PIOTRKOWSKA 37 (mieszkanie Anatola Chari)

Anatol Chari

JA/ONI, I B

Dziesiątego listopada – data zapadła mi w pamięć – zjawiło się u nas w domu dwóch funkcjonariuszy Gestapo. Jeden z nich, płynnie mówiący po polsku, zapytał o radcę Chariego. Nie padło przy tym żadne obcesowe „Czy jest tu Żyd Chari?”. Panowie zachowywali się bardzo uprzejmie.
– Nie ma go w domu – odpowiedziała na ich pytania moja macocha.
– O której godzinie możemy go zastać?
– Tego nie wiem.
Otrzymawszy taką odpowiedź, zamiast ojca wzięli mnie. Powiedzieli, że zatrzymają mnie do czasu, aż ojciec pojawi się w biurze żydowskiego stowarzyszenia drobnych kupców, w którym pełnił funkcję prezesa. (s. 5–6)

JA, I B

Niemcy nie pozostawili żadnej wątpliwości co do tego, że życie nie potoczy się dalej dotychczasowym torem. Mieszkanie nasze znajdowało się na Piotrkowskiej, głównej ulicy Łodzi. Niemcy przemianowali ją na Adolf-Hitler-Strasse i zakazali Żydom wstępu na nią. Uczęszczałem nadal do gimnazjum imienia Schweitzera, prywatnej żydowskiej szkoły średniej. Musiałem przebiec przez ulicę, dojść do dużego budynku mieszkalnego z wewnętrznym podwórzem, gdzie czasami grywaliśmy w piłkę nożną, przez podwórze dotrzeć do innej ulicy i tak dochodziłem w końcu do swojej szkoły. Niemcy zarządzili w całym mieście godzinę policyjną. Po siedemnastej nie wolno było przebywać na dworze. (s. 6)

Innym razem do naszego mieszkania przyszedł jakiś żołnierz i zauważył mój fantastyczny rower, stojący w korytarzu. „Chcę go mieć i będę go miał”, zapowiedział. Następnego dnia zjawił się ponownie i zabrał rower. W naszym domu znajdował się magazyn towarów z bawełną i innymi materiałami dla sklepów tekstylnych. Niemieccy żołnierze podjechali ciężarówką i zaczęli go opróżniać. Właściciel magazynu pobiegł do niemieckiego komendanta jednostki i poskarżył się. Na to przybył jakiś generał i przerwał rabunek. Ale właściciel, który poszedł na skargę, został w następnym tygodniu aresztowany i słuch po nim zaginął. (s. 7)

JA, II A

W roku 1940, przemieszkawszy kilka tygodni u Chaima, po raz kolejny się przeprowadziłem. Odkąd zabrano ojca, straciłem poczucie, że mam gdzieś dom. Gdy wyeksmitowano nas z mieszkania ojca przy Adolf-Hitler-Strasse, nie mogłem sobie nigdzie znaleźć miejsca. Nie należałem już do nikogo. Dlatego nie miało znaczenia, u kogo mieszkam. (s. 11)

Bibliografia

– Timothy Braatz, Anatol Chari, Podczłowiek. Wspomnienia członka Sonderkomanda, Warszawa 2012.