wiatr, Łódź 2018.