MŁYNARSKA 32 (Kuchnia Resortowa)
Dawid Sierakowiak
JA/ONI, III A
28 kwietnia 1942 r.:
Rumkowski wylepił ogłoszenia, że kto nie był na „stemplowaniu” i nie pracuje, ma dzisiaj zarejestrować się na Młynarskiej [32], aby w najbliższych dniach dopełnić aktu „stemplowania”. Okazuje się teraz, że nie taki diabeł straszny, jak go malują. (s. 239-240)
Oskar Singer
JA/ONI, V A
Kandydat do wypoczynku otrzymywał codziennie przez 14 dni jeden posiłek wzmacniający. Po zakończeniu zmiany, między godziną 17 a 21, robotnik miał dojść do siebie w „kuchni wzmacniającej” – określenie to jest trochę nieporadne. Prezes Rumkowski zabrał się do rozwiązywania tego zadania z typowym dla niego zapałem, szybkością i energią. Najpierw urządzono w tym celu piękną kuchnię przy Mühlgasse [Młynarskiej] 32. (s. 122)
Szmul Rozensztajn
JA/ONI, II A (8.06.1941)
Przy Łagiewnickiej 27, dokładnie naprzeciwko Bałuckiego Rynku, znajduje się restauracja drugiej kategorii i herbaciarnia nosząca nazwę Adria. Ta restauracja służyła wielkiej liczbie urzędników jako miejsce spotkań. Mniej lub bardziej przyjemnie zwykło się tam przy szklance herbaty albo obiedzie spędzać wolną godzinę. W maju właściciele restauracji otrzymali przydzielony przez pana Barucha Praszkiera, kierownika Wydziału Mieszkaniowego, mały pokoik na pierwszym piętrze. Jak się ostatnio okazało, ten pokoik przeznaczony został dla wielkoformatowych graczy w karty. Grało się tam w brydża na dużą skalę. W piątek 6 czerwca około 7.30 wieczorem Prezes Rumkowski wraz ze swoim zaufanym człowiekiem, panem Aronem Jakubowiczem i ochroniarzem panem [Berkiem] Ajzmanem wpadli nagle do wspomnianego pokoju i zastali tam grających w brydża panów: [Hugo] Libraka, kierownika buchalterii Referatu Chlebowego, komisarza [Bronisława] Dancygiera (chlebowego oddziału specjalnego), Klejnsztajna, Grzebienia (właścicieli) i pana M[arka] Kligera, kierownika gospodarczego Oddziału Specjalnego. Na stole leżała większa suma pieniędzy. Na zarządzenie Prezesa wśród uczestników [gry w] brydża została przeprowadzona kontrola osobista, w wyniku której znaleziono większe sumy pieniędzy (również niemieckie marki). Pieniądze zostały skonfiskowane, a pokój opieczętowany. Tym się Prezes Rumkowski jednak nie zadowolił. Zaraz zszedł do restauracji, która znajduje się na parterze, i rozpytywał o stałych gości odwiedzających lokal, a przede wszystkim o osobę B[orucha] Praszkiera. Nazajutrz nad ranem na polecenie Prezesa została przeprowadzona rewizja w mieszkaniu panny C[eli] Kantor, kierowniczki kuchni przy Młynarskiej 32, gdzie jednak niczego nie znaleziono. W niedzielę rano Prezes Rumkowski zażądał zwolnienia ze stanowiska pana Libraka i aresztowania właścicieli Adrii – Grzebienia i Klejnsztajna. Na miejsce komisarza Dancygiera tego samego dnia powołano adiutanta, pana [Juliana] Grosbarda. (s. 81–83)
Mindla Kuper
ONI, III A (8.03.1942)
Tatuś jeszcze pracuje w Kuchni Resortowej, Młynarska 32. Co by mój ojciec począł? Wieczorem opowiada, jakie jedzenie personel se gotuje, a skąd produkta? Oczywiście, że z naszych zup. Wszyscy urzędnicy kradną (tych nie wyślą). (s. 42)
JA/ONI, III A (13.03.1942)
Na dworze świeci słońce, lecz pomimo tego jest zimno, szyby są zamarznięte. Dzisiaj dodawają chleb, co się komuś należy. Ojciec kazał mi dzisiaj przyjść do siebie po trochę zupy, pomimo wszystkiego ojciec pozostaje ojcem. Obecnie pracuje Młynarska 32, w kuchni, prócz zupy z Wydziału dostaje jeszcze [jedną i] mnie ją oddaje. Czyżby inny ojciec to zrobił? Byłam tam o godz. wpół do 12. Gdy wróciłam od ojca poszłam po chleb. Nie stałam długo, gdyż zaraz wpuścili. O godz. 4-tej poszłam po masło do mleczarni na ul. Brzezińskiej pod 24, dostałam na karty żywnościowe 50 dkg. Po drodze wstąpiłam do kooperatywy kolonialnej, by zarejestrować karty na węgiel. Kazali mi przyjść dopiero w niedzielę. Gdy ojciec wrócił z pracy, rozpalił ogień. Mama gotuje wieczorem. (s. 45)
JA/ONI, III A (17.03.1942)
O godz. wpół do 12 poszłam po zupę do ojca, lecz jeszcze nie przynieśli, musiałam czekać 1 godzinę. Na dworze są straszne błota, trepy zupełnie rozleciały mi się, mam mokre pończochy, już dwa miesiące, jak mama w Resorcie wpłaciła na trepy, lecz nie dostaje. Tatuś wpłacił już dzisiaj na rację. Mama miała okropną noc, gdyż buraki jej szkodzą. A tu innego jedzenia nie ma. Zjadłyśmy już rację, którą trza mieć do 1. (s. 48)
JA/ONI, III A (18.03.1942)
Gdy wróciłam od ojca usłyszałam, że jest racja warzywna. Poszłam do kooperatywy, lecz okazało się, że to tylko plotka. Dostałam dwa chleby. O godz. 4 po południu wyszła racja: 2 kg brukwi, 1 kg marchwi. Jaka niesprawiedliwość, rodzina z jednej, dziesięciu czy też więcej [osób] każda dostaje tą samą ilość. Brukiew dostałam ładną. Zdjęłam bieliznę, sąsiadka potrzebowała sznury. Na naszej ulicy jest wielki handel […] Żydzi niemieccy sprzedawają z siebie wszystko i kupują jedzenie.
Bibliografia
– Dawid Sierakowiak, Dziennik, oprac. A. Sitarek, E. Wiatr, Warszawa: Żydowski Instytut Historyczny, 2016.
– Oskar Singer, Przemierzając szybkim krokiem getto… Reportaże i eseje z getta łódzkiego, tłum. K. Radziszewska, Łódź: Oficyna Bibliofilów 2002.
– Szmul Rozensztajn, Notatnik, przekład i red. M. Polit, Warszawa 2008.
– Mindla Kuper, 24 lutego – 18 marca 1942 r. [w:] Oblicza getta. Antologia tekstów z łódzkiego getta, red. naukowa K. Radziszewska i E. Wiatr, Łódź 2018.



