PLAC KOŚCIELNY (kładka)

Anatol Chari

JA, III A

Udałem się zatem do Rumkowskiego. Po drodze musiałem pokonać stopnie jednej z owych drewnianych kładek nad szynami tramwajowymi – wspinaczka okazała się dla mnie tak wyczerpująca, że musiałem odpocząć, zanim ruszyłem w dalszą drogę. Mój stan zdrowia przedstawiał się żałośnie. Było to chyba w kwietniu 1942, pamiętam wiosenną pogodę. Przed biurem Rumkowskiego stało w kolejce dwadzieścia, może trzydzieści osób, wszyscy chcieli z nim porozmawiać. Rumkowski wyszedł do nich w towarzystwie swojej sekretarki Fuchsówny, Żydówki pochodzenia niemieckiego, i kolejno pytał czekających, w jakiej przybyli sprawie. (s. 22)

JA, V

Któregoś ranka pełniłem służbę, kontrolując dokumenty przechodniów na kładce prowadzącej nad torowiskiem tramwajowym (tej samej, przez którą przeprawiłem się ostatkiem sił, wracając ze szpitala). W ciągu dnia wszyscy mieli obowiązek pracować, tak że przez kładkę mogli przechodzić jedynie gońcy biurowi, gazownicy i policjanci mający akurat wolne – jednym słowem, wśród osób poruszających się w tych godzinach po mieście nie mogło być żadnych pracowników resortów. (s. 38)

Bibliografia

– Timothy Braatz, Anatol Chari, Podczłowiek. Wspomnienia członka Sonderkomanda, Warszawa 2012.