LIMANOWSKIEGO 40 (Wydział Gazowniczy)
Anatol Chari
JA, II B
Mnie przydzielono do Gasabteilung, Wydziału Gazowniczego. Bałuty już przed wojną miały gazownię. Mieszkańcy getta z początku mogli zużywać do gotowania tyle gazu, na ile ich było stać. Do celów grzewczych gaz stosowany był sporadycznie. Mieszkania ogrzewano piecami węglowymi. Jedyną znaną mi instalację grzewczą na gaz miały Wydział Gazowniczy i Wydział Elektryczny – oba mieściły się na tym samym piętrze. (s. 16)
Ale nic więcej mi nie dała. Wróciłem do Wydziału Gazowniczego i czekałem. Minęły dwa tygodnie, moje specjalne przydziały żywnościowe wyczerpały się, a od sekretarki Rumkowskiego żadnych wieści. Czułem się nadal bardzo słabo. Dobrze, że moja posada miała charakter biurkowo-papierkowy. Któregoś dnia w czasie przerwy obiadowej wybrałem się do sekretarki, żeby się przypomnieć: „Pan prezes obiecał, że dostanę nową pracę”. Wykonałem prawidłowy ruch. Sekretarka skierowała mnie do kuchni resortowej, gdzie zostałem zastępcą kierownika magazynu zapasów, czyli kimś w rodzaju głównego pomocnika u boku młodego magazyniera. (s. 23)
ONI, II B
Poza tym na narady z kierownikami Wydziałów Elektrycznego i Gazowniczego przychodzili czasem do getta niemieccy lub polscy cywile, którzy niekiedy przynosili ze sobą gazetę i „zapominali” ją zabrać. Nie było to dużo, ale dzięki aparatom radiowym i doniesieniom prasowym rozeszło się po getcie przynajmniej kilka wiadomości. (s. 53)
Bibliografia
– Timothy Braatz, Anatol Chari, Podczłowiek. Wspomnienia członka Sonderkomanda, Warszawa 2012.



