STACJA RADEGAST (plac)

Szmul Rozensztajn

JA/ONI, II A (26.09.1941)

26 września 1941 r.: W czwartek władze poinformowały, że w piątek przybywa na zaimprowizowaną stację kolejową [Radegast] na Marysinie pierwszy transport z Włocławka. Atmosfera w mieście była niezwykle napięta. Około czwartej po południu stanęło nieopodal wspomnianej stacji 19 wagonów, w tym 17 wagonów osobowych i dwa towarowe, widać było na nich leżące paczki z pościelą i inne. Jednak z powodu tego, że stacja nie jest zdolna przyjąć więcej niż jeden pociąg, a w tym czasie miał nadejść inny pociąg, wysiedleni zostali odesłani na Widzew (stacja kolejowa niedaleko Litzmannstadt). Na Marysin wyruszył większy oddział żydowskich policjantów, w tym część policjantów z więzienia przy Czarnieckiego, przedstawiciele Wydziału Zdrowia, dwie karetki pogotowia i kilka dorożek. Z drugiej strony drutu, niedaleko niemieckiego budynku straży, stało kilka aut, które przywiozły przedstawicieli gestapo i zarządu getta. Prezes Rumkowski był przez ten cały czas, od wpół do czwartej, w poczekalni i oczekiwał przybywających Żydów.
Przekazano, że za godzinę, tj. o piątej, pociąg z wysiedlonymi z Włocławka przybędzie na stację w Marysinie. Okazało się, że to nieprawda. Zegar wskazywał szóstą, siódmą, ósmą, a pociągu nie było widać. Okazało się, że kilometr od stacji nagle zepsuły się szyny i trzeba było wezwać fachowców, by je naprawili. Wreszcie, około dziesiątej wieczorem, pociąg pokazał się na marysińskiej stacji. Otwarto wagony, z których powoli zaczęły wysiadać kobiety, dzieci i starcy. Wszystkich zaprowadzono do przygotowanych budynków i zaraz przyniesiono ciepłe jedzenie i picie dla wysiedlonych. Dwa wagony rzeczy powoli opróżniono i zaniesiono [rzeczy] do specjalnie przygotowanego miejsca. Nazajutrz miano te wszystkie paczki skontrolować i oddać właścicielom. […] (s. 127-128)

JA/ONI, II C (6.11.1941)

Zagłada Cyganów. Wczoraj wieczorem przybył na dworzec marysiński [Stacja Radegast] pierwszy transport Cyganów, który liczył 1200 osób, w tym mniej więcej 250 dzieci. W drodze Cyganka urodziła dziecko. Dwoje dzieci wyjęto z wagonu martwych, mówi się, że po prostu zamarzły. Władza kazała pochować dzieci na żydowskim cmentarzu, co zrobiono. Wyżywieniem Cyganów zajmuje się na razie Prezes. Tak więc na jego polecenie przesłano dla cygańskich dzieci i chorych 100 litrów mleka i z kuchen po dwa obiady i pół litra kawy na osobę. Jednocześnie Prezes zaopatrzył ich w rury do piecyków żelaznych, wiadra i tym podobne sprzęty. Dziś wieczorem nadjechał drugi transport Cyganów. Z powodu późnych godzin nocnych nocowali w wagonach. Dziś po południu Prezes był w kripo [Kościelna 8]. Stamtąd przyszedł bardzo zdenerwowany, mocno wzdychał i rwał sobie włosy z głowy (nowe nieszczęście?). Dziś wieczorem na Bałuckim Rynku zameldowało się u Prezesa trzech lekarzy i trzy siostry i zgłosiło swoją gotowość do służby w obozie Cyganów. Propozycja została przyjęta. (s. 149)

Bibliografia

– Szmul Rozensztajn, Notatnik, przekład i red. M. Polit, Warszawa 2008.