Róg DZIKA 9 / SZCZĘŚLIWA 1

Sara Kraus-Kolkowicz

JA/ONI, II A

Otworzyli w getcie kiosk [siostra mamy Sary i jej mąż o nazwisku Szpinder], przepełniony słodyczami i napojami i różnymi kanapkami. Jednym słowem można było się tam pokrzepić za drogie pieniądze, kto je oczywiście posiadał. Wszystkie te delikatesy mój wujek przemycał ze strony aryjskiej. Kiosk ten znajdował się akurat naprzeciwko „Umschlagplatzu”. Między ul. Niską, a ul. Stawki było kino „Unia”, ul. Dzika 9 i koło tego kina stał ten właśnie kiosk. Moja ciocia, siostra mamusi, paradowała w nim w białym fartuchu, jak gdyby była siostrą w szpitalu lub lekarką. A wujek z kolei dostarczał towar. (s. 13)

JA/ONI, II A (zima 1941)

Owijam się w najcieplejszą odzież, którą jeszcze posiadam, ale brudną i idę do mojej ciotki, która ma ten kiosk, ta, co paradowała w tym fartuchu. Jest to przecież mojej mamy siostra, więc proszę o pomoc, o trochę żywności, aby im podać do łóżek. Ciocia, widząc jak wyglądam, nie dopuszcza mnie blisko siebie, bo się mnie brzydzi. Pakuje dla mnie jakąś paczkę i rozkazuje mi szybko się wynosić. (s. 26)

Podeszłam do mamusi, która również jak zwykle leżała z tej samej przyczyny głodowej i oświadczyłam: „Tata już nie żyje”.
Wtedy moja mama obłąkana z powodu przerwanej śmierci, zerwała się z łóżka, i nie wiem jakimi siłami poszła do swojej siostry, która w dalszym ciągu paradowała jeszcze w białym fartuchu w swoim kiosku. Mama powiedziała jej, że jest już wdową z trojgiem dzieci. To jest ja, mój brat i 4-letnia Polcia, bo jedna już zmarła, ta co miała 10 lat. Prosi więc o trochę pomocy. Ja w tym czasie stałam obok i się przysłuchiwałam. Widocznie sumienie się odezwało u mojej ciotki, i dała mojej mamusi, to znaczy swojej siostrze, duży pszenny chleb dwukilowy, kilogram cukru, trochę marmolady i masła. (s. 28–29)

Bibliografia

– Sara Kraus-Kolkowicz, Dziewczynka z ulicy Miłej albo świadectwo czasu Holokaustu, Lublin 1995.