PROSTA 12

Stanisław Gombiński

ONI, II A (koniec listopada 1940)

„Lokal na ul. Grzybowskiej, dwa małe pokoiki dawnej Szkoły Rzemiosł, od pierwszej chwili za mały, okazał się niemożliwy do dalszego używania z powodu rozmiarów, również oddzielenie z konieczności Rezerwy od KSP [Kierownictwa Służby Porządkowej] nie było pożądane. Zaczęły się więc poszukiwania nowego lokalu, wybór padł na pusty gmach Szkoły Zgromadzenia Kupców przy ul. Prostej [12], dokąd KSP o Rezerwa przeniosły się w końcu listopada [1940]. Na ul. Prostej w dalszym ciągu trwała praca organizacyjna: formowanie plutonów i kompanii, wcielanie kandydatów, przygotowanie służb do przejścia na rejony. Zaczęło się projektować przyszły podział ghetta na 6 rejonów, wyznaczać granice dzielnic dla przyszłych dzielnicowych. Jednocześnie odbywały się już normalne służby na wylotach i wewnątrz dzielnicy.” (s. 184)

JA, II A

„W drugiej połowie listopada [1940] KSP wraz z Rezerwą, jak już wspomniałem, zajęło budynek Szkoły Zgromadzenia Kupców [przy ul. Prostej 12]. Bombardowanie wrześniowe oraz nieużywanie budynku od wybuchu wojny sprawiły, że był on w dość marnym stanie, ponadto ogrzewanie olbrzymich pomieszczeń szkolnych i szerokich korytarzy było nie do pomyślenia. Służba Porządkowa zajęła więc 8-10 pomieszczeń parterowych, tam jakoś się urządziło pokoje, wstawiło piecyki i dalej się „urzędowało”. […] Pokoje urządzało się „psim swędem”, Gmina nie miała przecież ani tylu mebli i wszystkich potrzebnych przedmiotów, ani tym bardziej środków na kupno, mimo to nie brakło biurek, foteli, krzeseł, przyborów, nawet dywanów i zasłon okiennych. Dwie były przyczyny tej niezwykłej, bezpieniężnej łatwości: pierwsza – to obawa rekwizycji. Codziennie wpadali Niemcy do różnych mieszkań żydowskich i zabierali, co chcieli, pozornie chodziło tu o urządzanie biur i mieszkań niemieckich, przeważnie była to jednak zwykła grabież, toteż właściciele lepszych, ładniejszych mebli woleli wstawić je do pomieszczeń urzędowych w nadziei, że w ten sposób zdołają je ocalić. Drugi powód – to chęć zaskarbienia sobie względów u „potentatów” SP w związku z zabiegami o umieszczenie kogoś z najbliższych w jej szeregach lub po prostu przezorne myśli o przyszłości, przewidujące, że dobrze mieć oparcie w policji: tak zwane zabiegi o protekcję. […] z czasem w ten sposób zdołano skompletować dość porządne urządzenie kilkunastu pokojów biurowych, maszyny do pisania, półki, biurka itd., aż do powielacza dla odbijania „Rozkazu KSP” włącznie.” (s. 204-205)

Bibliografia

– Stanisław Gombiński (Jan Mawult), Wspomnienia policjanta z warszawskiego getta, red. naukowa i wprow. M. Janczewska, Warszawa 2010, ss. 282.