LWÓW – BIAŁYSTOK –WARSZAWA [TRASA]
Adina Blady-Szwajger
JA/ONI, I
„O tych kilku miesiącach we Lwowie nie mam nic ciekawego do powiedzenia. Tłumy „bieżeńców”, skąpe zaopatrzenie, chaotyczne próby nauki, zdawanie kilku egzaminów tak naprawdę pro forma, ciągłe nasłuchiwanie wieści z „tamtej strony” i wreszcie – ucieczka. To, że zdążyłam wyjechać ze Lwowa, zawdzięczam – rzecz nigdy niewyjaśniona – koledze, Ukraińcowi ze Lwowa. Nie wiem, dlaczego to zrobił, ale tego dnia na uniwersytecie podszedł do mnie i powiedział szeptem: – Wyjeżdżaj, widziałem cię na liście do wysłania. – Więc wróciłam do mieszkania, w którym mieszkałam wraz z kuzynką i jej synkiem, i tak jak stałam, bez rzeczy, w najgorszym ubraniu, poszłam na dworzec i pojechałam do Białegostoku. Proponowałam kuzynce, żeby wyjechała ze mną. Nie chciała. Nie wierzyła. Pojechałam sama. Następnego dnia zabrano ją wraz z półtorarocznym dzieckiem. Cudem przeżyli na dalekiej północy. Granica była zamknięta. Trzeba było iść przez „zieloną granicę”. Nie, nie zdawałam sobie sprawy z grozy tego, co mogło mnie spotkać. Pamiętam tylko uczucie bezgranicznego przerażenia, że nigdy nie wrócę do Polski, że zostanę w Rosji, z dala od Mamy i kraju. Byłam – byliśmy nawet tak naiwni, że myśleliśmy, że po przeczekaniu okresu „wywózki’ można będzie wrócić i kończyć studia. Dlatego też Stefan został chwilowo w Białymstoku. Miał się zorientować w sytuacji i jechać za mną lub czekać na mój powrót. Zdawało się, że podróż dla kobiety jest bezpieczniejsza. Oczywiście okazało się, że powrót do Lwowa jest wykluczony. Stefan wrócił kilka dni po mnie do Warszawy. Byliśmy szczęśliwi.” (I więcej nic nie pamiętam, s. 22-24)
Bibliografia
– Adina Blady-Szwajger, I więcej nic nie pamiętam, Warszawa 2010.



